UDOSTĘPNIJ

Mam nadzieję, że Polska przyjmie w najbliższym czasie co najmniej parę tysięcy uchodźców z Syrii oraz z innych terenów pogrążonych w wojnach i konfliktach wewnętrznych. O mieszkańcach takiej Republiki Środkowoafrykańskiej (pogrążonej w krwawej wojnie domowej) często niestety zapominamy, ponieważ jest to mało atrakcyjne medialnie, a ludzie ci nie mają nawet szansy, aby dostać się do Europy przez cały kontynent afrykański. Ale oczywiście to Syria i Irak są teraz w centrum uwagi.

Jednocześnie, jest mi wstyd za postawę Polaków, którzy mówią radykalne „nie” przybyciu uchodźców do Polski i pokazują swoją ksenofobiczną twarz odmawiając im pomocy tylko dlatego, że pochodzą z innego kręgu kulturowego.

Wstyd mi za to, że uwidocznia się to w kraju, który szczyci się byciem kolebką najpotężniejszego ruchu społecznego po II wojnie światowej jaką była „Solidarność”. Solidarność, czyli rezygnacja z bezpiecznego egoizmu na rzecz ryzykownego, ale bezwarunkowego oddania się ku dobru Innego, niezależnie od tego jaki ma on kolor skóry, religię, orientację seksualną. Solidarność czyli poczucie bezwarunkowego obowiązku moralnego, niezależnie od tego czy Inny nam się odwdzięcza czy też nie. Solidarność jest zawsze czymś niebezpiecznym, bo Inny jest zawsze tajemnicą, zawsze nie do końca przewidywalną. Najbezpieczniejsze jest siedzenie w egoistycznym kokonie. Taką alternatywę mieli Polacy w 1980 roku, ale zamiast bezpiecznego egoizmu wybrali odważne otwarcie się na Innego pod hasłem „Solidarności”. Wstyd, że politycy i ludzie nawiązujący do tej spuścizny rezygnują z niej, gdy ma się ona tyczyć kogoś spoza ich kraju.

Wstyd mi za to, że uwidocznia się to w kraju, w którym podobno ponad 90% osób to chrześcijanie i który na każdym kroku odwołuje się do swoich chrześcijańskich korzeni. Oto co o imigrantach mówi Księga Kapłańska: ” Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. 34 Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej.” (Kpł 19), a oto Księga Wyjścia: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej” (Wj 22). No i uniwersalny cytat z Nowego Testamentu: „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?” (Mt 5)

Wstyd mi za to, że uwidocznia się to w kraju, który sam tyle razy musiał korzystać z dobroci innych państw i jego obywatele sami byli wychodźcami szukającymi schronienia. Takie państwa jak Francja, USA, Iran nie zamykały przed Polakami granic gdy ci emigrowali po nieudanych powstaniach narodowych, w trakcie II wojny światowej czy w PRL. Brać jest niestety łatwo, ale samemu coś dać od siebie – już trudniej.

Wstyd mi za to, że uwidocznia się to w kraju jednolitym i całkowicie homogenicznym etnicznie oraz religijnie od późnych lat ’40 XX wieku. Ma to swój krótkoterminowy plus – względny spokój społeczny. Ale ma też długoterminowe minusy – kiszenie się we własnym sosie, ograniczenie horyzontów intelektualnych, kulturowy impas. Wszystkie kultury czerpią z siebie nawzajem, przenikają przez siebie i to właśnie dodaje im żywotności oraz sprawia, że się rozwijają. Społeczeństwa uczą się poszanowania dla Inności i same stają się bogatsze. Brak prawdziwych Innych sprawia, że tworzymy sobie Innych wewnętrznych, często wyimaginowanych. Tak właśnie robi Kościół Katolicki, który mając pełen monopol religijny w Polsce stworzył sobie sztucznego wroga jakim jest „genderyzm”.

Wstyd mi za to, że uwidocznia się to w kraju, który cierpi na poważny kryzys demograficzny. Polacy nie są królikami, którym można dać marchewkę i nakazać rozmnażanie. Jeżeli ktoś nie chce płodzić potomka – to nie chce, i należy to uszanować. Musimy nauczyć się radzić sobie z naszymi problemami społecznymi, szanując te zmiany w preferencjach kulturowych Polaków. Imigracja to wspaniały sposób, aby chociaż częściowo wyjść naprzeciw tym problemom.

Rozumiem tych, którzy odczuwają niepokój i obawy. To naturalne, a i tak te uczucia w jeszcze większym stopniu czują sami imigranci. Przyjęcie migrantów to wielkie przedsięwzięcie logistyczne. Potrzebna jest międzynarodowa kooperacja, wyznaczenie racjonalnych kwot uchodźców, przygotowanie opieki socjalnej, miejsc pobytu etc. Ale to wszystko najprawdopodobniej da się załatwić, na pierwszym miejscu stoi pytanie czy chcemy. Arabia Saudyjska i państwa Zatoki niestety nie chcą – ale to my się chlubimy byciem Europą i państwa te nie są dla nas na pewno wzorcem do naśladowania.

Mamy do wyboru – wybrać „bezpieczeństwo” i „spokój” a wyrzucić precz „solidarność” i „moralność”, albo postąpić dokładnie na odwrót. Ale jeżeli wybierzemy tą pierwszą opcję – zarzucimy podstawowe wartości etyczne na jakich opiera się nasza cywilizacja.

Mateusz Kuryła

Zobacz również