UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org

Pomimo współpracy przy Okrągłym Stole Lech Wałęsa od samego początku transformacji prowadzi wojnę z braćmi Kaczyńskimi. Pomimo upływu lat, pozwów i medialnych zapowiedzi końca spięcia nie widać. Obecnie trwa ogromna kontrofensywa ze strony byłego prezydenta, który ujawnia, dlaczego pozbył się najsłynniejszych braci w naszym kraju.

Lech i Jarosław Kaczyńscy w latach 1990-1991 byli jednymi z najbliższych współpracowników Lecha Wałęsy. Pierwszy z nich od 12 marca 1991 do 31 października 1991 zajmował stanowisko ministra stanu do spraw bezpieczeństwa, nadzorującego pracę Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Drugi natomiast był szefem Kancelarii Prezydenta od 22 grudnia 1990 roku do 31 października 1991 roku.

Odpowiedz na pytanie, dlaczego tak krótko pomagali Wałęsie w pracy, udzielił on sam. Powód wykluczenia Kaczyńskich jest z dzisiejszej perspektywy niezwykle kuriozalny. Okazuje się, że z Kancelarii Prezydenta wyrzucono ich za kontakty agenturalne.

– Braci Kaczyńskich wyrzuciłem z Kancelarii Prezydenckiej, dlatego że trzymali agentów a ci im wybierali możliwe haki. Po wyrzuceniu byli na zawsze załatwieni, ale Krzaklewski ich wyciągnął i ożywił – pisze na Facebooku Wałęsa.

Jeden do zera dla Wałęsy

Na swoim ulubionym portalu społecznościowym były prezydent opublikował obszerny wpis, dodając do niego wyrok sądu, nakazujący Krzysztofowi Wyszkowskiemu przeproszenie go. Opisał też swoją batalię sądową z Lechem Kaczyńskim, który wedle Wałęsy jak tylko został prezydentem, rozpoczął oczernianie go.

– Zaczęli tymi i innymi hakami, pomówieniami publicznie złośliwie mnie okładać. Podałem sprawę do sądu, wygrałem, dając nauczkę. Kiedy Kaczyński został prezydentem publicznie mnie zaczął pomawiać. Wezwałem do opamiętania i przeproszenia zapowiadając ze znowu zmuszę go sądownie. Nie zdążyłem. Wszystkie sprawy sądownie wygrałem – ciągnie były związkowiec.

źródło: Facebook.pl

Synowie znanych polityków, którzy poszli w ślady ojców [ZOBACZ!]

9 największych kompromitacji rządu PiS

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również