UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org/Platforma Obywatelska RP

O tym człowieku głośno zrobiło się w 2011 roku. Wówczas wsławił się jako jeden z krytyków ówczesnej władzy. W nawałnicy stracił bowiem całą uprawę papryki, na której opierał cały swój biznes i zaczął z pretensjami wypytywać się władzy „jak żyć?”. Zdobył sławę na salonach, brylował wśród tuzów PiS, a teraz… ostro atakuje partię Kaczyńskiego.

Stanisława Kowalczyka poznaliśmy w 2011 roku. Wówczas to po przejściu przez Polskę nawałnic, mieszkaniec Przytyka pod Radomiem stracił cały dorobek życia. Kiedy na zniszczone tereny przyjechał Donald Tusk z wizytacją, Kowalczyk dopchał się do niego i zadał jedno pytanie, które rozsławiło go na cały kraj – „Jak żyć, panie premierze?”.

Szybko stał się swoistego rodzaju „maskotką PiS”. Zapraszano go na konferencje prasowe PiS, konwencje partii, jego dom odwiedził nawet sam Kaczyński. Kiedy jednak okazało się, że PiS nie udało się wygrać w 2011 roku wyborów, o Kowalczyku zapomniano. Plantator papryki został odsunięty od spraw Prawa i Sprawiedliwości.

Dziś ten sam człowiek, który kiedyś wspierał Kaczyńskiego i jego ekipę, nie szczędzi obecnej władzy krytyki. Kowalczyk dalej handluje krytyką i dalej znany jest jako sławny „pan paprykarz”, ale polityka już się nim nie interesuje. Co jednak ma do powiedzenia sam Kowalczyk o polityce? Bardzo nie podoba mu się to, co robi władza. Jak mówi, „wyleczył się z PiS, partia nie dotrzymała słowa, jest rozczarowany”. Jego zdaniem teraz jest „dupa zimna i nie ma nadziei, że będzie lepiej”.

– Jest dupa, zimna. Nie ma takiej nadziei, że będzie lepiej. Kłócenie się z całym światem dokoła, żeby było gorzej, a nie lepiej. No nie mogę tego słuchać, bo jak słucham to niedobrze mi się robi – mówi nie bez wściekłości Kowalczyk.

źródło: natemat.pl

Jakiej ksywki dorobił się Schetyna? Uśmiejesz się! Zabawne przydomki polityków


Oto szwajcarski pałac najbogatszego Polaka! Za ile go sprzedają? NIEWIARYGODNE!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również