UDOSTĘPNIJ

Ostatnio jakiś gryzipiórek z Gazety Wyborczej epatował, że czytanie książek szkodzi, bo oczytana młodzież potem popiera Mikkego. No i to jest argument przeciwko czytaniu. ?GW? w ten sposób walczy z wykluczeniami społecznymi! Bo taki oszołomek nie będzie chciał słuchać bleblania w TVP premierki tak jak nieoczytana większość. O bólu stóp od obcasów, czy o rzucaniu się na wykładzinę, jako remedium na ból głowy w rozwiązywaniu ważnych spraw wagi państwowej, tylko będzie wsłuchiwał się w tyrady ideologiczne głoszone przez lidera KNP i niepotrzebnie nadwerężał zwoje w mózgu. A jeszcze do tego wszystkiego narażając się na ostracyzm społeczny i życie na bocznym torze, na marginesie, którego linia oddziela uśmiechniętych, beztroskich fajnopolaków, kochających Polskę, gdyż są zwolennikami PO, od wiecznie sfrustrowanych podpalaczy kraju. Bo przecież wiadomo, że w polityce nie chodzi o żadną ideologię, bo w ogóle ideologia obojętnie jaka to pewno jakiś faszyzm. W polityce chodzi o to, żeby uśmiechnięta twarz premierki spoglądała na naród z okładki ?Vivy? i żeby najpoważniejszym problemem w państwie lemingów w dyskusji między obywatelami były kłótnie o kolor garsonki premierki, a nie jakieś judzenie o niesłuszności ozusowania śmieciówek, pobierania podatku dochodowego czy słuszności likwidacji zasiłków dla bezrobotnych.

Typowy student, czyli debil chwali się swoją głupotą na forum studentów na facebooku, że po raz kolejny przepił stypendium socjalne i nie ma za co skserować notatek a tu sesja się zbliża. Oczywiście nie naraża się takimi słowami na ostracyzm, wręcz przeciwnie pojawiają się kolejne bezmyślne komentarze ?elity społecznej? jaką są studenci w stylu ?piwerko dobra rzecz?. Oczywiście mądrale nie wiedzą, że ich rodzice płacą podatki na socjal dla takiego głupola. Przecież to wspaniałe państwo daje za darmo. Oczywiście są jeszcze jacyś tam studenci kierujący się samodzielnym myśleniem, ale żeby to eufemistycznie określić, poziom studiów spada. Zgodnie z zasadą Kopernika, gorszy pieniądz wypiera lepszy, gorszy student wypiera lepszego studenta, a gorszy polityk, lepszego polityka. I tak największe poparcie ma nie polityk z wizją jak Janusz Korwin-Mikke, który zapisze się w historii jako autor wielu konserwatywno-liberalnych publikacji, setek aforyzmów, ikona koliberalnej ideologii, tylko jak to ujął Łukasz Warzecha ?słabo myślący babsztyl, który przypadkiem rządzi moim krajem, ośmiela się mówić o czymkolwiek w moim imieniu. Dość irytujące.? Im większa celebrytyzacja infantylizująca politykę, tym większe oszołomy u steru państwa.

Irytujący są również spin doktorzy Platformy Obywatelskiej. Autorzy narracji, że krytykowanie władzy, jakichś jej przewałów to jest atak na całą Polskę. Przez zaprzyjaźnione media idą przekazy, że ci co krytykują Bronisława Komorowskiego krytykują samą instytucję prezydenta, a prezydent to Polska, przy czym cała Polska to Platforma Obywatelska, bo prezydent jest właśnie z tego ramienia. Więc wszyscy co za prezydentem to Polacy, reszta szkodzi Polsce. Trochę zapętlone są te wygibasy retoryczne ?Goebellsów? władzy, ale w każdym razie lemingi już mówią, że Komorowski , Kopacz i Platfusy Obywatelskie niższego szczebla to cała Polska.

Korwin-Mikke będzie kandydował na prezydenta Polski. I dobrze. Początkowo miałem nadzieję, że wystartuje ktoś bardziej ekumeniczny z poparcia KNP, jak np. Wojciech Cejrowski. Jednak jego ostatnie triki biznesowe, że niby zrywa z Empikiem, po czym ostentacyjnie nagabuje by kupować w tej sieci i epatuje fakturami jak to się on tam w geście chrześcijańskiego przebaczenia obkupił rzuciły na niego spory cień . Swoją drogą to trochę małe, że człowiek prawicy traktuje swoich fanów jak ławicę ryb. On robi zwrot w lewo ? stadko fanów za nim. Zwrot w prawo to i stado w prawo. Trochę się przeliczył, bo w oczach wielu prawicowców stracił wszystko co miał najcenniejsze ? wiarygodność i szczerość intencji. No ale nikt nie jest kryształowy, a pod większością poglądów podróżnika jestem skłonny się podpisać.

Piotr Kraśko, szef ?wiadomości? telewizji publicznej z miną zwycięzcy oznajmił, że ze względu na pewne zachowania , dla Korwin-Mikkego nie ma miejsca przy stole w jego studiu (spłacił lepę przy ludziach Boniemu – agentowi SB, który kłamał, że przenigdy żadnym agentem nie był, po czym przyznał się że jednak był w SB). Nic to, że telewizja publiczna ma obowiązek pokazywać przedstawicieli wszystkich poglądów, że Korwin nie został póki co skazany, wiadomo że to tylko marna tergiwersacja, aby widzowie, którzy jeszcze nie daj Boże czytają książki nie zobaczyli, że istnieje jakaś alternatywa dla politycznego betonu. Fajnopolacy z lemingradu kupią tę farsę. Oni wszystko łykają, ważne żeby odpowiednia osoba ją zaserwowała. W kampanii będą musieli Korwka pokazywać i wtedy nadredaktorka szlag trafi. No chyba że polecą sobie w wała. Co jest bardzo prawdopodobne. Ale czasem ostentacyjne dyskryminowanie przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.

A skoro nie wolno już czytać w tym kraju, to pragnę zauważyć, że zakazany owoc smakuje najlepiej. A leniwym polecam audiobooki. Można sobie puścić pod jakieś kulki, Fifę czy w co tam kto gra. A na necie jest tego pełno. Na początek proponuję dzienniki Stefana Kisielewskiego. Arcydzieło. Czytajmy. Na pohybel tej sitwie medialno-politycznej. To jest dobry toast i za to dziś piję szampana.

Zobacz również