UDOSTĘPNIJ
Źródło: Wikimedia Commons

Administracja Donalda Trumpa powszechnie uważana jest za sprzyjającą Rosji Władimira Putina. Niektóre media nawet posuwały się do twierdzeń, że Trump i Putin są przyjaciółmi. To właśnie Putinowi i jego hakerom ma rzekomo zawdzięczać wybór na prezydenta Donald Trump. Dlatego z pewnością zaskakująca może być dla wielu tak jednoznaczna i ostra wypowiedź Departamentu Stanu USA.

Na stronie internetowej amerykańskiego MSZ pojawiło się ostre oświadczenie na temat postępowania Rosji w konflikcie z Ukrainą. Amerykański Departament Stanu stwierdził w nim między innymi, że nie uznaje rosyjskiego „referendum”, które miało miejsce 16 marca 2014 roku na Krymie (w sprawie przyłączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej). Administracja Trumpa pisze między innymi, że mieszkańcy Krymu mieli głosować w sytuacji, gdy na ich ziemiach znajdowały się ciężkie siły zbrojne innego państwa.

Ponadto w oświadczeniu znalazły się ostre i jednoznaczne stwierdzenia, takie jak „zajęcie i okupacja Krymu”. Mowa jest o prześladowaniach, niewyjaśnionych zniknięciach, zabójstwach i przymusowym leczeniu psychiatrycznym dla przeciwników nowych władz w Autonomicznej Republice Krymskiej.

 – Tatarzy krymscy, Ukraińcy, proukraińscy aktywiści i niezależni dziennikarze byli poddawani śledztwom o charakterze politycznym oraz represjom – czytamy na stronie amerykańskiego resortu spraw zagranicznych. Podkreśla się też inne prześladowania skierowane w stronę niezależnych mediów i zagranicznych obserwatorów.

Departament Stanu nie uznaje aneksji półwyspu i stwierdza, że jest on wciąż integralną częścią państwa ukraińskiego. Żąda jednoznacznie zaprzestania okupacji Krymu. W przeciwnym razie sankcje będą utrzymane i nie zostaną zdjęte, aż Rosja nie wycofa się z nielegalnie zajętych ziem Ukrainy.