UDOSTĘPNIJ
wikimedia.org pixabay.com

Podczas pierwszej kadencji jako szef Rady Europejskiej, Donald Tusk dał się poznać jako człowiek, stosujący zachowawczą narrację. Obecne nastroje zarówno w Unii Europejskiej, jak i poza nią, wpłynęły radykalnie na zmianę tonu wypowiedzi.

Podczas kongresu Partii Ludowej na Malcie, Donald Tusk wyraził swoje zaniepokojenie oraz dezaprobatę utrzymujących się w Europie i na świecie tendencji nacjonalistycznych. Dla obserwatorów charakter przemówienia znacząco różnił się od tego, do jakiego przyzwyczaił nas na przestrzeni ostatnich lat przewodniczący Rady Europejskiej.

 – Nacjonalizm jest przeciwieństwem współczesnego patriotyzmu. Nie ma żadnej sprzeczności między liberalną demokracją a potrzebą porządku i bezpieczeństwa. Tylko wolne i praworządne społeczeństwo może być bezpieczne – przekonywał.

Dla komentujących nie ma najmniejszych wątpliwości, do kogo były skierowane słowa. Stanowcze przemówienie Tuska ma być sygnałem dla eurosceptyków i populistów,których koncepcja powrotu do państw narodowych cieszy się coraz większą popularnością. Ich poglądy oraz proponowaną politykę określił jako „niemądre” i „niebezpieczne”. Nie umknęło komentatorom również to, że jednym z takich państw jest aktualnie Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości

 – Pojawił się pogląd, że integracja Europy jest zagrożeniem dla suwerenności, że UE i Bruksela żądają ograniczenia patriotyzmu, że integrując się musimy poświęcać naszą suwerenności, że wzmacniając wspólnotę osłabiamy wspólnoty narodowe. Że jest coraz trudniejsze bycie europejczykiem i patriotą. To był główny wątek kampanii w Wielkiej Brytanii i w całej Europie. Ten pogląd jest zarówno niemądry, jak i niebezpieczny – podkreślił.

Na koniec swojego płomiennego wystąpienia potępił lansowany przez eurosceptyków model patriotyzmu, otwarcie rzucając im wyzwanie.

 – Odpowiedzialni patrioci, którzy chcą zachowania suwerenności swoich państw, dla nich nie ma alternatywy dla suwerennej Europy. Musimy rzucić wyzwanie populistom! – grzmiał z mównicy.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również