UDOSTĘPNIJ

Niewiele brakowało, aby w 2005 roku Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska stworzyły koalicyjny, centroprawicowy rząd. W latach rządów SLD ( 2001-2005 ) oba ugrupowania wyraźnie miały się ku sobie, a ich liderzy wielokrotnie deklarowali wolę bliskiej współpracy. Powyborcze negocjacje zakończyły się jednak fiaskiem i do podpisania umowy koalicyjnej nie doszło. Jak się później okazało był to początek trwającej do dzisiaj wojny między PO, a PiS. Wojny, która stała się główną treścią polskiego życia politycznego.

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński po raz ostatni spotkali się w 2007 roku na przedwyborczej debacie, którą zdaniem większości komentatorów wygrał lider Platformy. Kilka dni później PiS przegrało przyspieszone wybory parlamentarne oddając władzę partii Tuska. Kaczyński, świadomy swojej porażki w  telewizyjnej debacie, unikał w kolejnych latach propozycji rewanżu. Mówiąc o ?oparach absurdu?, czy przeprowadzeniu debaty w siedzibie PiS, dawał jasno do zrozumienia, że o ponownym starciu z Donaldem Tuskiem nie może być mowy. Kilka dni temu pojawiła się kolejna propozycja debaty, którą prezes PiS tradycyjnie zlekceważył. Bardzo możliwe, że do starcia Tusk-Kaczyński nie dojdzie już nigdy. Z politycznego punktu widzenia taka debata żadnej ze stron się nie opłaca. Ponowne spotkanie oznaczałoby, że w relacjach PO-PiS następuje niewielkie ocieplenie ( nie jest tak źle skoro już ze sobą rozmawiają ). Tymczasem i jednym i drugim zależy na pogłębianiu podziału.

Konflikt PO-PiS trwa już 9 lat. Przez ten czas PiS wchłonęło elektorat swoich dawnych koalicjantów: Samoobrony Andrzeja Leppera oraz LPR Romana Giertycha. Partii Kaczyńskiego udało się ponadto umocnić swoją pozycję na wsi, na czym traci oczywiście PSL. Czasu nie zmarnowała także Platforma, która przyjęła pod swoje skrzydła różnych ludzi z prawa i lewa, kreując się na ugrupowanie zdroworozsądkowego centrum, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Platformie i PiS udało się także opanować większość najważniejszych mediów, a w tym i wpływowych komentatorów życia publicznego. Wszystko po to, aby jeszcze bardziej dzielić Polskę na dwie części. Konflikt i pogłębianie podziału potrzebne jest zarówno Tuskowi jak i Kaczyńskiemu. W tym przypadku konflikt jest jak tlen. PO, aby utrzymać swoją silną pozycję musi straszyć Polaków zagrożeniami jakie niesie za sobą powrót PiS do władzy. Z kolei Kaczyński, aby wygrać wybory musi utrzymać zdyscyplinowany elektorat, a umożliwić mu to może tylko przedstawianie Tuska jako zdrajcy narodu, który bez trudu sprzedałby Putinowi polską niepodległość. Dla PO i PiS konflikt jest podstawowym warunkiem przetrwania.

Debata jest filarem demokratycznej konkurencji w życiu politycznym. Bardzo często to ona przesądza o ostatecznym wyniku wyborczym, o nagłych zwrotach, czy o autentycznych umiejętnościach poszczególnych polityków. To dzięki debatom przeciętny wyborca może poznać programy poszczególnych ugrupowań, poznać za i przeciw, a finalnie podjąć decyzję na kogo oddać swój głos. Merytorycznych debat na różnych poziomach mamy jednak w Polsce za mało. Bardzo rzadko odbywają się debaty pomiędzy kandydatami na wójtów, burmistrzów, czy radnych. Równie rzadko debatują ze sobą kandydaci na parlamentarzystów. Nie sprzyja to jakości polskiej polityki. Konflikt PO-PiS spowodował, że do przedwyborczej debaty nie staną ze sobą nawet liderzy najważniejszych ugrupowań. Tak było przy okazji wyborów parlamentarnych w 2011 roku. W takich okolicznościach dla mediów sprawa jest oczywista: jeśli z debaty rezygnuje Tusk i Kaczyński to nie ma sensu organizować jej tylko dla Millera, Palikota i Gowina. Wojna PO z PiS prowadzi zatem do wyraźnego spadku jakości polskiej polityki. Prowadzi do stanu, w którym nienawidzimy wroga coraz bardziej, coraz mniej rozumiejąc dlaczego.

5 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ