UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia/Silar

O tym, że praca z satyrykiem nie zawsze wywołuje uśmiech na ustach, przekonali się współpracownicy Jana Pietrzaka. Mimo słusznego wieku kabareciarz pokazał, że potrafi wyjść z niego istny demon.

Jan Pietrzak ma obchodzić swój jubileusz na zbliżającym się festiwalu w Opolu. Wydarzenie wywołuje jednak u niego niesamowite nerwy. Młodzi artyści, którzy mają wystąpić wraz z weteranem sceny, przyznają że praca z nim nie należy do najprzyjemniejszych.

Jeśli w sobotę na próbie generalnej nie zaśpiewasz tego składnie, to zdejmiemy ten utwór, żebyś wiedziała. Jeśli pomylisz choć jedno słowo, to ten utwór wyrzucimy – krzyczał na Kasię Novą Jan Pietrzak.

Artysta wściekł się również na członków Zespołu Świt, który tworzą uczniowie jednego z wrocławskich liceów. Winił ich za problemy techniczne, z którymi nie mieli nic wspólnego.

Jeżeli nie będziemy już tutaj próbować, bo wy zawsze będziecie zmieniać mikrofony, to może pójdziemy do hotelu? Tam mamy co robić. Rośnie we mnie zniecierpliwienie, a nie chciałbym być brutalny – ostrzegał młodych artystów doświadczony satyryk.

Dostało się jednak również dźwiękowcom. Według Pietrzaka nie nadają się oni do swojej pracy.

Nie mogę śpiewać spokojnie, bo słyszę ciągle takie „łup, łup”, jak w jakiejś remizie. Nie chcę, aby ten bęben grał tak po strażacku. Ja to słyszę już od 56 lat. Takie rzeczy jak walenie stopy można zmienić. Bo nie są to rzeczy nadane przez Boga, a rzeczy, nad którymi panujemy – my, artyści. To jest mój utwór, ja go napisałem i ja sobie życzę, żeby to tak nie waliło, bo mi to przeszkadza. I mam taką artystyczną koncepcję – grzmiał w Opolu Jan Pietrzak.

źródło: natemat.pl

Jakie wykształcenie ma Beata Szydło? Nie do wiary! Czego uczyli się nasi politycy

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również