UDOSTĘPNIJ

Zestrzelenie samolotu Malaysia Airlines 17 w dniu 17 lipca tego roku zostało słusznie uznane przez światowe media i społeczność międzynarodową za zdarzenie o wyjątkowej wadze. Doszło do jednej z najgorszych katastrof lotniczych w historii, za którą najprawdopodobniej odpowiada Rosja, która dąży do dalszej destabilizacji i osłabienia Ukrainy. Szok i oburzenie są w pełni usprawiedliwione ? ofiar jest blisko 300 i wszystkie były nic niespodziewającymi się cywilami. Wszystko wskazuje na to, że Rosja złamała kolejne granice powszechnie uznawane przez społeczność międzynarodową (a przynajmniej dołożyła do tego swoje trzy grosze).

Tego typu tragiczne zdarzenia mają jednak swoje wady ? przede wszystkim mogą one przysłonić inne, nie mniej ważne, za to o wiele mniej efektowne tragedie, które często rozgrywają się z dala od nas, w innym rejonie czy nawet na innym kontynencie. Jeszcze gorzej, gdy mamy do czynienia z konfliktem skomplikowanym i mającym długą historię, który zdążył wszystkim spowszednieć. Takim typem konfliktu jest bez wątpienia konflikt izraelsko-palestyński, który ciągnie się nieprzerwanie od czasu powstania państwa Izrael w 1948 roku.

Dnia 8 lipca 2014 roku Izrael rozpoczął operację ?Protective Edge? (pl. Krawędź Ochronna), czyli wojskową ofensywę lądową w Strefie Gazy, stanowiącej część terenu palestyńskiej autonomii. Geneza tej interwencji sięga połowy czerwca, kiedy to nieznani sprawcy porwali i zamordowali 3 izraelskich nastolatków. Podejrzewając Palestyńczyków o sprawstwo, izraelskie wojsko przeprowadziło masowe naloty na palestyńskie miasta i wioski, demolując część mieszkań, aresztując bez żadnych zarzutów kilkuset Palestyńczyków, łącznie z wszystkimi znaczącymi liderami politycznymi. W trakcie akcji zabito co najmniej pięciu nieuzbrojonych Palestyńczyków, których największym przewinieniem było rzucanie kamieniami.

Te działania surowo potępiło Human Rights Watch, określając działania Izraela jako przykład ?kary zbiorowej?(1). Izrael jednak kontynuował swoje działania, nocą 6 lipca zabijając 7 działaczy Hamasu(2), na co ten odpowiedział intensyfikacją ostrzeliwania terenów izraelskich. W efekcie doprowadziło to do ofensywy lądowej na tereny palestyńskie, która rozpoczęła się 8 lipca.

Na dzień 23 lipca liczba ofiar po stronie palestyńskiej przekroczyła 650 osób, z czego co najmniej 160 to dzieci (!). Wśród izraelskich ofiar mamy blisko 30 żołnierzy oraz 3 cywilów. Liczba ofiar jasno wskazuje na to, kto jest tutaj agresorem a kto ofiarą. Palestyńscy cywile są mordowani w imię ?obrony własnej? państwa izraelskiego, przy milczeniu i przyzwoleniu społeczeństwa międzynarodowego. Spośród państw europejskich tylko Turcja potępiła oficjalnie działania Izraela, z kolei socjalistyczny rząd francuski posunął się do zakazu demonstracji na rzecz Palestyńczyków(3). A te wybuchły w wielu europejskich krajach.

Ataki Izraela są tym bardziej nieakceptowalne, że to Państwo Żydowskie od dobrych kilkudziesięciu lat bezprawnie okupuje ziemie palestyńskie, rozbudowuje swoje osiedla na Zachodnim Brzegu, prowadzi politykę apartheidu w stosunku do Arabów i opiera całą swoją legitymacje moralną na szantażu moralnym Holocaustem. Zagrożenie tym, że Izrael zostanie ?wymazany z powierzchni Ziemi? jest zerowe i przywódcy izraelscy są tego w pełni świadomi. Mimo to, grożenie powtórką z okresu drugiej wojny światowej stanowi dla nich świetną wymówkę dla najbardziej odrażających moralnie posunięć. Izrael jest coraz częściej uznawany za państwo autorytarne, zbrodnicze i za pariasa polityki światowej. A nie zawsze tak było.

W okresie od powstania Izraela do lat 1967-1973, większość postępowych i lewicowych środowisk bardzo mocno sympatyzowała z Izraelem. U władzy w Państwie Żydowskim były wówczas środowiska syjonistycznej lewicy, posługujące się zupełnie inną retoryką niż obecna paranoiczna prawica spod znaku Netanjahu. Cały czas żywe było współczucie z okresu Holocaustu i małe, dzielne państewko izraelskie, dookoła którego rozpościerała się masa wrogich państw arabskich, było miejscem z którym można się było identyfikować. Wyobrażano je sobie jako ?socjalistyczny raj? ? rolnicze państwo w którym ludzie pracują kolektywnie w kibucach, nie uskuteczniają kapitalistycznego wyzysku i prowadzą ze wszech miar pokojową politykę. Problem wypędzonych Arabów był wówczas niewidoczny.

Wszystko zmieniło się w okresie między wojną sześciodniową (1967) a wojną Jom Kippur (1973). Arabowie nie byli zatrudniani i wyzyskiwani, ponieważ mieszkali w wydzielonych enklawach i byli traktowani niczym obywatele drugiej kategorii i imperialistyczne eskapady Państwa Żydowskiego z wojny sześciodniowej pozwoliły lewicy uświadomić sobie ten fakt. Oprócz terenów wiejskich, gdzie pracowano w kibucach, Izrael składał się także z miast, w których mieszkało sporo nacjonalistycznych i ksenofobicznych Żydów, pogardzających Arabami. Izrael złączył się wówczas mocnym sojuszem z prawicą oraz środowiskami Europy Zachodniej i zawsze sprzyjającej Ameryki. To bezwarunkowe poparcie USA robi jednak o wiele więcej złego niż dobrego.

Proces pokojowy między Izraelem a Palestyną jest stosunkowo młody ? przełomową datą jest rok 1993 i ustalenia z Oslo, które cały czas stanowi punkt odniesienia dla dalszych rozmów. Utworzenie Autonomii Palestyńskiej jest pewnym sukcesem. Ale to tylko pierwszy krok do utworzenia stabilnego i sprawiedliwego porządku, w tym najbardziej zapalnym punkcie świata.

Być może rozwiązaniem jest bardzo niepopularna koncepcja jednego państwa dla Palestyńczyków i Żydów. W oficjalnym spektrum zainteresowania jest cały czas idea oddzielnych ?państwa żydowskiego? i ?państwa arabskiego?, ale wydaje się mieć ona coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Utworzenie państwa, w którym na równych warunkach mieszkaliby zarówno Arabowie jak i Żydzi, wymaga sporej dojrzałości, ale może być jedynym sensownym wyjściem z tej matni.

Na samym początku trzeba jednak sprawy postawić jasno ? to Izrael jest stroną atakującą w operacji Protective Edge, to Izrael doprowadził do morderstwa ponad 600 Palestyńczyków, to Państwo Żydowskie prowadzi niesprawiedliwą politykę, niekiedy wręcz o znamionach zbrodniczych. Palestyńczycy również mają trochę rzeczy na sumieniu, jednak wszystko to znajduje swoją genezę i ujście w początkowej niesprawiedliwości, która dotknęła wypędzonych Arabów. Naród żydowski to wspaniały naród który dał nam całą masę wybitnych myślicieli, artystów czy naukowców i przy tym spotkał go największe okrucieństwo XX wieku. Ale ten wspaniały naród jest kierowany ślepo ku krawędzi przez swoich krótkowzrocznych przywódców, którzy uważają Holocaust za usprawiedliwienie dla swoich własnych zbrodni. Lepiej będzie dla Żydów, Arabów i dla całego świata jeśli USA oraz Zachód przestaną udzielać bezwarunkowego poparcia dla Izraela i zaczną też co nieco wymagać. Inaczej czekają nas kolejne dziesięciolecia paranoi, strachu i przelanej krwi. Te ponad 600 osób zabitych w ostatnich dniach to wystarczająco. Czas się przebudzić i postawić pewne sprawy jasno.

Mateusz Kuryła

(1) http://english.ahram.org.eg/NewsContent/2/8/105345/World/Region/Israel-commited-serious-violations-in-West-Bank-op.aspx
(2) http://www.lrb.co.uk/v36/n15/mouin-rabbani/israel-mows-the-lawn
(3) https://www.middleeastmonitor.com/news/europe/12893-outrage-as-france-becomes-first-country-to-ban-pro-palestine-demonstrations

ZOSTAW ODPOWIEDŹ