UDOSTĘPNIJ

Jakiś czas temu urzędujący prezydent zapowiedział, że w 1 turze wyborów nie weźmie udziału w żadnej debacie. W sumie nie ma co się dziwić – gdyby na takową się zdecydował, to inni kandydaci z pewnością nie przepuściliby okazji, by rozliczyć go z obecnych rządów. A Bronisław Komorowski ma się z czego tłumaczyć – niesamowicie bierna postawa, pozwolenia na przepuszczenie nawet najgorszych ustaw, bardzo wiele wpadek (z czego ostatnia, gdzie prezydent bezceremonialnie wpakował się z buciorami na fotel premiera Japonii, nazywając w międzyczasie szefa BBN ,,szogunem” , zdecydowanie przekroczyła wszelkie granice zachowania kulturalnego człowieka, a co dopiero głowy państwa). Jako, że szanse na zwycięstwo bez drugiej tury ma całkiem realne, to nic dziwnego, że stara się tych tłumaczeń ominąć. Dziwić (przynajmniej na pierwszy rzut oka) może jednak postawa kandydata, który może liczyć na zaledwie kilkuprocentowe poparcie.

Mowa oczywiście o Magdalenie Ogórek, kandydatce na prezydenta z ramienia SLD. Nie będę się już nad nią znęcał – wszelkie media już ją obsmarowały – i bardzo słusznie. Znana do tej pory z gry w serialu ,,Na dobre i na złe”, sekretarka w biurze Leszka Millera czy Aleksandra Kwaśniewskiego, a prywatnie żona komunisty. Jej wizerunek (oprócz urody) jest tragiczny, a do tego dochodzi tak żałosna wiedza polityczna, że w zasadzie to można polemizować, czy SLD nie zakpił sobie z tych wyborów. Ponad miesiąc temu została zaprezentowana na 15-minutowej konferencji, bez możliwości zadawania pytań. Jak się okazało, była to bardzo słuszna decyzja, gdyż Magdalena Ogórek całkowicie się skompromitowała. Jednocześnie mówiła o obniżce podatków i zwiększeniu wydatków socjalnych. Dodatkowo jej ,,program” był bardziej a prawo niż na lewo (zresztą krytykowana jest nawet we własnym podwórku za zbyt mało krytyczną postawę wobec Kościoła). Skompromitowała się do tego stopnia, że zdecydowano się ją całkowicie schować. Na pytania odnośnie jej programu nie potrafili odpowiedzieć nawet politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej (jak np. Włodzimierz Czarzasty w programie ,,Młodzież Kontra”), wydawało się, że nawet jej najbliżsi współpracownicy podzielali słowa innych kandydatów i ich zwolenników – że podczas ewentualnej debaty kandydatka SLD zostanie zniszczona przez każdego, kto tylko będzie miał na to ochotę.

Przez miesiąc więc Magdalena Ogórek przygotowywała się do drugiego wystąpienia publicznego (tak mało aktywny nie jest obecnie żaden kandydat). Nie udało się – cały czas czytała z kartki, do tego jej konwencję można określić jako 27 minut wodolejstwa. Nie powiedziała nic konkretnego, prócz niezwykle odważnego stwierdzenia, że trzeba mieć silną, zmodernizowaną armię. Reszta to mówienie, iż Polacy zasługują na dobrego prezydenta, Polska musi szybko się rozwijać, bla,bla,bla. Po każdym zdaniu przerwa na oklaski. Znowu brak możliwości zadawania pytań. Znowu schowanie swojej kandydatki na kilka tygodni. Z tego wodolejstwa można jednak wyczytać coś bardzo ciekawego. Otóż pod koniec swojej konwencji Magdalena Ogórek powiedziała: ,,Być może nie zobaczycie mnie w jakiejś jałowej lub agresywnej debacie publicystycznej, bo ja chcę być z wami i chcę być dla was!” Wygląda więc na to, że Bronisław Komorowski nie będzie jedynym kandydatem, który na debatę się nie zdecyduje.

Biorąc to wszystko pod uwagę, do głowy przychodzi jedno pytanie. Skoro Magdalena Ogórek nie ma żadnego pojęcia o polityce, nie chce pojawiać się w mediach, dyskutować oraz brać udziału w debatach, to po co w zasadzie startuje? O ile merytorycznych przesłanek ku temu brak, to te wybory będą dobrym sprawdzianem dla naszego społeczeństwa i wspaniałą okazją do zobaczenia jak idiotycznym ustrojem jest demokracja. Jeśli bowiem kandydatka SLD zdobędzie więcej niż te +- 5%, które ma zapewnione dzięki znaczkowi SLD przy swoim nazwisku, oraz ludziom, którzy zagłosują na nią dla ,,beki” z powodu wyglądu, to będzie to oznaczać, że wiedza przeciętnego wyborcy jest naprawdę tragiczna.

A na koniec niezwykle elokwentna wypowiedź Magdaleny Ogórek, jej ,,deklaracja” odnośnie debaty, oraz bezsilność Włodzimierza Czarzastego wobec próby wytłumaczenia jej programu:

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPartia ‚Zmiana’ z sierpem i młotem
Następny artykułNie gryź ręki, która Cię karmi
Michał Pasternak

Konserwatywny liberał, członek partii KORWiN, który w życiu kieruje się poszanowaniem wolności, własności i sprawiedliwości. Pasjonat prawa, oraz wszelkiej wiedzy politycznej

Zobacz również