UDOSTĘPNIJ

Ile razy próbowano zdefiniować prawicę i lewicę? Robiono to raz lepiej, raz gorzej. Trafniej, bądź mniej trafnie. Niestety, polska debata publiczna, choć prawdę powiedziawszy, zapewne nie tylko polska, skażona jest pewną niedokładnością w określaniu tych dwóch pojęć, mieszając wielokrotnie ich znaczenie. Słusznie zauważył to pan Stanisław Michalkiewicz, który powtarza, że ?w Polsce za prawicę uznaje się każdego, kto nie jest w SLD?. To spostrzeżenie, każe nam się rozejrzeć za bardziej precyzyjną i dokładną definicją. Z pomocą przychodzi nam ?skrajnie konserwatywny arcyliberał?, Erik von Kuehnelt-Leddihn, wybitny historyk, pisarz i lingwista, stwierdzający: ?lewica oznacza równość, jednakowość, masę(…)prawica to wolność, różnica i osoba?. Muszę przyznać, że ta definicja jest dla mnie jedną z najlepszych, ponieważ w swej prostocie opisuje te dwie kategorie w sposób dość głęboki. Jak jednak wiadomo, nic nie jest doskonałe, tak więc do tych dwóch triad dopisałbym po stronie lewicy: chaos i brak wartości, zaś po stronie prawicy: ład i uporządkowany system wartości, które są jasne i proste.

W tym miejscu warto zastanowić się, które z tych elementów przeważają w naszej rzeczywistości: prawicowe, czy lewicowe? Otóż, można z całą pewnością stwierdzić, że obecnie wygrywa wariant lewicowy, który poprzez system polityczny (demokrację), ideologię (cywilizacja śmierci), gospodarkę (tzw. społeczna gospodarka rynkowa), religię (relatywizm) oraz system (sprawiedliwość społeczna) stara się kształtować, już nie tylko ogólne ramy ustrojowe, ale ?wchodzi? do naszych prywatnych stosunków, próbując zdemolować tradycyjne wartości i porządek budowany przez wieki, na gruncie cywilizacji łacińskiej.

Chyba nikt nie zaprzeczy, że lewica zawsze dążyła do absolutnej równości. Równości, rzecz jasna, nieosiągalnej, bo utopijnej i pozbawionej racjonalnych podstaw istnienia. Dążyła i to dążenie stało się jej celem. Poprzez setki rewolucji, starała się wprowadzić system sprowadzający wszystkich na ten sam poziom, którym, koniec końców, okazywało się dno. Nie czas i miejsce opisywać skutki tych wydarzeń. Myślę, że chyba każdy zdaje sobie z nich sprawę. Dziś jednak także trwa rewolucja równościowa. Oczywiście, innymi metodami i sposobami, co wydaje się być w zgodzie z koncepcją głoszoną przez Antoniego Gramsciego. Jest delikatna i wręcz niewidoczna. Stara się zrównywać, nie tylko poszczególne jednostki, ale także sztukę z kiczem, małżeństwo ze związkami homoseksualnymi, uczciwość z oszustwem, ciężką pracę z lenistwem i pychą biurokratów, wiarę ze współczesnymi zabobonami i wreszcie Europę z Unią Europejską. Ta równość doprowadza do takich absurdów jak chociażby tzw. parytet na listach wyborczych, który poniża kobiety, uznając je za gorsze i mniej wartościowe. Bezwzględna równość łączy się z jednakowością, sprowadzając człowieka do rangi małego elementu, żyjącego w bezkształtnej masie.

Przejdźmy na chwilę na krajowe podwórko. Jak relacjonują media, w piątek w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, podczas spotkania Posłów do Parlamentu Unijnego doszło do incydentu. Michał Boni oberwał od Janusza Korwin-Mikkego. Było do przewidzenia, że mainstream medialny, jak i polityczny będzie starał się wykreować daną sytuację jako wyraz niezwykłego chamstwa ze strony JKM, braku kultury etc. i w ogóle haniebne zachowanie. Ciekawe, że głównie Ci sami ludzie, którzy krytykują Korwina za uderzenie byłego kapusia Służby Bezpieczeństwa, domagali się kilka dni temu śmierci dla niewinnego, nienarodzonego dziecka. To jest właśnie moralność demoliberalna, odwracająca wartości, a wręcz je negująca. Konsekwencją jest brak jakiegokolwiek porządku i chaos.

Rewolucja jednak nie trwa wiecznie, a ich, niegdyś młodzi, wykonawcy się starzeją. Jeśli w latach sześćdziesiątych młodzi, aktywni ludzie kojarzyli się głównie z ruchami lewicowymi i lewackimi (piszę o zachodzie Europy), to teraźniejszość odwraca wszystko o 180 stopni. U szczytów władzy, bardzo często, są ludzie pokroju Johna Kerry?ego, a więc dzieci rewolucji sorbońskiej. Na uniwersytetach coraz częściej dochodzi do protestów. I to nie protestów negujących autorytet i tradycję. Blokuje się wystąpienia takich ludzi jak Bauman, czy zadaje się im trudne pytania. Odmawia się podpisania ślubowania na wierność demokracji. Organizuje się liczne konferencje, sympozja i spotkania. To robią młodzi ludzie, zafascynowani powrotem do normalności. Podobnie jest na świecie. Grupa studentów z Buffallo sprzeciwiająca się aborcji została zaatakowana przez grupę wykładowców owej uczelni, zapewne spadkobierców rewolucji seksualnej. Rolę się odwróciły. Siła przechodzi w ręce kontrrewolucji.

W Polsce potwierdzają to sondaże, które kontrrewolucyjnemu Kongresowi Nowej Prawicy dają pierwsze miejsce wśród najmłodszej grupy wiekowej. Z roku na rok tendencja winna być coraz lepsza. Tym optymistycznym akcentem mógłbym skończyć ten tekst, ale chyba warto przypomnieć, że póki co żyjemy pośród lewicowych zasad, obcych ludzkiej naturze. Warto to zmienić, bo na horyzoncie widnieje do tego okazja.

Zobacz również