UDOSTĘPNIJ

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że pan Piotr Szumlewicz pochodzi z, albo nawet żyje na innej planecie, leżącej gdzieś poza układem słonecznym. Trudno się temu dziwić, wszak słuchając wypowiedzi, lub czytając tekstowe wypociny doradcy OPZZ trudno nie uśmiechnąć się kącikiem ust i nie powiedzieć sobie w myśli: to jest nie z tego świata. Pan Szumlewicz przez pewien czas robił furorę w internecie w związku ze swoimi dosyć ciekawymi i nowatorskimi tezami, jak na przykład zaproponowanie ustawy, która zniesie ubóstwo. Oczywiście nie był to jedyny taki przejaw wybitnej działalności wspomnianego pana. Jedną z zabawniejszych, przynajmniej według mnie kwestii, którą poruszył pan Piotr była wypowiedź, że w przypadku strzelaniny w kinie po prostu oglądałby dalej film. Nie inaczej rzecz ma się w związku z artykułem, który pobudził mnie do napisania tej ?odpowiedzi?.

Po artykule pana Szumlewicza, dostępnego pod tym linkiem, który porusza sprawę postulatu wprowadzenia jawności płac (w prywatnych firmach!) widać jedną ważną rzecz: pan ów nie rozumie znaczenia słowa ?prywatny?. Jest bardzo ważną rzeczą zrozumieć co znaczy to słowo, gdyż wtedy zobaczyć można wyraźniej, dlaczego postulaty pana ?redaktora? są po prostu absurdalne. Otóż jednym ze znaczeń słowa ?prywatny? jest ?niepubliczny? lub ?nie dla każdego dostępny?, a zwłaszcza w sferze biznesowej ?nie będący własnością skarbu państwa ani państwowej instytucji?.

Pan Szumlewicz ma problem z tym, że w prywatnych firmach ludzie, którzy znajdują się w sektorze kierowniczym zarabiają o wiele więcej niż ludzie, którzy są owej archii (nie używam słowa hierarchia, ponieważ nie jest to święty porządek, co oznacza grecki przedrostek hieros) niżej. Nawet z tym, że tych firmach zatrudniani członkowie rodzin polityków. Zastanówmy się jednak na poważnie: co z tego? Co jest złego w tym, że w prywatnej firmie jest zatrudniony człowiek i zarabia więcej? Przecież na tym między innymi polega prywatność firmy ? to moja sprawa kogo zatrudniam i dlaczego płacę tyle a nie inaczej. I co najważniejsze, państwo jest ostatnim organem, które powinno się w to wtryniać.

Pan ?redaktor’ pisze: ?Wszak nie ma żadnego usprawiedliwienia, aby prezes firmy zarabiał sto albo dwieście razy więcej od szeregowego pracownika?. Zaraz, ale jak to nie ma? I znów problem ze zrozumieniem prywatności firmy. Jeżeli firma jest prywatna, to jeżeli prezes wywiązuje się ze swoich obowiązków i firma przynosi zyski, a także istnieje cała masa innych rzeczy, to jak to nie ma uzasadnienia? Pan Szumlewicz najwyraźniej nie wie, że w prywatnych przedsiębiorstwach, trochę inaczej niż w państwowych, pensje zależą od zupełnie innych kryteriów.

Problem pana ?redaktora? polega również na tym, że z niewiadomych powodów chce zaglądać ludziom w prywatne sprawy, jak na przykład w portfele. Naprawdę, to ile kto zarabia jest jego prywatną sprawą i nic panu ?redaktorowi? do tego. To jest jakaś chorobliwa mania, spowodowana przez ucisk ideologii marksistowskiej, która wszystko co prywatne każe kojarzyć panu Szumlewiczowi jako złe. Być może w grę wchodzi jeszcze najzwyklejszy ludzki odruch ? zazdrość. Bo przecież kto by nie chciał zarabiać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych miesięcznie? Problem polega na tym, że nie każdy ma smykałkę do interesów. Pan Szumlewicz pewnie też nie, skoro zamiast wypracowywać swój dochód marnuje czas na głoszenie lewackiej propagandy. To ciągłe mówienie o konieczności zmniejszenia rozwarstwienia społecznego jest już zwyczajnie nudne. Jakoś tak się składa, że nie znam człowieka, któremu by się udało poprowadzić swoje życie, a głosiłby takie hasła. Za to często słychać je od osób, które mają przerost ambicji nad swoje możliwości.

Swoją drogą ciekawe, że w momencie kiedy we Francji w XIX wieku rozwijał się ruch socjalistyczny, a dużo takich grup żyło hasłem ?wolność, równość braterstwo?, niejaki Gracchus Babeuf uważał, że w socjalizmie wolność i równość są nie do pogodzenia, ponieważ ktoś w swojej wolności mógłby dążyć do zbrodni i nie chcieć być równym ze wszystkimi. Wobec tego babuwiści głosili skrajnie radykalny program równościowy, całkowicie przekreślając aspekt wolności w życiu jednostki, sprowadzając ją tylko do kolektywu. To jest właśnie to, do czego prowadzi ?program? pana Szumlewicza: chrzanić wolność, chrzanić jednostkę, zróbmy równe społeczeństwo, a jak ktoś chce się wyłamać, to jego problem, nie ma u nas miejsca na takiego człowieka. Bo przecież tak jest lepiej! Nie prawda. To jest tylko kwestia tego, kto w co wierzy. Zwłaszcza dotyczy to statystyk, z których skrajni lewicowcy wyciągają wnioski, że tam gdzie równość, tam żyje się lepiej i państwa są lepiej rozwinięte. Oczywiście problem polega na tym, kto udowodni, że tak jest naprawdę, a nie tylko na papierze?

Wobec tego proponuję, aby pan Szumlewicz przestał zaglądać ludziom w portfele, bo oprócz tego co już powiedziałem, jest to po prostu nieprzyzwoite.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPolska resorem Europy ? owoc dziesięciu lat pracy nad logo dla Polski
Następny artykułWYBORY BEZ WYBORU
Marcin Malinowski
Miłujący wolność bezlitosny Nietzscheanista. Liberalny na wskroś Filozof. Wielbiciel wszelkiej hipokryzji, otwarcie przyznający się do niej. Stawiający niepoprawność polityczną jako właściwy styl życia. A prywatnie mieszkaniec Poznania.

5 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ