UDOSTĘPNIJ

Definicją najlepiej i najprościej oddającą sens polityki jest ta, którą sformułował Arystoteles. Wielki, starożytny filozof wprost nazywa politykę sztuką rządzenia państwem, której końcowym efektem musi być dobro wspólne jego wszystkich mieszkańców. Nie przypadkowo rozpocząłem swój tekst od przypomnienia tej niezwykle prostej, ale wiele mówiącej definicji. Rok 2014 był w polskiej polityce czasem przełomowym, który przynajmniej powinien dać do zrozumienia obywatelom, że rządząca ich państwem klasa polityczna, którą to sami wybrali, już dawno odeszła od wzniosłych ideałów na rzecz utrzymania za wszelką cenę własnych interesów.

Haniebne, kładące się cieniem na wizerunku polskiej polityki wydarzenia 2014 r. czyli afera taśmowa oraz nieprawidłowości, które miały miejsce podczas jesiennych wyborów samorządowych, są tak naprawdę wierzchołkiem góry lodowej. U podłoża tych patologii leżą schorzenia na które od ponad dwóch dekad cierpi lewicowo ? liberalna klasa polityczna. Są to: megalomania, przerost i tak przeważnie nędznego ego, czy też obłąkańcza, nie poparta ciężką pracą ambicja. Z tej charakterystyki wyłania się przeciętny przedstawiciel establishmentu, który zamiast dążyć do stania się przynajmniej namiastką męża stanu, przeobraża się w karykaturę człowieka. Mijający rok potwierdził to, że klasa sprawująca władzę w Polsce jest zbiorowiskiem dosyć przypadkowych ludzi, przypominających z jednej strony Nikodema Dyzmę, a z drugiej głównego bohatera popularnego, amerykańskiego serialu telewizyjnego pt. ?Hous of Cards? – Franka Underwooda. Ci pierwsi znaleźli się w polityce przypadkowo i co najbardziej zaskakujące, zrobili karierę niewspółmiernie większą niż ich zazwyczaj marny potencjał intelektualny. Drudzy prezentują mściwą, arogancką postawę, co w gruncie rzeczy stanowi dla nich rekompensatę tego, iż nie powiodło im się w życiu, tak jak tym pierwszym.

Dopełnieniem tego przykrego obrazu jest postawa mainstreamowych mediów, które to w zamian za intratną przynależność do establishmentu, zrezygnowały z obiektywnego kontrolowania władzy. Żenującym przykładem ich upadku jest obecność wielu znanych dziennikarzy na 40 ? stych urodzinach Sławomira Nowaka ? człowieka, który stał się personifikacją patologii dławiących od lat polską scenę polityczną. Także przekaz telewizyjny kierowany do milionów Polaków, przypomina bardziej pracę kiepskiego psychologa, który za niezłe pieniądze musi przekonywać swoich sfrustrowanych pacjentów, że ich życie, będące de facto powolną, bezcelową wegetacją ma jakikolwiek sens.

Tomasz Beksiński w swoim ostatnim, będącym totalną krytyką kultury masowej felietonie stwierdził, iż ta przypomina mu występ grupy Monty Pythona, który przerodził się w ?taniec śmierci?. Polska polityka zmierza raczej w kierunku odwrotnym. Za sprawą obecnie rządzących, z rzeczy poważnej, zmienia się powoli w tani kabaret, gdzie głównymi aktorami są ludzie, którzy w każdej innej dziedzinie życia byliby przeciętniakami pozostającymi bez szans na awans zawodowy i społeczny. Fakt faktem, gorzej już (chyba) być nie może, albo nastąpi radykalna zmiana funkcjonowania państwa, albo nadal rzeczywistość będzie przypominała tą, o której śpiewał zespół T. Love w piosence pt. „Jest Super”.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również