UDOSTĘPNIJ
fot. flickr

Mieszkańcy Głodowa na Pomorzu wciąż nie mogą wyjść z szoku po pogrzebie, do którego doszło na początku poprzedniego miesiąca. To jak miejscowy ksiądz potraktował zwłoki zmarłego 70-latka, na zawsze pozostanie w ich pamięci. Po wszystkim duchownego zwolniono z dotychczas zajmowanego stanowiska.

Jan Kapiszka zmarł 9 sierpnia, a jego pogrzeb odbył się trzy dni później. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, jak ze zwłokami postąpił Krzysztof R., miejscowy proboszcz. R. umieścił trumnę z ciałem w kościelnej kaplicy, gdzie do 12 sierpnia poddane było działaniu wysokich temperatur i wilgoci.

– Proszę sobie wyobrazić, jak wyglądało ciało mojego brata, kiedy odmawialiśmy różaniec. Było całe spuchnięte, a z ust wylatywała krew. Rozkładało się już. Strasznie śmierdziało – wspomina Anna L., siostra Kapiszki.

Oczywiście zmarły zaczął błyskawicznie się rozkładać, wydając z siebie straszliwy odór, który towarzyszył ceremonii pogrzebowej, niektórych doprowadzając do wymiotów. Zebrani od godziny 11 żałobnicy nie mogli doczekać się Krzysztofa R., ale ten się nie zjawił. Jak się okazało, pojechał ze swoją gosposią w nieznane miejsce.

– Ktoś widział, że proboszcz spakował wcześniej do auta leżaki, materace i gdzieś pojechał ze swoją gosposią, która jest w ciąży, i jej dzieckiem. Nie odbierał telefonu – mówi pani Anna.

Pogrzeb odbył się w końcu po tym, jak firma pogrzebowa ściągnęła księdza z sąsiedniej wsi. Trumny nie wniesiono jednak do kościoła w obawie przed trupim jadem. Kuria odpowiedzialna za parafię odmawia komentarza w tej sprawie. Zapominalski ksiądz zwolniony został z funkcji proboszcza Kramarzyn i wyjechał ze wsi.

źródło: se.pl

12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również