UDOSTĘPNIJ

Gdybym mógł zabawić się czysto hipotetycznie w doktora Judyma to na pytanie jak wyleczyć frustracje, niezadowolenie, wyobcowanie oraz bunt wśród dzieci i młodzieży, skupiając się na przyczynach, a nie na efektach odpowiedziałbym znieść obowiązek szkolny. Nie wiem czy bym w ten sposób wyleczył całkowicie sfrustrowanych młodych ludzi, ale na pewno złagodziłbym ich cierpienia.

Przepis o obowiązku szkolnym nadany przez aparat państwa przewiduje na jego mocy, że wszystkie dzieci uwzględniając pewną granicę wieku mają, muszą chodzić do szkoły publicznej lub prywatnej. Obowiązek szkolny jest w tym sensie rozbudowanym systemem zniewolenia wtłaczającym do machiny szkolnej miliony dzieci (oczywiście dla ich dobra) w której nie chcą być, do której nie chcą uczęszczać i są nieprzystosowane. Żadna debata czy dzieci powinny iść do szkoły w wieku 6 czy 7 lat tego nie zmieni. Wszelkie praktykowane przez uczniów wagary, ucieczki z lekcji i brak zaangażowania na nich wyrażają głęboką prawdę o tym systemie, że młodzież jest zapędzona do więzień i nie powinniśmy się dziwić powszechnemu niezadowoleniu, przygnębieniu, irytacjom i buntom z ich strony. Trzeba też przyznać, że powszechny obowiązek szkolny skupiony na sztywnych ramach programu, nie zachęcający uczniów do poszerzania wiedzy, nie uczący samodzielnego, kreatywnego, alternatywnego myślenia wytworzył w szkołach całą wylęgarnie przestępców, drobnych złodziejaszków i narkomanów z którą musi sobie radzić cała kadra nauczycielska, kuratorium i cały organ urzędniczy powołany przez państwo zapominając dawno, że szkoła nie daje żadnego prawdziwego wykształcenia.

Prawdziwe wykształcenie w sensie szerszym polega na ustawicznym zdobywaniu wiedzy przez całe życie w różnych okolicznościach, a nie tylko w szkole. Czytając książki, czytając gazety, słuchając co mają dopowiedzenia dorośli, człowiek stale zdobywa wykształcenie. Formalna nauka jest więc tylko niewielką częścią procesu kształcenia i najlepiej się sprawdza jedynie dla dziedzin specjalistycznych, tam gdzie to wiąże się z płaszczyzną złożonych różnych zagadnień.

Pewnych umiejętności jak czytanie, pisanie i arytmetyki można nauczyć się w domu, poza nim lub wcale i w żaden sposób to nie spowoduje, że społeczeństwo będzie gorzej funkcjonować. Już teraz można zauważyć wśród ludzi coraz częściej pojawiający się zanik umiejętności czytania i pisania. Objawiający się w społeczeństwie ?analfabetyzm wtórny? pokazuje, że okres spędzania w szkole najciekawszych lat życia uległ po prostu zmarnowaniu. Pomysł z upowszechnionym przymusem szkolnym, by człowiek zanim pójdzie do pracy i podejmie dorosłe życie, z cementował dyplomem ukończenia szkoły i jeszcze na dodatek studiów nie musi być konieczny. Dzieci, które nie miałyby możliwości, ani ochoty się zainteresować szkołą mogłyby już od najmłodszych lat na przykład: uczyć się biznesu, handlu itp. wprawiając się w swój przyszły zawód lub ciągle próbować czegoś nowego. Człowiek już od najmłodszych lat miałby wybór, a jego życie nie musiałoby się wiązać z dzisiejszą stałą ulepioną ścieżką.

Uważam, że w tego typu rzeczywistości człowiekowi mogłoby się wieść lepiej. Nie byłoby obowiązku szkolnego, więc rodzice wraz ze swoimi dziećmi decydowali by kiedy wykonać pierwszy krok w stronę formalnego nauczania lub odwrotnie czyli nie wykonywać. Wielu ludziom mogłoby to oszczędzić nudno spędzonych lat życia w szkole jeśli nie mieliby ochoty do niej uczęszczać, a nawet uchronić ich przed zetknięciem się z częstą patologią wśród młodzieży co nie naraziłoby ich na szwank utraty zdrowia np. przez ciągły stres.

Tego typu wizja ma kolejną zaletę, że moglibyśmy oddzielić w ten sposób zdolniejszych od słabszych. Co spowodowałoby, że każdy uczyłby się w swoim tempie i nie kolidował sobie. Zdolniejsze dzieci, które mogą uczyć się szybciej, nie byłyby zastopowywane, przez te mniej zdolne. Skończylibyśmy w końcu z trendem wyrównywania szans, co stanowi swoistą dyskryminacją tych zdolniejszych, aby przeciągnąć ich na stronę słabszych i w ten sposób niszczyć wybitne jednostki. Jesteśmy tak różnorodni, tak wspaniali, tak niepowtarzalni, każdy z nas ma jakieś unikalne umiejętności czy zdolności, że nie chciałbym by były niszczone po przez system, który z góry upatruje dla nas gotowe rozwiązania.

 

Gabriel Skiba


 

Grafika: Wikimedia Commons

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPolski paradoks feniksa
Następny artykuł#NieRóbmyPolitykiJedzmyJabłka
Koło Myśli Konserwatywno-Liberalnej

Zajmujemy się publicystyką ściśle związaną z konserwatywnym liberalizmem. Sprzeciwiamy się socjalizmowi i demokracji. Szerzymy idee wolnorynkowe i szeroko pojęty liberalizm.

Zobacz również