UDOSTĘPNIJ

Z niemałym rozbawieniem obserwowałem zachwyt i samozadowolenie jednej z najpopularniejszych stacji informacyjnych, której jeden z redaktorów (być może przypadkiem ale zawsze) odkrył niewątpliwie szokujący fakt jakim dla większości społeczeństwa jest to, że w 1939 roku Polskę zaatakowała także Słowacja pod przywództwem katolickiego księdza-prezydenta Jozefa Tiso, lidera Słowackiej Partii Ludowej. Jako entuzjasta historii, winien byłem również się zachwycać, wszak jest to zawsze jakaś szansa na to, że więcej ludzi wyjdzie poza szkolny zakres edukacji i zainteresuje się historią własnego kraju. Polska nie byłaby jednak Polską gdyby nie pojawiły się głosy z prawej strony politycznej wręcz usprawiedliwiające decyzje i zachowanie katolickiej Słowacji w stosunku do katolickiej Polski. Nie mam zamiaru wdawać się w tą dyskusję ponieważ fakt jest taki a nie inny i usprawiedliwianie tego czynu nie ma najmniejszego sensu.

Przypomniało mi to natomiast, że wielu prawicowych publicystów i działaczy, na czele z red. Tomaszem Sommerem, oraz spora część duchownych Kościoła katolickiego uparcie twierdzi jakoby Adolf Hitler był ateistą a system jaki stworzył siłą rzeczy – ateistyczny.  Co gorsze – bardzo wielu młodych ludzi wierzy w te brednie i je powtarza. Wizja prawicy odnośnie sylwetki Hitlera i nazizmu kłóci się jednak z faktami.

Już na samym początku poznawania psychiki Adolfa Hitlera sprawia on wrażenie człowieka z fiksacją na punkcie własnego mesjanizmu. Możemy to zauważyć przede wszystkim w jego książce, dokładniej w jej pierwszym rozdziale gdzie pisze, że „likwidując naród żydowski wypełnia wolę boską i boski plan” i przedstawia się jako osoba, która urodziła się właśnie w tym celu. Natomiast jeśli chodzi o jego stosunek do ateizmu to w 1933 roku w swoim przemówieniu Hitler wypowiedział się na ten temat dosyć jasno mówiąc, że „Niemcy muszą podjąć walkę z ateizmem i to nie wyłącznie w deklaracjach ale po prostu zwyczajnie go wyplenić”.

Także wzajemne stosunki III Rzeszy i Watykanu świadczą raczej o czymś innym niż chciałaby katolicka prawica. Już na samym początku, po dojściu Hitlera do władzy, niemiecki episkopat pozytywnie wyraził się o faszyzacji kraju (konferencja w Fuldzie, w marcu 1933 r.). W przeciwieństwie do ?bezbożnego komunizmu”, nazizm miał dobre notowania w Watykanie z racji ścisłej współpracy z faszystowskimi Włochami. Dlatego hierarchowie niemieckiego Kościoła katolickiego wezwali niemieckich katolików do uznania nowej nazistowskiej władzy. Pierwszą międzynarodową umową jaką podpisała III Rzesza był konkordat ze Stolicą Apostolską wynosząc ją tym samym do pozycji szczególnego partnera. Państwo papieskie nie pozostawało oczywiście dłużne i co roku (aż do 1945 roku) na swoich salonach hucznie obchodziło urodziny Fuhrera.

Ówczesny papież nie pozostawał również obojętny wobec działań Hitlera i tak na przykład agresję III Rzeszy na Polskę nazwał szansą na odzyskanie własności Kościoła katolickiego zagrabionych przez naród żydowski. Wspomniany Pius XII, już po klęsce Niemiec, czynnie wspierał nazistów m.in. apelując by ich nie karać co wywołało niemałą międzynarodową burzę pod presją której Stolica Apostolska ograniczyła się do pomocy w ucieczce nazistów do Ameryki Południowej. Nigdy też, ani Pius XII ani żaden następny papież nie domagał się ekskomuniki dla Hitlera – być może odpowiedzialność za śmierć dziesiątek milionów ludzi nie jest wystarczającym argumentem za wykluczeniem ze wspólnoty? Nie to co głosowanie za in vitro lub twierdzenie, ze Ziemia jest okrągła.

Statystyczny żołnierz nazistowskich Niemiec także niezbyt skutecznie potwierdza teorię jakoby nazizm był systemem ateistycznym. Na klamrze każdego żołnierza Wehrmachtu widniał napis ?Gott mit uns?, czyli ?Bóg z nami? a przysięga, którą musiał złożyć, brzmiała: ?W imię Boga wszechmogącego przysięgam lojalnie służyć Fuhrerowi?.  Mogę się mylić ale takie wyrażenia nie są charakterystyczne dla ateistów i systemów ateistycznych? 

Można by też przywołać osobę kardynała Alojzije Stepinaca (błogosławiony katolicki), który zasłynął głównie ze współpracy z Ustaszami (chorwaccy faszyści) i nawracania prawosławnych Serbów piłą do cięcia drzewa.

Nie trzeba jednak szukać daleko by znaleźć informacje świadczące o tym, że nazistowski reżim znajdował poparcie głównie wśród katolickiego duchowieństwa. W ?Ateneum Kapłańskie?, pod redakcją przyszłego prymasa tysiąclecia, Stefana Wyszyńskiego często można było znaleźć pochwały dla reżimu Hitlera. I tak na przykład w 1937 r., zeszyt 1 str. 152 można było przeczytać, że ?zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec”.

Z kolei w numerze styczniowym z 1938 r.: ?Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Głosząc idee wywrotowe, stając na czele ruchu komunistycznego, szerząc w literaturze hasła niemoralne? Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa?. W tym samym roku 1938, w zeszycie nr. 1 na 23 stronie ówczesny czytelnik dowiedział się, że „dzisiejsza Trzecia Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację?.

Wydaje mi się, że powyższe argumenty uprawniają do nazwania części prawicowych publicystów i duchownych katolickich po prostu zwykłymi łgarzami. A może potrzebują tylko zwykłej książki, która pozwoli im poznać historię?

Zobacz również