UDOSTĘPNIJ

Po książkach Grossa i „Pokłosiu” kolejną burzę wywołał nominowany do Oscara film „Ida”. W obliczu podejmowanych prób skrajnego relatywizowania historii, z jakimi niewątpliwie mamy do czynienia od dobrych paru lat, produkcja Pawła Pawlikowskiego napotkała się z alergiczną reakcją pewnych środowisk. Nie lubimy, gdy niszczony jest nasz spójny i jednorodny obraz Polaka – bohatera, człowieka prawego i walecznego. Trudno się dziwić, bo po latach dostawania po dupie Polak chciałby wreszcie zostać przez zagranicę doceniony i pogłaskany. Tymczasem nasza duma narodowa znowu dostała prztyczka i to jeszcze na forum międzynarodowym. No właśnie… duma narodowa?

Gdybyśmy byli dumni, to byśmy wcale alergicznie na „Idę” nie reagowali. Taka reakcja to wyraz tylko i wyłącznie naszych kompleksów i naszej nieumiejętności rozliczenia się z przykrymi epizodami polskiej historii. Do tego dochodzą ogromne paranoje odnoszące się do rzekomych spisków bliżej niesprecyzowanego lobby, które za główny cel obiera sobie zmieszanie Polaków z błotem. Na końcu jeszcze oświadczymy, że autorzy „nieprzychylnych Polsce” projektów z pewnością nie są Polakami (no bo jak ktoś nam się nie podoba, to najlepiej odebrać mu prawo do polskości) i mamy gotowy obraz narodu nadającego się na terapię psychoanalityczną.

Te 20+ lat od transformacji nie wystarczyło nam na wykształcenie w sobie narodowej dojrzałości. Tej narodowej dojrzałości, która pozwala nam z dystansem i na chłodno zrozumieć, że w szeregach naszych krajan byli nie tylko wielcy ludzie, moralne autorytety, bohaterowie i altruiści, ale również kanalie, sukinsyny, szmalcownicy i inne moralne karły. Wybiórczo traktujemy pozytywne przejawy interakcji Polska-Zagranica. Wokół „Pianisty” nie pojawił się znaczący entuzjazm, choć ukazano w nim kilkukrotnie Polaków, którzy, narażając własne życie, ratowali Szpilmanowi tyłek. Za to „Pokłosie” już odebraliśmy jako zmasowany atak na uogólniony polski naród.

Jesteśmy na wielkim kacu po niemal półwiecznej balandze, jakiej dostarczyła nam komuna. Ponieważ o męstwie wielu naszych przodków nie mogliśmy w Polsce Ludowej rozmawiać, więc teraz postanowiliśmy nadrobić zaległości. Mówimy o rotmistrzu Pileckim, Narodowych Siłach Zbrojnych, Powstaniu Warszawskim czy okresie międzywojennym – I BARDZO DOBRZE. Szkoda tylko, że równolegle plujemy na tych, którzy mówią głośno o dramatach już nawet nie narodów, a po prostu ludzi. Dramatów projektowanych lub wspieranych przez niepożądane i plugawe elementy naszego narodu, bo takie są w każdym narodzie.

To, że w Jedwabnem puszczono z dymem iluś Żydów, to nie jest ani atak na Polaków, ani obarczona sporym nadużyciem interpretacja, tylko fakt historyczny. To był dla tamtych Żydów taki sam dramat jak Wołyń dla Polaków siekanych przez banderowskie bagnety. I tamci Żydzi zasługują na upamiętnienie tak samo jak nasi przodkowie bestialsko mordowani przez hołotę spod znaku OUN-UPA. Dlatego „Pokłosie” czy „Ida” są potrzebne.

Chyba warto w końcu uzbroić się w prawdziwą narodową dumę. Zdrową, zrównoważoną dumę, która nie sytuuje nas ani w pozycji szarych myszy, ani cynicznych pyszałków. Taką, która pozwoli nam głośno odpyskować w przypadku nieuzasadnionych obelg i zarzutów, a z drugiej strony uczciwie spojrzeć na mroczne karty naszej prawdziwej historii. Piana na pysku i ciągłe negowanie wszystkiego, co rozbija nasze narodowe mity, to przejaw naszych kompleksów narodowych, a nie dumy narodowej. Pozostaje jeszcze kwestia tego, czy mamy powody do kompleksów.
Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne – chyba Roman Dmowski udzielił właściwej odpowiedzi już dawno temu…

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTunezja – arabska liberalna demokracja. Udany eksperyment?
Następny artykułSzumlewicz: Szefowa Konfederacji Lewiatan idzie na wojnę
Paweł Jankowski

Konsekwentnie zawsze pośrodku. Ani wierzący, ani ateista- czyli agnostyk. Ani prawicowy, ani lewicowy- znaczy centrowiec. Zwolennik uczciwej oceny i przeciwnik podwójnych standardów. Fanatyk dobrej literatury i punk rocka. Poszukiwacz przygód i bokserski kibic.

Zobacz również