UDOSTĘPNIJ

Niedawno miałem wątpliwą przyjemność usłyszeć wypowiedź Sz.P. Artura Zawiszy. Działacz Ruchu Narodowego oznajmił, że w jego organizacji jest wielu obrońców wolności, ale dla zwolenników liberalizmu jako doktryny politycznej już miejsca nie ma. Pomieszanie z poplątaniem, dla mnie osobiście zupełnie niezrozumiałe. Pan Zawisza dał do zrozumienia, że o pięknych ideach i wartościach może mówić w charakterze abstrakcji, ale za to konkretu boi się jak ognia. Chyba prędzej pojąłbym teorię względności niż alogiczny i asemantyczny tok myślenia działacza… okej – powiedzmy, że narodowego.

Nie zamierzam jednak robić z wyżej wymienionego kozła ofiarnego, bo nie mam do niego większych pretensji. Pojęciowe oksymorony i logiczna niekonsekwencja to coś, co obserwuję w życiu społecznym i publicznym od dobrych paru lat. Śmiem twierdzić, że zjawiska takie występowały również wcześniej. Może po prostu pan Artur Zawisza zgubił się w ogólnospołecznym – umyślnym bądź nieświadomym – niezrozumieniu pojęć. Pal sześć, gdyby taka sprzeczność komunikatów była specyfiką jedynie prostych chłopaczków grających w gałę, dłubiących słonecznik i puszczających plebejską muzykę z telefonu. Gorzej, gdy opiniotwórczy dziennikarze lub inni charyzmatyczni również zaczynają tworzyć sprzeczne komunikaty, wprawiając w ruch machinę społecznego ogłupiania.

Moim ulubionym przykładem takiego sprzecznego komunikatu jest określenie „nurt lewicowo-liberalny”. Posługują się nim nie tylko zwykli ignoranci, ale również spora część mediów. Mediów niezależnych i niepokornych, których receptą na walkę z innymi (rzecz jasna stronniczymi) mediami jest trzymanie strony przeciwnej. Z kontekstu możemy wywnioskować, że do „nurtu lewicowo-liberalnego” należą właściwie wszyscy, którzy nie reprezentują opcji narodowo-katolickiej.

W taki oto sposób w jednym obozie wrogów Polski można odnaleźć: cywilizację śmierci, gejów, „Wyborczą”, TVN, księdza Lemańskiego oraz wszystkie pierwiastki tablicy Mendelejewa.
Nie miałbym z tym żadnego problemu, gdyby nie fakt, że określenie „lewicowo-liberalny” składa się z dwóch członów, które się nawzajem wykluczają. O ile lewicę raczej kojarzyć należy z pomocą społeczną, państwowym systemem świadczeń i pewnym ogólnie pojętym kolektywizmem, o tyle liberalizm postuluje prywatyzację, odpowiedzialność jednostki za swoje czyny i indywidualizm.
Dziennikarzom, którzy notorycznie używają tego oksymoronu, polecam powtórkę z lekcji historii i wiedzy o społeczeństwie.

Innym przykładem stosowania sprzecznych komunikatów są wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego. Znany podróżnik często lubi wspominać o tym, że „minister” znaczy po łacinie „sługa”, więc Rada Ministrów powinna pokornie wykonywać polecenia społeczeństwa. Ministrowie, rzecz jasna, sługami mają być wtedy, gdy chodzi na przykład o wrzucenie TV Trwam na platformę multipleksu. Gdy jednak na ulicach demonstrują fani marihuany, domagając się jej legalizacji, Pierwszy Kowboj RP występuje wyraźnie przeciw. Wtedy jakoś ci ministrowie-słudzy odchodzą w zapomnienie, a Cejrowski zakazuje ćpać młodzieży, powołując się na Pismo Święte.

Uczciwie jednak trzeba zaznaczyć, że sprzeczne komunikaty mają miejsce również po drugiej stronie. Kilka lat temu środowiska lewicowe alarmowały o palącej kwestii mowy nienawiści. Przepełniony uprzedzeniami dyskurs miał ponoć zatruwać przestrzeń publiczną i należało go jak najszybciej z niej wyrugować. Chwilę później te same środowiska postulowały, by usunąć z polskiego systemu prawnego zapis o zakazie obrażania uczuć religijnych. Nas obrażać nie można, ale osoby wierzące – czemu nie? Rzadko kiedy spotykam się z tak otwartą bezczelnością, by wprost dzielić społeczeństwo na równych i równiejszych. Tych, którym należy się ochrona przed mową nienawiści oraz tych, których ta ochrona ma omijać.

Przykładów takiej logicznej niespójności w postawach społecznych można oczywiście mnożyć bez końca. Jedne mogą wynikać ze zwykłego niedouczenia lub być elementem celowej retoryki, nastawionej na wciskanie kitu obywatelowi, jak w przypadku niektórych dziennikarzy.
Inne mogą być nielogiczne z założenia – po to, by w sprytny sposób budować podwójne standardy. Jedno natomiast jest pewne. Głupotę i hipokryzję, celową czy niezamierzoną, należy wyszukiwać i piętnować.

W ślad za słowami Kartezjusza, naprawę państwa rozpocząć od naprawy pojęć. Pokazać żółtą kartkę tym, którzy gwałcą logikę. Czerwoną tym, którzy robią to świadomie dla swoich interesów.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również