UDOSTĘPNIJ

Jak donosi dwumiesięcznik ?Fakty ? magazyn gospodarczy?, sytuacja polskiej gospodarki się poprawia.
?Z finansami publicznymi naszego państwa nie jest tak źle, jak przewidywano. Zgodnie z ustawą budżetową na ten rok, deficyt miał sięgnąć 47,5 mld zł. W rzeczywistości będzie niższy od zaplanowanego o 18-20 mld zł. Stało się tak dzięki poprawie koniunktury gospodarczej. Na rynku zapanowały lepsze nastroje, a Polacy chętniej sięgali do portfeli, wydając o wiele więcej niż w pierwszych miesiącach roku?.
Takie doniesienia na pewno powinny budować, jednak gotów jestem postawić wszystkie karty, że większość z nas i tak zareaguje na to obojętnie. O ile w ogóle ten fakt zostanie odnotowany, bo zwyczajowo media niechętnie wspominają o sukcesach Polski w tak niemedialnej materii jak gospodarka.

Żeby jednak nie robić z mediów kozła ofiarnego, trzeba uczciwie zaznaczyć, że propaganda porażki, nieudolności, jak i zwykły defetyzm, to nasze ogólnonarodowe bolączki. Przyzwyczailiśmy się, że pod płaszczykiem zdrowego rozsądku i umiarkowanego entuzjazmu, deprecjonujemy różnorakie sukcesy naszych rodaków wszędzie tam, gdzie one są. Klęska po morderczej walce jest bardzo ckliwa, ale już gładkie zwycięstwo Polaka na polu sportowym, biznesowym lub artystycznym ? nie do końca. Bo wtedy sobie uświadamiamy, że gdzieś tam jest nasz rodak, który ma wprawdzie tę samą polską krew, co my, ale jednak radzi sobie lepiej. Zwyczajna zawiść nie pozwala nam na zachwyt nad osiągnięciami innych. Dlatego nie tylko wolimy, gdy sąsiad przegrywa, ale też z porażkami chętnie się identyfikujemy. Choć zaczyna się to powoli zmieniać, w dalszym ciągu Powstanie Warszawskie jest popularniejsze od III Powstania Śląskiego lub Wielkopolskiego, a Andrzej Gołota od wszystkich innych polskich bokserów. Na narodowego wieszcza również wybraliśmy literata epoki, w której narodowa klęska wzruszała i chwytała za serce, zamiast skłaniać do refleksji.

Są dwie zasadnicze przyczyny tego irracjonalnego, polskiego sceptycyzmu wobec jakichkolwiek sukcesów.
Po pierwsze, w umysłach ludzi nadal tkwi romantyczna wizja świata, w której nie ma miejsca na spektakularne zwycięstwa. Te przysłoniłyby atrakcyjną martyrologię, która stawia Polskę w roli „Chrystusa narodów”. Znamienne, że romantyzm narodził się w opozycji do swojego poprzednika – oświecenia. O ile symbolem doby oświecenia był racjonalizm, nauka i wnioskowanie w oparciu o logiczne przesłanki, o tyle romantyzm wolał skupić się na emocjach i nieuzasadnionej zdrowym rozsądkiem walce. Wypowiadając wojnę zdrowemu rozsądkowi, zdecydowaliśmy się na zbrojną konfrontację z zaborcami, która po każdej przegranej batalii kończyła się dla nas strasznymi konsekwencjami. Na tym jednak powstała nasza tożsamość narodowa. Polska duma narodowa nie bazuje wcale na polskich sukcesach, lecz na smutnych, pełnych rozgoryczenia epizodach historii.

Takim smutnym epizodem był też dla Polski okres niemal pięćdziesięcioletniego socjalizmu. I to jest właśnie druga przyczyna powyższego problemu. Choć teoretycznie większość z nas poprzedni system krytykuje, nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak propaganda tamtych czasów urobiła Polakom mózgi. Skoro socjalistyczne społeczeństwo miało być z założenia kolektywne, to wszyscy mieli być tacy sami i mieć tyle samo. W związku z tym, władze alergicznie reagowały na tych, którzy zdecydowali się organizować swoje życie inaczej. Rolników, których niewielkie, prywatne pola przynosiły całkiem pokaźne zyski, nazywano pogardliwie kułakami. Z hippisami-artystami, dorabiającymi na boku śpiewem i graniem, władza ludowa też była na bakier. Gdy w 1988 roku wprowadzono sławną „ustawę Wilczka”, pogardliwą etykietę „dorobkiewicza” przyczepiono wszystkim, którzy skorzystali z dobrodziejstw ustawy, zakładając firmy i pomnażając zyski. Socjalizm nauczył nas niechęci do ludzi obdarzonych talentami, wyróżniających się i odnoszących sukcesy…

Za miesiąc Poznań będzie świętował rocznicę zwycięskiego powstania. Dokładnie 27 grudnia 1918 roku rozpoczął się zryw, którego końcowym efektem było powiększenie terytorium odrodzonej Rzeczpospolitej o Wielkopolskę. Podobne obchody co roku są organizowane na Śląsku, w rocznicę wybuchu III Powstania Śląskiego. Choć takie wydarzenia mają charakter bardziej regionalny, powinny stać się częścią naszej narodowej pamięci. Szacunek, którym darzymy wszystkich poległych w heroicznej walce z 1944 roku, nie powinien przysłaniać tych heroicznych bojów, które zakończyły się polskimi zwycięstwami. Tylko świadomość sukcesów naszych rodaków, rozumianych nie tylko w znaczeniu militarnym i historycznym, ale także artystycznym, sportowym, gospodarczym i naukowym, pozwoli Polakom na normalną egzystencję na arenie międzynarodowej. Egzystencję pozbawioną kompleksów.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKompromitacja, a potem wszystkich zamkną
Następny artykułAdama Hofmana „jeżdżenie samolotem” a zobowiązania finansowe
Paweł Jankowski
Konsekwentnie zawsze pośrodku. Ani wierzący, ani ateista- czyli agnostyk. Ani prawicowy, ani lewicowy- znaczy centrowiec. Zwolennik uczciwej oceny i przeciwnik podwójnych standardów. Fanatyk dobrej literatury i punk rocka. Poszukiwacz przygód i bokserski kibic.

Zobacz również