UDOSTĘPNIJ

O pigułkach „dzień po”, jeśli ktoś wypowie się nieprzychylnie, od razu przybijana jest mu do czoła tabliczka z napisem „fanatyk-katotalib” i inne. Może to sprawiać wrażenie celowego, ba! faszystowskiego, stygmatyzowania i nieuczciwego wygrywania dyskusji, a przynajmniej w oczach publiczności. Skupię się zatem na tej szczerej w przekonaniach części czytelników. Zwolennikom tabletek „dzień po” może wydawać się to niemożliwe, ale gdyby tak skrytykować je…. bez argumentów ad fidem?

Przeciwników nazywa się fanatykami, ale co jest fanatycznego w uwadze takiej, że taka pigułka jest bombą hormonalną dla kobiety, która może prowadzić do bezpłodności? Feministki odpowiadają, że każdy ma swój rozum i ulotkę przeczyta. No nie, nie każdy. Nastolatki nie mają. Powszechny dostęp do tych antylekarstw skaże wiele młodych dziewcząt na bezpłodność, bo nie wszystkie się zachowują racjonalnie w takich sytuacjach. „Głupie, to niech mają”? No nie, ja tak nie uważam. Feministki walczą o prawa kobiet, ale tylko tych już urodzonych. Okazuje się, że też nie do końca. Zdaje się, że aborcja i inne „prawa człowieka” są dla nich ważniejsze, niż same kobiety. Czy się mylę? To byłaby już chora perwersja, jeśli można to tak nazwać. Coś w rodzaju poniższej grafiki…

ZYYLl

I tu mnie bawi głupota fanatycznych apologetów aborcji i pigułek „dzień po”. W interesie przemysłu farmakologicznego jest to, by tych pigułek było kupowanych jak najwięcej (podobnie jak i klinik aborcyjnych, by aborcji wykonywano jak najwięcej, co ułatwia wprowadzanie obscenicznej i zboczonej edukacji seksualnej od najmłodszych lat… i tak dalej). Te koncerny wydaja ogromne pieniądze na reklamę, sponsorowane artykuły w „niezależnych” pismach i portalach, medialne wsparcie feministek, „lekarzy” i polityków (we wrześniu 2011 r. w sprawie Nowicka-Nejfeld sąd w orzeczeniu uznał, że stwierdzenie „Wanda Nowicka jest na liście płac przemysłu aborcyjnego i antykoncepcyjnego” nie jest kłamstwem). Podobną próbą odwrócenia kota ogonem był artykuł na portalu Pudelek.pl (wiadomo, to niepoważny portal plotkarski, podejmując jednak takie tematy kształci opinię części odbiorców, czego nie powinno się lekceważyć. Podobnie inne portale rozrywkowe dla młodzieży typu Kwejk.pl) na temat rozmowy Małgorzaty Terlikowskiej z Renatą Dancewicz w studiu TVN24, gdzie rozmawiały właśnie na temat pigułek. Choć news ten po podręcznikowy przykład stronniczości (pozostawiam ocenie: Terlikowska w TVN-ie: „Tabletka „dzien-po” toTRUTKA DLA DZIECI”) nie uważam, by był sponsorowany. To byłoby pomówienie. Raczej inicjatywa wyraźnie lewicowej i sfeminizowanej redakcji.

Ale, jak wiadomo, najlepsza reklama to ta darmowa – czyniona właśnie przez aborcyjnych fanatyków – czy to w artykułach czy komentarzach (polecam lekturę komentarzy pod wpisami na fanpage Radia TOM FM). Swoją drogą, ciekawe czy minister zdrowia przyjął benefit za wprowadzenie przepisów, których wprowadzać nie musiał? Podobno nie miał wyjścia, ale nie przewidział dociekliwości rzetelnej strony społeczeństwa. Dla niektórych szczerych aktywistów zetknięcie się z brutalną rzeczywistością może być szokiem, gdy uświadomią sobie, że działanie ministra czy całej UE nie jest szlachetne w intencjach czy gdy okazuje się, że na przykład zniewieściały i zabawny poseł-gej za kulisami jest wyrachowanym, cynicznym i bezwzględnym politykiem (inaczej nie byłby politykiem), za którym stoją duże pieniądze przemysłu LGBT, aborcyjnego i tak dalej. Lub gdy dziecko dowiaduje się, że św. Mikołaj nie istnieje.

Pomijając to, ich stosowanie i ich skutki są głęboko niemoralne, co stanowi osobny, tęgi temat. Ateiści (ci walczący) często wołają, że rozróżnienie tego, co dobre a co złe, nie pochodzi od Boga a od człowieka, że etyka i moralność są jego wrodzona cechą. To gdzie się one podziewają, gdy przychodzi co do czego? Bo nie, drogi Czytelniku, zabijanie człowieka w łonie matki lub bombardowanie ciała matki chemią, by do poczęcia nie doszło, jest wbrew prawu naturalnemu.

Jeśli udało mi się podważyć zasadność stosowania tych pigułek u chociaż jednej osoby, cieszę się niezmiernie. Bardziej chodziło mi jednak o pokazanie, że na tematy światopoglądowe można dyskutować w innej formie niż Normalni (ateistyczna lewica, lemingi bez przekonań) i Fanatycy (a bardziej takie wyobrażenie o oponentach przez tych pierwszych). W moim przekonaniu, jeśli w mainstreamie pojawia się pewien pogląd uparcie, z uporem maniaka lansowany, czy to dotyczy WOŚP, pigułek „dzień po” czy filmu „Ida” a krytykami są „katoliccy” lub „prawicowi” dziennikarze (stygmatyzowanie) i Kościół, zawsze wzbudza to moje podejrzenia i zawsze okazują się być słuszne. I Tobie, Czytelniku polecam takie podejście, bo nawet jeśli z daną tezą się zgodzisz – warto na wszystko, co nam się serwuje, spojrzeć krytycznie.

P.S.
Krytyku, zanim skrytykujesz – zauważ proszę, ze do argumentów katolickich się nie odniosłem, nie strzelaj wiec w plot.

Moim zdaniem, Kacper K.

Zobacz również