UDOSTĘPNIJ
źródło: twitter.com/barrotka, youtube.com

To śledztwo, na które patrzy cała Polska. Sprawa tocząca się w krakowskiej prokuraturze przeciw Sebastianowi K., kierowcy seicento to już nie tylko działalność prokuratury, ale także spektakl polityczny. Nietypowe w niej jest już coraz więcej elementów. W dziwny sposób zaczęli zachowywać się teraz sami śledczy.

Krakowska prokuratura wycofała się bowiem z dowodów obciążających 21-letniego kierowcę Fiata seicento. Już kilkanaście godzin po wypadku rzecznik krakowskiej okręgówki, Janusz Hnatko, mówił, że Sebastian K. nie słyszał sygnałów kolumny limuzyn, bo sam słuchał muzyki.

 – Kierowca seicento w czasie jazdy słuchał muzyki. Zeznał, że nie jest pewien, czy kolumna miała włączone sygnały dźwiękowe – oświadczył rzecznik krakowskiej prokuratury.

Teraz jednak Włodzimierz Krzywicki z Prokuratury Regionalnej w Krakowie całkowicie zmienia zdanie śledczych na ten temat. Jak oświadczył bowiem prokurator, „nie ma nigdzie śladu” świadczącego o tym, że Sebastian K. słuchał radia.

 –  W materiale dowodowym tego postępowanie nigdzie nie ma śladu, który pozwalałby twierdzić, że podejrzany kierowca słuchał radia tuż przed wypadkiem – poinformował Krzywicki.

Co jest jeszcze dziwniejsze – z nieoficjalnych przekazów wiadomo, że 21-latek faktycznie miał radio w swoim seicento. To było jednak nie zamontowane i leżało w schowku samochodowym. W sprawie głos zabrał obrońca Sebastiana K., Władysław Pociej, który jest zdania, że prokuratorzy krakowscy zachowują się bardzo dziwnie.

 – To nie jest typowe zachowanie prokuratury, że najpierw ogłasza coś jako fakt, a później się z tego wycofuje. Mam szacunek dla prokuratora Krzywickiego, że przyznał, iż mój klient jednak radia nie słuchał. Dojdzie do tego, że niektórzy będą musieli za swoje słowa przepraszać – podkreślił Pociej.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również