UDOSTĘPNIJ
źródło: themideastbeast.com, nationalpost.com

Odkrycie dokonane przez Kanadyjczyka w pobliżu Wysp Królowej Charlotty, zwanych też Haida Gwaii, prawdopodobnie zakończy trwające od 66 lat poszukiwania zagubionej bomby atomowej. Nurek eksplorując głębiny kanadyjskiego wybrzeża natrafił bowiem na dziwny, metalowy obiekt.

Jak mówi mężczyzna, nurkował w pobliżu Wysp Królowej Charlotty, gdyż chciał zobaczyć z bliska tamtejsze ryby, kiedy to natrafił na nietypowy obiekt. Mierząca trzy metry metalowa struktura na pierwszy rzut oka została wzięta przez nurka za pojazd obcych.

 – Wybrałem się tam, aby podziwiać ryby, ale potem zauważyłem coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem – opowiada Kanadyjczyk, który zaraz po wyjściu na powierzchnie powiedział załodze, że znalazł UFO.

Sprawę szybko nagłośniono, a kiedy o tajemniczym znalezisku usłyszały władze Kanady, od razu wysunęły najbardziej prawdopodobną odpowiedź. Według nich, to zgubiona przez wojsko USA bomba atomowa.

To właśnie nad Haida Gwaii 66 lat temu, w 1950 roku, przelatywał samolot sił zbrojnych USA, Convair B-36 Peacemaker, który na pokładzie miał bombę atomową Mark IV. W wyniku awarii silników bombowiec stracił sterowność. Zrzucono więc do oceanu pięciotonową bombę, by uniknąć jej wybuchu podczas zderzenia z ziemią. Niedługo potem samolot rozbił się, w wyniku czego życie straciło pięciu członków załogi.

Wojsko USA stwierdziło, że bomba musiała eksplodować pod wodą więc nie ma sensu jej wyławiać. Uspokajało też, że nie ma powodu do obaw, gdyż pocisk nie był uzbrojony w pluton.

Ministerstwo obrony Kanady zajmie się teraz znaleziskiem nurka. Specjalne służby najpierw sprawdzą czy na pewno jest to pocisk nuklearny, a potem ocenią czy bombę należy usunąć, bo stwarza zagrożenie, czy można ją pozostawić na miejscu.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


źródło: wprost.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również