UDOSTĘPNIJ

Co byś zrobił, gdyby twoją ukochaną oblali kwasem, a twojemu przyjacielowi podcięto gardło? Witam w mrocznym świecie Radykalnych

Przyszłość przedstawiona przez Przemysława Piotrowskiego w jego najnowszej książce „Radykalni. Terror” nie wygląda kolorowo. Jest rok 2033, Europa powoli traci integralność, a wielomilionowa migracja muzułmanów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu zalewa targany konfliktami kontynent. Układ z Schengen to przeszłość, strefy szariatu w największych metropoliach rozrastają się w zastraszającym tempie, imigranckie getta toczy rak radykalnego islamu. W odpowiedzi do głosu zaczyna dochodzić skrajna prawica.

Fabuła książki z pewnością przypadnie do gustu entuzjastom szybkiej akcji. Zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem jest tylko gorzej. Jest w niej miłość, zemsta, nienawiść i okrucieństwo. Bohaterom przyjdzie się zmierzyć z na wskroś złym i pozbawionym ludzkich uczuć przeciwnikiem. Z drugiej strony nasi protagoniści, realizując swoją vendettę, nie przebierają w środkach i krwawo dążą do celu.

Radykalni. Terror to mocne otwarcie serii, która bez wątpienia wzbudzi wiele kontrowersji. Uniwersum Piotrowskiego obfituje w czerń i biel, dobrych i złych, okrutnych i sprawiedliwych. Niewątpliwie autor w książce wyraża swoją niechęć do islamizmu, jednak między wierszami można dopatrzyć się awersji do wszelkich form radykalizmu religijnego.

Warto także zwrócić uwagę na sposób, w jaki książka opowiada tę wciągającą historię. Narracja jest prowadzona z perspektywy pojedynczych bohaterów, których dotyczy dany rozdział. Nie ukrywam, że z trudem przyswajałem wstrząsające dzienniki porwanej Moniki, a ciarki przechodziły mi po plecach, gdy czytałem modlitwę jednego ze zrozpaczonych mężczyzn.
Książka, której temat jest wyjątkowo aktualny, z pewnością pozytywnie zaskoczy sceptyków, natomiast dla całej reszty jest to kawał potężnego thrillera ze współczesnymi problemami politycznymi w tle.

Radykalni. Terror jest do nabycia w wersji papierowej (przejdź do księgarni), jak i w formie ebooka (przejdź do sklepu).

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również