UDOSTĘPNIJ

Czemuś głupi? Boś biedny. Czemu biedny? Boś głupi. Każdy z nas słyszał kiedyś te dwa zdania, gdyby zamienić słowo głupi na ogłupiony to ten tekst doskonale charakteryzowałby pewien Europejski naród. Naród Polski, który to można nazwać właśnie nędzarzami Europy. Prawda, że daliśmy się ogłupić i dzięki temu jesteśmy nędzarzami i to od nas zależy czy i kiedy ten stan się skończy.

Można oczywiście się z tym nie zgodzić. Nieliczni obsadzają intratne stanowiska, inni mają swoje działalności, auta w leasingu, karnety na basen, siłownię i na tle innych rodaków wypadają całkiem nieźle. Może i Ty twierdzisz, że jest ok? Uważasz, że zarabiając 5000 zł lub nawet 10000 zł miesięcznie Ciebie to nie dotyczy? Być może, ale ja Ci udowodnię, że mimo wszystko nie jest tak różowo jak uważasz. Jeżeli zarabiasz grubo ponad średnią krajową to dla Ciebie jest punkt drugi. Jeżeli jednak tyrasz za najniższą krajową lub masz mniej niż 5000 zł na pasku z wypłatą, wtedy przeczytaj oba punkty.

W tym tekście z pewnością obrażę nasz naród i pewnie zbiorę za to solidne baty, jednak nie jest to moim celem. Obstawiam też, że środowiska lewicowe wspomną coś o utopii kapitalizmu, choć jeżeli negujecie naukę Ekonomii ? nazywając ją utopią to może zacznijcie też negować fizykę lub matematykę. Wszak dla lewicy 2+2 to zawsze było 5. W lewackim Świecie zawsze zgarnie zwycięstwo ten, kto najszybciej przeprowadziłby wpław, przez rzekę milion osób, wtedy lewica nazwałaby go ?lewicowym intelektualistą?, który osiągnął sukces, gdyż podczas wyprawy utopiło się zaledwie 300 osób. My zaś wybudowalibyśmy kładkę dla tych ludzi, tak na wszelki wypadek, aby można było szybko przejść, ale też szybko wrócić, gdyby okazało się, że po drugiej stronie nic nie ma. Zaś ?lewicowego intelektualistę?, nazwalibyśmy zwyczajnie i bez pardonu idiotą, czekając, aż lewica nazwie nas, wkrótce po tym, faszystami. 8-)

Ale do rzeczy. Moim celem jest Was ? czytelników zdenerwować. Tak, dokładnie ? ZDENERWOWAĆ! Dlaczego? Dlatego, że uważam stan zdenerwowania za jedyny, który może pchnąć nas ? Polaków – do działania. Dobrobytu nie liczy się w złotówkach, ani w Euro, ani też w żaden inny nominalny sposób, można go liczyć tylko relatywnie, czyli w dobrach i usługach, które możemy nabyć za określoną jednostkę swojej pracy. Lewaki zapytane czy chciałyby zarabiać Milion złotych miesięcznie, odparłyby bez zastanowienia, że TAK, a ja zadałbym pytanie ile kosztuje chleb, gdyż mogłoby się okazać, że w wyniku hiperinflacji chleb kosztuje pół miliona. Z tego też powodu wzrost wynagrodzeń nominalny z 1000 zł do 3000 zł wcale nie musi oznaczać wzrostu dobrobytu.

Z naszym ? Polskim ? dobrobytem problemy problemy są dwa. Oba mają tę samą genezę, która przez osobniki dotknięte zaćmieniem, nazywana jest Unią Europejską. Dezinformacja, propaganda, populizm i socjalizm to tylko wypadkowe euroburdelu. Nam ? Polakom ? tak na prawdę Unia dała możliwość wyboru między wyjazdem na roboty do krajów członkowskich, a pozostaniem w kraju. Jeżeli wyjedziesz wówczas prawdopodobnie wtopisz się w tłum populacji. Oczywiście będziesz tylko imigrantem o podrzędnym statusie, ale wyżyjesz. Natomiast jeżeli zostaniesz to przeistoczysz się w białego murzyna. Biały murzyn ta istota mająca:

1.       Wynagrodzenie.

Polacy będąc białymi murzynami w swoim kraju, pracują dla Zachodnich koncernów za 350 ? 500 Euro miesięcznie (na rękę) ? przypominam, że Polskich koncernów w zasadzie nie ma, gdyż Rządy przez 25 ostatnich lat skutecznie się o to zatroszczyły. Z jakiego powodu winą obarczam koncerny, skoro większa część pracodawców to niewielkie firmy Polskie, a nie koncerny? To prawda, jednak, aby te małe firmy mogły konkurować cenowo z wielkimi firmami zatrudniającymi białych murzynów, te niewielkie muszą również płacić pracownikom tyle co koncerny. Inaczej ich produkty byłyby droższe i nie znalazłyby z tego powodu nabywców. Ile widziałeś upadających Biedronek, czy Tesco? A ile widziałeś upadających sklepów osiedlowych? Teraz już wiesz kto naprawdę w Polsce dyktuje ceny pracy, czyli wynagrodzenia, a także ceny produktów i usług. Byłbym oczywiście kłamcą, zrzucając całą winę na koncerny. Pozornie głównym winowajcą tej destrukcji jest Rząd SLD, PO i pośrednio PiS, który to właśnie sprzedał (pod pretekstem prywatyzacji) te Polskie zakłady w ręce obcego kapitału. Realnie jednak winę w 100% ponosi Polski naród, gdyż to ten właśnie wybrał w swoim czasie taki, a nie inny rząd. Nie przyjmuję tu wytłumaczeń w stylu: ?nie było na kogo głosować?, bo było, z tego co mi wiadomo Korwin-Mikke startuje w każdych wyborach Prezydenckich, więc wybór mieliście drodzy Polscy. A jak Wam się Korwin nie podoba to musicie teraz odcierpieć swoje. Ogromny wpływ na wynagrodzenie w Polsce to nie tylko szemrana prywatyzacja i łapówki dla rządzących. Potężne znaczenie mają też wprost niewyobrażalnie wysokie podatki i koszty pracy. To oczywiście również zasługa rządów (tym razem PO). Podobno najwięcej mówią liczby, także niech one PRZEMÓWIĄ. Muszę przy tej okazji oddać rację Panu Ikonowiczowi, który stwierdził, że koszty pracy w Polsce są najmniejsze w Europie. Fakt – stwierdzam, że nominalnie są mniejsze i tu ma on rację. Znam też niektóre inne tezy Pana Ikonowicza, na ich podstawie nie podejrzewam go również o znajomość procentów, dlatego wybaczam mu i zgadzam się z nim. Mam też nadzieję, że w przypływie swego geniuszu Pan Ikonowicz zdradzi też kiedyś który kolor jest większy: czerwoni, czy czarny. Czekam z niecierpliwością, być może dowiemy się, że receptą na wszystko jest dodrukowanie i rozdanie biednym pieniędzy, a teraz umieszczam tabelkę:

tabelka 1

2.       Polska jest rynkiem zbytu towarów drugiej i trzeciej kategorii, po cenach wyższych niż w starej Unii Europejskiej.

To kolejny fakt z którym nie da się polemizować. Wstępując do Eurolandu, a raczej otrzymując w nim członkostwo Polacy byli indoktrynowani wizją WSPÓLNOTY. Wspólnota oznacza bowiem partnerstwo na równych zasadach między wieloma bytami. Mamy choćby wspólnoty mieszkaniowe, które charakteryzują się tym, że każdy członek ma identyczne prawa. W referendum akcesyjnym obiecano Polakom zerwanie z postkomunistycznymi korzeniami XX-wiecznej Polski i zaproponowano kapitalistyczną pogoń za dobrobytem na wzór Niemieckich obywateli. Jednak ?wspólnota? Europejska okazała się jakaś inna, upośledzona, zmutowana i zakłamana. Wielu ekonomistów ostrzegało przed wstąpieniem do Eurokomuny, ale Polacy ze swoją wrodzoną naiwnością jakoś i tym razem dali się omamić nie tylko wizjami wspólnego wzrostu i Europy bez granic, co akurat jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ale również połknęliśmy haczyk, a w zasadzie hak z wyrytym napisem ?permanentna integracja?. Za tą integracją kryje się centralizacja organów decyzyjnych, a skoro władza jedna to i prawo musi być jedno, bez względu na indywidualne cechy każdego z Państw i jego poziomu rozwoju. Właśnie wtedy zaczęło się ubieranie karłów w garnitury szyte na koszykarza NBA, dziwiąc się, że karły zaczynają się potykać. Oczywiście po analizie problemów, które wystąpiły postanowiono suplementować karłów różnymi odżywkami i sterydami, co by trochę podrosły, ale o ile korekta jest często wskazana, o tyle całkowita zmiana jest raczej awykonalna, o ingerencji w DNA już nie wspomnę. Członkostwo w UE odbiło się czkawką w Grecji, Portugalii, Hiszpanii i innych krajach. Wmawiano nam w Polsce, że dzięki naszej powściągliwości (nie przyjęciem Euro), a także pracowitości poradziliśmy sobie z kryzysem w Euroburdelu (Zielona wyspa), stając się krainą wszechobecnego dobrobytu, będącego wynikiem wielkiego sukcesu. Najlepiej tę RÓWNOŚĆ skomentował Matt Simister z brytyjskiej sieci Tesco. Stwierdził on w szczerej rozmowie z BBC, że do Europy Wschodniej wysyłane są towary drugiej kategorii. Klient mieszkający na Wyspach jest jego zdaniem bardziej wymagający, sieci zaś muszą coś zrobić z gorzej wyglądającym towarem. A że standard życia w Polsce jest niższy, to jesteśmy w stanie kupić towary ze skazą za wyższą cenę niż produkt w Wielkiej Brytanii. I choć może to bulwersować, zdaniem osoby nadzorującej proces pozyskiwania artykułów żywnościowych przez sieć Tesco w Wielkiej Brytanii, nie mamy co liczyć na równie dobre towary, co te oferowane Brytyjczykom. W wielu przypadkach produkty pierwszej klasy wysyłamy do sklepów w Wielkiej Brytanii, a produkty drugiej klasy na rynki Europy Centralnej i Wschodniej. Jak tłumaczy przedstawiciel brytyjskiej sieci, wszystkiemu winni są zbyt wybredni mieszkańcy Wysp, którzy kupują tylko najlepsze warzywa i owoce, co oznacza dla nich te „najbardziej foremne” i bez najmniejszej skazy. Nie liczy się to, że towar o wyglądzie odbiegającym od ideału nadal zachowuje swój smak i walory odżywcze. Przychodzi nowa dostawa, a klienci znów wybierają to, co najlepsze. Starsze, zniekształcone czy brzydkie produkty zostają w sklepie. Klient zawsze wybierze to, co kosmetycznie wygląda lepiej. To dla nas trudna sytuacja.

Kluczowa jest tu jednak relacja cen, czyli jaka de facto jest siła nabywcza Brytyjskiego konsumenta w porównaniu z konsumentem w Polsce.

Zobaczmy zatem co może kupić za swoją ŚREDNIĄ KRAJOWĄ Europejczyk, a co może nabyć biały murzyn ? nędzarz z Polski:

2

 

3

 

Jesteśmy więc o 6,66, czyli prawie 7 razy biedniejsi od Europejczyków. Witamy w Unii Europejskiej. Od komentarza się powstrzymam, a wszelkie zażalenia proszę składać na adres premier@kprim.gov.pl

Gdyby jednak Wam się znudziło bycie nędzarzami Europy to zawsze można zwyczajnie przeczytać (ze zrozumieniem) programy wyborcze przed pójściem do urny.

Tomasz Warawko – www.obiektywne.pl

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułQuo vadis telewizjo?
Następny artykułQuo vadis Europo, czyli spojrzenie w (mroczną) przyszłość…
Tomasz Warawko
Ojciec pięknej Zosi. Przedsiębiorca w branży telekomunikacji światłowodowej. Konserwatywny liberał, patriota, nawrócony katolik. Miłośnik Węgier. Analityk historii Polski i światowych kryzysów ekonomicznych. "Uniosceptyk". Fascynat rynku metali szlachetnych i fanatyk heavy, power, thrash i black metalu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ