UDOSTĘPNIJ

Dziennikarz „Faktów” TVN, Krzysztof Skórzyński napisał na „tłyterze” „Jak zaczynałem pracować w zawodzie, „funkcja” Publicysty była zarezerwowana dla tych najmądrzejszych. Nowe media mordują elity. Hejt start.” A to bardzo optymistyczny „tłyt”, z którego wynika, iż są jeszcze elitarni publicyści. Mało tego, są tak elitarni że potrafi ich przyćmić byle początkujący pismaczek. Dla mnie elitarni, to najlepsi z najlepszych, a skoro żółtodziobów pozycjonuje się jako zagrożenie dla elit, no to te elity są tak naprawdę tyle warte co ogłada najsławetniejszego „Bula”. Który zdepcze fotel w japońskim parlamencie, podłubie z miną rozmarzonego przedszkolaka w kinolu, czy ze znaną sobie par excellence manierą klapnie sempiterną na siedzisku nie zważając na stojącą obok kanclerzową Anielę.

Szkoda, że pan redaktór nie wyeksplikował nazwisk tych rzekomo mordowanych elit, ciekawym któż to powinien być dla mnie wzorem. Za przedstawiciela elity publicystycznej uchodzi Jacek Żakowski. Facio, który nawet nie stał obok publicystów. Takich jak na przykład Antoni Słonimski czy Stefan Kisielewski. To byli najlepsi z najlepszych. Dzisiaj utyskuje się, że mordowane są zastępy Żakowskich, Wielowieyskich, Czuchnowskich itd. Ludzi, którzy w życiu nie napisali oryginalnego, wizjonerskiego, prekursorskiego zdania. Piszą sobie nijak o niczym i są elitkami, bo mają wyznaczone odpowiednie rubryki w odpowiednich pismach. Przecież jakby poprosić dowolnego posła Platformy Obywatelskiej o napisanie tekstu i podpisać go nazwiskiem Żakowski, nikt nawet by nie odczuł różnicy.

Dla mnie elitarny publicysta to taki, który pisze inaczej niż wszyscy i dostrzega więcej niż ogół. I tej elitarności nie mordują młodzi piszący dla niszowych nowych mediów, tylko starzy poustawiani w rubrykach poczytnych pism, gdzie wytwarzają przekazy dnia władzy.

Jakaś anonimowa dla mnie elitka nazwiskiem Grzesiowski Krzysztof pracująca w publicznej rozgłośni zwanej radiową Jedynką, na stwierdzenie Bronisława Komorowskiego, że dopiero 7 marca ogłosi hasło wyborcze zripostowała „Dlaczego musimy tyle czekać? My, czyli ci którzy popierają pana osobę?”. Oczywiście mimo że expressis verbis znaczenie tych słów nie pozostawia żadnych wątpliwości i oddaje niezbicie punkt widzenia radiowca, kierownictwo Jedynki orzekło że to lapsus nie wpływający na obiektywizm dziennikarza. Również Konrad Piasecki z TVNu wcielił się w rolę adwokata i rzekł, że takie lapsusy w pracy na żywo się przytrafiają. Osobiście jestem skłonny podpisać się pod tezą, że była to pomyłka. Freudowska pomyłka.

Rzecznik TVP, Rakowiecki oświadczył z kolei że opinie powinny być obiektywne. Elity w grobie się przewracają.

Zapytałem przy piwku, zimnym oczywiście, kolegę Mazurka z redakcji co sądzi o publicystyce Żakowskiego? Powiedział mi tak: „słuchaj Dominik, z nim jest jak z tym eksperymentem myślowym o nieskończonej ilości małp, które losowo wciskając przyciski na maszynie, po pewnym czasie napiszą „Makbeta”. Z tymże, w przypadku Żakowskiego wystarczyłyby dwie małpy walące w klawiaturę przez tydzień, aby powstał typowy dla niego tekst.” Po czym osuszył kufel.

No to jeszcze jeden tweet, z konta Faktów TVN dla odmiany „W niedzielę @prezydentpl otrzyma poparcie od – jak mówią w sztabie – najwybitniejszych – polskich sportowców… / @KolendaKNo i to się nazywa merytoryczny prezydent z odpowiednim zapleczem intelektualnym. Rozumiem że generał Wojska Polskiego, pan Szogun może podskakiwać przy prezydencie z aparatem jak małpiszon, ale sportowcy to są już znani z wybitnych elukubracji politycznych. Takiego Macieja Żurawskiego czy Otylię Jędrzejczak proponuje włączyć do zaplecza eksperckiego odpowiedzialnego za politykę klimatyczną. Porozumienie z Kioto i te sprawy.

Zdumiewające, gdy nasz dziadowski samolot z Lechem na pokładzie rozkraczył się na zapyziałym, zdezelowanym lotnisku pod Smoleńskiem to nasze gównonurtowe elitki, każdego kto krzyczał że to putinowski zamach obsobaczały od oszołomów. Teraz, gdy ktoś poczęstował ołowiem opozycjonistę Borysa Niemcowa, te elitki krzyczą: to Putin strzelał! Niezwykle przenikliwy i oryginalny ten nasz gównynurt. Równie dobrze Niemcowa kropnąć mogli opozycjni „koledzy”, żeby podburzyć nastoje antyputinowskie. Wiadomo „wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły”. A może to jakieś prywatne porachunki gangsterskie? Któż to wie… Kolega redakcyjny, Dariusz Polniak na Faceboku przewrotnie skomentował sprawę tak: „Świadkiem zabójstwa była 23-letnia obywatelka Ukrainy, modelka Anna Duricka, z którą Niemcowa łączyły bliskie stosunki.” Pewnie jakiś banderowiec zazdrośnik się wkurwił, że jego laska daje supy.”

No i na koniec piękny, nietrzeźwy umysł. Reżyser Ż”Idy”, Paweł Pawlikowski ze zdziwieniem skonstatował, że Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu w Święto Niepodległości zbyt często używał słów „Polska, polskość, Polacy”. No tak, na tę okazję bardziej pasują takie słowa jak na przykład „żubr, puszcza, botanika.” W momencie kiedy reżyser odbierał Oscara, pierwszoplanowe aktorki Ż”Idy” wyszły sobie na winiacza. Z kolei Paweł Pawlikowski odbierając statuetkę rzekł, że Polacy są już pewnie pijani. I słusznie, bo świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia!

źródło obrazków: Facebook

Zapraszam na mój fanpage: Nie mijam się z prawdą

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również