UDOSTĘPNIJ

Choć wydawałoby się to niemożliwe, Prawo i Sprawiedliwość postanowiło wyciągnąć rękę do swojego największego wroga. Partia zaskoczyła wszystkich i postanowiła powalczyć o jego poparcie. Nie miała nawet oporów przed tym, by wydać na ten cel setki tysięcy złotych.

Nikt chyba nie wątpi w to, że media sprzyjające Prawu i Sprawiedliwości często robią partii rządzącej lepszą reklamę, niż ta mogłaby sobie to wymyślić. To właśnie dziennikarzy prawicowych tytułów postanowiła wykorzystać władza do szerzenia idei dobrej zmiany wśród Niemców. To odważne zagranie, biorąc pod uwagę fakt, że wielu posłów PiS Niemców uważa za swoich największych wrogów i sojuszników poprzednich władz.

Do Berlina na spotkanie z niemieckimi dziennikarzami wysłano takie postaci prawicowej prasy jak Piotr Semka z DoRzeczy, Cezary Gmyz z TVP czy Olga Doleśniak-Harczuk, która jest zastępcą redaktora naczelnego Gazety Polskiej. Korpusowi prawicowych dziennikarzy przewodził Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

O Niemcu, co Polaka nie chciał

Spotkanie w Berlinie miało przekonać niemieckich dziennikarzy do dobrej zmiany. Nie bez powodu w końcu do kraju swojego przeciwnika wysłano korpus najwierniejszych dziennikarzy prawicy. Na spotkanie z nimi przyszło jednak tylko sześciu niemieckich dziennikarzy. Już od początku więc nie zapowiadało się na fajerwerki. Sprawę pogorszyło natomiast pytanie Thomasa Dudka ze Spiegel Online.

– Dobrze, że jest takie spotkanie, ale gdzie są przedstawiciele innych redakcji, krytycznych wobec rządu? – pytał niemiecki dziennikarz.

W odpowiedzi usłyszał jedynie od zastępczyni naczelnego Gazety Polskiej, że „Niemcy wystarczająco długo rozmawiali z Gazetą Wyborczą”. Doleśniak-Harczuk podkreśliła, że teraz posłuchają drugiej strony, co jest „w pełni sprawiedliwe”.

Polsko-polska wojna na niemieckiej ziemi

O spotkaniu krytycznie wypowiedział się Wojciech Szymański z polskiej redakcji Deutsche Welle. Jak podsumował spotkanie dziennikarz z Berlina, „polskim dziennikarzom raczej nie udało się przekonać niemieckich kolegów do dobrej zmiany”. Wywołało to potężne oburzenie szefa SDP, który podkreślił, że „nikt nie występował w roli rzecznika polskiego rządu”, a relacja Szymańskiego jest w ogóle „bardzo nieuczciwa”.

Nie udało się w Berlinie, być może uda się gdzieś indziej. Spotkanie z niemieckimi dziennikarzami było bowiem pierwszym z serii spotkań, które odbędą się jeszcze w kilku innych europejskich stolicach. Prawicowych dziennikarzy czeka jeszcze szereg spotkań m.in. w Londynie, Brukseli, Bratysławie, Budapeszcie, Pradze. Na ten cel otrzymali od MSZ aż 268 tys. złotych, przez co trudno mówić o bezinteresowności władzy.

źródło: gazeta.pl

9 największych kompromitacji rządu PiS


Jakie sekrety skrywa przeszłość Merkel? 10 nieznanych faktów z życia kanclerz

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również