UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org/pixabay.com

Odwiedziny prezydenta Ukrainy zapewne będą pełne ciepłych gestów i zapowiedzi otwarcia w relacjach gospodarczych. Jednak dane bezwzględnie pokazują, że pomimo realnej pomocy ze strony Polski, Ukraińcy chronią rynek przed naszymi produktami.

Ministerstwo Rozwoju zapewnia, że Ukraina jest najważniejszym partnerem dla Polski. Dowodem tego są między innymi fundusze przeznaczone na pomoc dla kraju sąsiedniego. Od 2005 roku Polska wydała na ten cel ponad 510 milionów złotych.

Z danych GUS wynika, iż obroty towarowe w zeszłym roku spadły o ponad 20 procent w stosunku do 2014 roku. Jest to częściowo spowodowane przez trudną sytuację ekonomiczną kraju i wojnę z Rosją. Jednak zdaniem ekspertów nie jest to jedyna przyczyna.

Przepisy obowiązujące na tamtejszym rynku są dla nas nadal niekorzystne. My dalibyśmy się zamordować za ich sprawę, ale z ich strony wdzięczności nie widać (…) Brakuje elementarnej równowagi. Ciągle nie możemy dogadać się z Ukrainą w kwestii embarga na mięso, tamtejszych certyfikatów i przepisów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Ukraińcy chronią swój rynek przed naszymi produktami – tłumaczy doktor Henryka Borko, rektor Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości oraz ekspert ds. rynków wschodnich.

Jej zdaniem dużo lepszym pomysłem byłoby zamienienie pomocy finansowej na pomoc doradczą.

– Administracja celna i podatkowa działa na Ukrainie bardzo wolno. Dlatego, jeśli miałbym doradzać naszym władzom, to sugerowałbym wsparcie doradcze w tym obszarze. To dużo lepszy pomysł niż przesyłanie kolejnych transz pomocy finansowej – mówi doktor Borko.

wk źródło: money.pl

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również