Nieudolność UE ws. uchodźców z Bliskiego Wschodu to dokładnie przemyślany plan

Nieudolność UE ws. uchodźców z Bliskiego Wschodu to dokładnie przemyślany plan

UDOSTĘPNIJ
Bogdan Huzar
Bogdan Huzar

Bardzo lubię cytat ze Zbigniewa Herberta, który powiedział kiedyś, że by dotrzeć do „źródła” należy płynąć „pod prąd” bo z prądem płyną jedynie „śmieci”. Lubię go bo idealnie wpisuje się w sposób jaki odbieram wszystkie informacje puszczane przez zarządzających owym „prądem”, a który pozwala mi na uniknięcie bycia zmanipulowanym i okłamanym. Trzymam się tego „sposobu” tym bardziej, że jeszcze nigdy mnie nie zawiódł i mogę przywołać tutaj choćby mój felieton „Kukiz to narzędzie POPiSu do likwidacji antysystemowców”, za który kilka miesięcy temu w dużej mierze odsądzano mnie od czci i wiary, a który dzisiaj okazał się w całości spełnionym proroctwem.

Sytuacja wygląda podobnie jeśli chodzi o kwestię uchodźców z Bliskiego Wschodu, którzy szturmują granice europejskich państw w poszukiwaniu lepszego jutra. Nie chodzi mi tutaj o sam fakt zalewu Europy przez uchodźców z Syrii, Iraku i Afryki Północnej ale o to dlaczego przywódcy Unii Europejskiej nie mogą sobie poradzić z „tsunami nielegalnych przybyszy” tak jak choćby Australia, która od blisko roku nie przyjęła ani jednego uchodźcy.

Śmiem twierdzić, że mało kto zastanawia się nad tym dlaczego – w UE, czyli międzynarodowej machinie kontrolującej niemal każdą sferę ludzkiego życia – to wszystko idzie tak opornie, nieporadnie i po prostu źle. Mało kto się nad tym zastanawia bo większość z nas ma bardzo krótką pamięć, a to w połączeniu z nieumiejętnością łączenia faktów skutkuje tym, że większość z nas płynie z prądem – tak jak chcą tego nasi przywódcy.

Zaraz ktoś wyskoczy, że UE nie radzi sobie z zalewającymi Europę uchodźcami bo jest ich zbyt dużo a poza tym nie można ich bezdusznie zostawić w obliczu ich nieszczęścia. Albo jeszcze gorzej, ktoś wyskoczy z tekstem, że „lewackie multi kulti” im na to nie pozwala – to jest właśnie to co wasi przywódcy chcą byście myśleli. Obydwie odpowiedzi są dalekie od prawdy bo przywódców UE nie obchodzi ani nieszczęście tych ludzi ani żadne „lewackie multi kulti”. Obchodzi ich całkiem co innego, coś co nazywam owym „źródłem”.

Żeby dotrzeć do „źródła” należy się cofnąć w czasie, do momentu od którego to wszystko się zaczęło, czyli do „inspirowanej” przez Zachód tzw. arabskiej wiosny, która obaliła część niezależnych – od Zachodu – dyktatorów a w przypadku reszty zdestabilizowała kraje takie jak Syria, gdzie Zachód finansował jeszcze na ten czas prawie nikomu nieznanych przywódców dzisiejszego Państwa Islamskiego. Cała ta operacja była motywowana oczywiście chęcią przejęcia bogactw naturalnych, których Zachodowi nie chciano dobrowolnie oddać pod władanie. Plan „arabska wiosna” i jej siostra, plan „Państwo Islamskie” niestety – dla przywódców Zachodu – nie wypaliły bowiem propozycja militarnego zaangażowania się Zachodu w te konflikty (co jest równoznaczne z zajęciem wszystkich złóż surowców naturalnych) spotkał się z ogromnym sprzeciwem głównie europejskich społeczeństw zmęczonych konfliktami i lubujących się w ideach pokoju. Cel pozostał jednak ten sam, zmienił się jedynie plan.

Europejscy przywódcy nie są głupi więc nie ryzykując antywojennych protestów i niepokojów społecznych mogących doprowadzić do „zachodniej wiosny” obmyślili nowy plan. Plan, który wyposaży ich w mandat społeczny uprawniający ich wreszcie do zbrojnego zaangażowania się w konflikt na Bliskim Wschodzie.

A plan jest tym razem banalnie prosty – pierwszy etap (który aktualnie obserwujemy) to pozorowanie nieudolności i nieporadności w kontekście problemu zalewających Europę uchodźców, wyolbrzymianie skali problemu przy jednoczesnym zniechęcaniu Europejczyków do uchodźców poprzez „zmuszanie” ich krajów do przyjmowania nielegalnych przybyszy, których ukazuje się jako roszczeniowych i agresywnych osobników chcących podstępnie zniszczyć „europejską cywilizację”.

Drugim etapem tego banalnego planu będzie coraz częstsze i głośniejsze proponowanie w mediach załatwienia problemu „agresywnych i roszczeniowych” uchodźców na miejscu, czyli wymarzone przez naszych przywódców zbrojne zaangażowanie w bliskowschodni konflikt, który potrwa kilka tygodni, góra miesięcy. Bo tyle właśnie potrzeba Zachodowi by wybić wszystkich – co do jednego – członków Państwa Islamskiego, którzy sieją grozę wśród zalewających Europę uchodźców i wziąć we władanie wszystkie bogactwa naturalne Bliskiego Wschodu.

Nie dalej jak za kilka miesięcy po kolejnych pozorowanych niepowodzeniach w kwestii rozwiązania problemu zalewających nas setkami tysięcy uchodźców, ktoś pokroju pani Merkel, ni to z przymusu, ni to z pozorowanym sięganiem po ostateczność zaproponuje zbrojne zaangażowanie w konflikt bliskowschodni. A płynące z prądem społeczeństwa europejskie przyklasną jej „no bo przecież wszyscy widzą, że inaczej się nie da tego załatwić”.

Po raz kolejny jesteście dymani i po raz kolejny nie zdajecie sobie z tego sprawy.

Podobał ci się tekst? Polub moją stronę na fb by być na bieżąco!

DAROWIZNA DLA PIKIO

Wszystkie treści na Pikio.pl są darmowe. Wspierając nas darowizną, wspierasz naszą pracę i pozwalasz na rozwój jedynego, pluralistycznego portalu bez linii redakcyjnej. Musimy wykonywać taką samą pracę, jak dziennikarze mediów papierowych, lecz czytelnicy nie muszą płacić za dostęp do naszych treści.

Darowizna

Wybierz metodę płatności Ładowanie...
Dane osobiste

Suma Darowizny 0.00zł