UDOSTĘPNIJ

Wielu publicystów będzie się dzisiaj rozwodzić na natematach, salonach24, newsweekach czy innych frondach i wpolitykach nad tym czy Polska jest aktualnie państwem niepodległym, suwerennym, komu za to dziękować a kogo potępiać, kto sprowokował na marszu a kto rzucił kostką brukową. Jedni będą chcieli przekonać siebie samych do tego, że ową niepodległość wywalczyliśmy sobie sami a drudzy będą przypominać, że tak na dobrą sprawę to w 1918 niepodległość została nam dana z łaski, Solidarność nie zamierzała obalać komuny a Jaruzelski nie zamierzał oddawać władzy.

Wszyscy politycy będą się natomiast lansować na marszach, paradach i wszelkiego rodzaju imprezach pomnikowych i nagrobkowych dając zarobić kwiaciarniom i podbijając sobie poparcie przed nadchodzącymi wyborami.

W całym tym powierzchownym świętowaniu, powadze, radości i szacunku, wszystkich wydarzeniach i rozważaniach brakować będzie jednak racjonalnego rozliczenia tego jak nasz naród wykorzystał ową niepodległość i szanse jakie spadły mu dosłownie jak manna z nieba.

Nikt dzisiaj nie napisze, że nasi rodzice i dziadkowie, którym przypisuje się zasługi obalenia reżimu i zyskania niepodległości, po zwycięstwie spoczęli na laurach i ponieśli klęskę. Nikt nie odważy się też dzisiaj spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać w końcu, że nasi rodzice i dziadkowie tak jak komuniści zajmowali się jedynie pogrążaniem kraju;  przez niezrozumiały i niezasłużony szacunek nikt nie przyzna, że nasi rodzice i dziadkowie zaprzepaścili niezwykłą szansę na odbicie się od dna jaką była przypadkowa transformacja po 89. Nikomu przez myśl nie przejdzie, że przymusowa emigracja zarobkowa młodych, fatalny stan służby zdrowia, rosnący dług publiczny, oszuści i złodzieje u władzy, że to wszystko to zasługa naszych rodziców i naszych dziadków.

I w końcu – całe to świętowanie nie sprawi, że dzisiejsi 20- i 30-latkowie pełni samozaprzeczenia i cierpiący na syndrom sztokholmski, dopuszczą do siebie rzeczywistość, w której po prostu ponoszą konsekwencje nieudolności własnych rodziców i dziadków, gdzie są ofiarami ich zachłannego apetytu na władzę dla samej władzy i chorej chęci choć najmniejszego i najmniej trwałego zysku dla samego poczucia samorealizacji bez oglądania się na to jakie szanse i jakie państwo zostawiają w spadku swoim potomkom.

Dlatego, jako dwudziestoparolatek, także nic nie napiszę. Wmówię sobie natomiast, że za daną niepodległość powinienem być wdzięczny rodzicom i dziadkom po czym pójdę wyrwać i połamać drzewko w parku dla rozładowania wszechogarniającej frustracji.

Zobacz również