UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/Katarzyna Czerwińska; screenshot/Uwaga!

Takich przeżyć nikt nie chciałby doświadczyć. Daniel jest niepełnosprawny, w bardzo trudnej sytuacji życiowej, ale też prawnej. Teraz ma do prezydenta tylko jedną prośbę.

Daniel Stanciu jest wychowankiem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Makowie Mazowieckim. Ma 24 lata i przez 15 lat przebywał i uczył się w makowskiej placówce oświatowej. Urodził się jednak w Rumunii. Gdy miał kilka lat, rodzice sprzedali go gangsterom.

Od 8 roku życia żebrał na ulicach Warszawy, mimo że cierpi na porażenie mózgowe. Z ulicy zabrali go strażnicy miejscy, którzy podejrzewali, że udaje niepełnosprawność. Kiedy okazało się, jaka jest jego sytuacja, przekazali go do Ośrodka w Makowie.

W zeszłym roku chłopak skończył edukację. Przez 15 lat pobytu w publicznej placówce wychowawcy nie dopilnowali spraw urzędowych. Chłopak nadal ma nieuregulowaną sytuację prawną.

Po zakończeniu szkoły Daniel dostał mieszkanie i skromną rentę. Chce pracować i uporządkować swoje życie. Kilka miesięcy temu oświadczył się Justynie, z którą spotyka się od kilku lat. Do Andrzeja Dudy ma tylko jedną prośbę.

– Chciałbym się zwrócić do pana z prośbą o nadanie mi obywatelstwa polskiego. Nie znam innego języka, nie wyobrażam sobie, że mógłbym gdzie indziej żyć. Kocham ten kraj i ludzi tu mieszkających. Chcę założyć rodzinę i pracować dla dobra Polski. Ostatnie miesiące nauczyły mnie, że o marzenia i godne życie należy walczyć do końca. Wychowywałem się w Polsce 15 lat. Nie znam innego kraju, gdzie chciałbym zamieszkać. Polska jest najlepsza – napisał Daniel w liście do Głowy Państwa.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również