UDOSTĘPNIJ
fot. YouTube

Dziennikarz TVP i jej korespondent w Berlinie, Cezary Gmyz, jest postacią dosyć popularną w Niemczech. Przez pewien okres nie pojawiał się na językach swoich kolegów po fachu zza Odry. Tym razem gazeta „TAZ” postanowiła prześwietlić fakty z jego życia.

Gmyz zasłynął w niemieckich mediach dzięki swoim kontrowersyjnym wypowiedziom i ewolucji poglądów. Kiedyś uważany był za „rzutkiego konserwatystę” z otwartą głową, dziś w opiniach jawi się jako „radykalny PiS-owiec”. Mówi się, że punktem zwrotnym w życiu dziennikarza, była katastrofa smoleńska, gdzie zginął bardzo bliski mu duchowny, który udzielił mu w przeszłości ślubu.

– Zapamiętano go też jako polskiego dziennikarza, który poświęcał urlop, aby pokazywać niemieckim kolegom swój kraj. Niemcy byli pozytywnie zaskoczeni Polską i dyskutowano wspólnie o przyszłości – pisze „TAZ”.

Jest jednak inna rzecz, która interesuje Niemców bardziej od poglądów i słów Gmyza. Jest to jego rzekomy alkoholizm, który ujawnić miał się, podczas gdy relacjonował wydarzenia, związane z zamachem na bożonarodzeniowy jarmark w stolicy Niemiec.

Dziennikarz pojawił się wtedy na wizji, całkowicie nie świadom tego faktu. W ustach miał papierosa oraz chwiał się na nogach. Także sposób, w jaki mówił, mógł wskazywać na odurzenie alkoholem.

– Ta rozpowszechniana w mediach społecznościowych scena była dla niektórych powodem do spekulacji o problemie alkoholowym obecnego korespondenta TVP oraz potwierdzeniem, że dostał pracę korespondenta w Berlinie tylko dzięki sympatyzowaniu z rządzącym PiS – czytamy.

ZOBACZ TAKŻE

źródło: wp.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również