UDOSTĘPNIJ

Według informacji podanej przez jedną z niemieckich gazet, uchodźcy zarejestrowani w Niemczech na wakacje wyjeżdżają do krajów, z których pochodzą. Migranci mają załatwiać sobie płatne urlopy, a potem wracać na Bliski Wschód. Przypadki takie zostały odnotowane przez agentury pracy w dużych niemieckich miastach.

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że skala takiej praktyki jest o wiele większa. Uchodźcy, którzy są na bezrobociu i utrzymują się z zasiłku, składają w agenturach podania o płatny urlop, a potem wyjeżdżają do swoich ojczyzn. Informację podaną przez Welt am Sonntag potwierdzić miała Federalna Agentura Pracy.

Co więcej, według gazety, niemieccy urzędnicy zatrudnieni w agenturach mają milczeć na temat procederu. Rząd Merkel nie chce bowiem, by informacje te wywołały kolejną burzę w temacie imigrantów.

 – Urzędnicy otrzymali odgórny nakaz by milczeć na ten temat. Rząd Angeli Merkel nie chce, by doszło do kolejnej burzliwej debaty na temat uchodźców – piszą dziennikarze gazety.

Uchodźcy, którzy żyją z zasiłków i nie uczęszczają do pracy, mają prawo do trzytygodniowego urlopu płatnego, podczas którego mogą jechać gdzie chcą i nie muszą informować agentury o celu podróży. Najwięcej z takich „urlopowiczów” to Syryjczycy, Afgańczycy i Libańczycy. Co ciekawe, większość z nich podczas rejestracji miała podawać jakoby uciekali przed wojną, terrorem i prześladowaniem.

Jak podaje gazeta, ci sami ludzie mają udawać się na trzy tygodnie do kraju, z którego uciekli, by odwiedzić tam swoją rodzinę. Zdaniem Armina Schustera z CDU, tacy uchodźcy „powinni stracić prawo do azylu”.

 – Jeśli to prawda, to nie wiem co powiedzieć. Ci uchodźcy powinni stracić prawo do azylu, bo otrzymali go w oparciu o kłamstwo – mówi Schuster.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie:


źródło: wpolityce.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również