UDOSTĘPNIJ
foto: pl.wikipedia.org

Tomasz Terlikowski jakiś czas temu stwierdził, że osoby bezdzietne powinny płacić większe podatki. Zaraz zleciały się osoby, które zaczęły wyrzucać mu, że jest „kato-talibem”. Tymczasem okazuje się, że Niemcy już wprowadziły takie rozwiązanie.

Wszystkim oburzonym moimi „skandalicznymi pomysłami” spieszę donieść, że one już funkcjonują. I to nie w Iranie (bo ten akurat prowadzi politykę antynatalistyczną) czy Nigerii, ale choćby w Niemczech. Tam kawaler czy panna (także ksiądz katolicki czy siostra zakonna) płacą podatki wyższe niż osoby w małżeństwie (czyli płacą tzw. w Polsce bykowe), a rodzina z dziećmi płaci jej jeszcze niższe. Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że Niemcy umieją liczyć i wiedzą, że małżeństwo z dziećmi opłaca się im bardziej niż bezdzietne, i że jak ktoś nie chce (albo nie może) mieć dzieci, to niestety musi włożyć do kasy więcej, żeby potem wyciągnąć z niej tyle samo, co dzietnym. I tyle. Może wam się to podobać lub nie, ale rzeczywistości nie zmienicie. – napisał na facebooku Tomasz Terlikowski

I rzeczywiście – Niemcy od jakiegoś już czasu nakładają na osoby bezdzietne wyższe podatki. Czyżby więc przeciwnicy Terlikowskiego byli przeciwnikami „postępowych” Niemiec, przez co sami ustawiają się w szeregu „kato-talibów”?

Niestety w to nie wierzę. Pan Terlikowski, jako stanowczy konserwatysta, jest po prostu bezczelnie i niemerytorycznie atakowany przez neo-lewicę, która nie może znieść faktu, że naturalny model rodziny w Polsce nadal niepodzielnie dominuje. Pytanie tylko, ile czasu jeszcze neo-lewica będzie się ośmieszać, zanim zniknie w mrokach historii?