UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay

„The Hamburgen Morgenpost” oraz „Berliner Kurier”, czyli dwa popularne niemieckie tabloidy, stworzyły ranking „siedmiu najbardziej szalonych przywódców”. Trafienie do tego zestawienia nie jest na pewno miłe, jednak w opisie postawy premiera Izraela Binjamina Netanjahu Niemcy posunęli się zdecydowanie za daleko. Nazwali go bowiem… „Führerem”, czyli Adolfem Hitlerem. 

– Długo odmawiał zgody na rozwiązanie zakładające istnienie dwóch państw [Izraela i Palestyny]. Kontynuuje budowę izraelskich osiedli [na terenie Autonomii Palestyńskiej] czym prowokuje palestyńskich sąsiadów. Próbował nieskutecznie namówić Obamę do przeprowadzenia ataku powietrznego na irańską infrastrukturę nuklearną. Z Trumpem może mu się jednak udać – napisali dziennikarze na temat Netanjahu. Całe zestawienie jest oczywiście subiektywne, więc mogli go w nim umieścić. Jednak dopisanie do wszystkiego, że jest on niczym „Führer”, wywołało polityczną i społeczną burzę w obu krajach.

Ambasada Izraela oraz MSZ tego kraju odpowiedziały już na zarzuty wobec premiera. Stwierdziły, że pojawienie się demokratycznie wybranego przedstawiciela na liście dyktatorów jest objawem niezanikającego wciąż w Niemczech antysemityzmu. Sam Netanjahu nie odpowiedział osobiście dziennikarzom. Trzeba przyznać, że w kontekście historii tych dwóch państw, abstrahując nawet od ogólnego wydźwięku, nazwanie przywódcy pochodzącego z Izraela tytułem Hitlera było podwójnie obraźliwe.

Oprócz Netanjahu w zestawieniu pojawili się także: prezydent Zimbabwe Robert Mugabe, prezydent Syrii Baszar Asad, irański ajatollah Chamenei, koreański przywódca Kim Dzong Un, prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent Filipin Rodrigo Duterte.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również