UDOSTĘPNIJ
fot. MON

Działania ministra Antoniego Macierewicza są bodaj najbardziej kontrowersyjne w ocenie polskiego społeczeństwa. Wiele jego decyzji wzbudza sprzeciw i brak zrozumienia. Niektóre sprawiają wręcz wrażenie błędnych i szkodliwych dla bezpieczeństwa narodowego.

Podobnie jest z najnowszym kontraktem na broń dla nowego rodzaju sił zbrojnych – Wojsk Obrony Terytorialnej. To, czym chwali się obecnie MON, może być niezwykle niebezpieczne. Broń za pół miliarda zł nie przeszła bowiem wszystkich testów.

MON podpisał kontrakt z producentem karabinków GROT. Umowa opiewa na 53 tys. sztuk broni i 500 mln zł. Pierwszy tysiąc karabinków ma trafić w ręce żołnierzy WOT jeszcze w tym roku. Reszta ma zostać dostarczona w kolejnych latach aż do 2020 roku. Okazuje się, że kontrakt w ogóle nie powinien zostać podpisany.

Broń palna z założenia przechodzi dwa rodzaje testów. Pierwsze, zakładowe, wykonywane są przez samego producenta. Te teksty karabinki GROT przeszły pozytywnie. Następnie jednak producent powinien zwrócić się do jednego wojskowych instytutów o przeprowadzenie tzw. testu wojskowego.

Testy wojskowe karabinków GROT skończą się dopiero w lutym 2018 roku. Jak twierdzą eksperci, przed tą chwilą żaden żołnierz nie powinien dostać takiej broni do ręki. Nie wiadomo bowiem, czy broń jest sprawna.

Jak to się stało, że ten kontrakt został w ogóle podpisany? Wynika to z dążeń ministra Macierewicza, by skrócić czas oczekiwana na każdy sprzęt dla wojska.

– Nie mamy dzisiaj już czasu na to, żeby kontrakty były negocjowane dziesiątkami lat. Chcę to, co się tutaj stało, przedstawić państwu za wzór połączenia wspaniałych osiągnięć polskiego przemysłu obronnego – wyjaśniał po podpisaniu kontraktu szef MON

Źródło: money.pl

Kto ma lepszą armię: Polska czy Ukraina? PORAŻAJĄCA różnica!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również