Strona Główna Opinie Gospodarka Nie stać nas na przyjmowanie syryjskich uchodźców

Nie stać nas na przyjmowanie syryjskich uchodźców

UDOSTĘPNIJ
Bogdan Huzar
Bogdan Huzar

Do Polski ma przybyć dwa tysiące imigrantów z Bliskiego Wschodu, do których przyjęcia została zmuszona Polska w ramach pomocy dla ofiar wojny. Jak zawsze w takich przypadkach media mainstreamowe starają się ze wszystkich sił przekonać społeczeństwo (które swoją drogą w większości jest przeciwko przyjmowaniu imigrantów z tamtych terenów), że mamy moralny obowiązek; że powinniśmy być solidarni; że nie możemy być obojętni na krzywdę tysięcy niewinnych ludzi; że nie wszyscy imigranci są terrorystami i nierobami. Generalnie kupa bredni i bzdurnych haseł, które z rzeczywistością nie mają zbyt wiele wspólnego.

Moralny obowiązek?

Często w dyskusjach w kontekście wspomnianych wyżej wydarzeń przewija się argument, że mamy moralny obowiązek by przyjmować wojennych imigrantów ponieważ NAS Polaków też kiedyś przyjmowali. Jako dowód na ową tezę przywołuje się czasy II wojny światowej i Polaków we Francji czy później w Wielkiej Brytanii. Polscy imigranci w czasach ostatniego globalnego konfliktu różnili się jednak diametralnie od dzisiejszych imigrantów z bliskiego wschodu.

Polscy imigranci wojenni różnili się przede wszystkim tym, że nie chcieli zostać w tych krajach na stałe oraz czynnie uczestniczyli w walkach z nazistowskimi Niemcami. Można tu choćby wspomnieć to, że Francji najdłużej bronili właśnie Polacy podczas gdy Anglicy i Francuzi uciekali przez Dunkierkę oraz to, że w dużej mierze to polskim lotnikom zawdzięcza się zwycięstwo w bitwie o angielskie niebo.

Jednak jeden z najbardziej absurdalnych i po prostu kłamliwych argumentów jest ten prawiący o rzekomym przyjęciu polskich imigrantów wojennych przez muzułmańskie władze Iranu w czasach drugiej wojny światowej. Jest to bzdurą dlatego, że o przyjęciu polskich imigrantów nie decydowały wtedy muzułmańskie władze Iranu tylko Brytyjczycy, którzy w tym czasie okupowali ten kraj.

Bo w Polsce była Solidarność

Nie wiem dlaczego zawsze gdy mainstreamowi brakuje argumentów to wyciera on sobie „twarz” Solidarnością. Jedna z dziennikarek. p. Paradowska – a za nią reszta jej kolegów po fachu – stwierdziła, że musimy przyjąć syryjskich imigrantów bo u nas była Solidarność i wszyscy Polacy „solidarność” wymieniają przez wszystkie przypadki. Nie wiem skąd ten argument, być może stąd, że mainstream wciąż mentalnie siedzi w pierwszej połowie lat 90. kiedy wszyscy czcili Solidarność i powoływanie się na nią kończyło wszystkie spory. Dzisiaj Solidarność jednak nie znaczy już tak wiele dla większości Polaków, którzy od praw pracowniczych woleliby dobrze płatną pracę, w ogóle jakąkolwiek pracę.

Zresztą nie do końca rozumiem jak do imigrantów wojennych z obcych krajów ma się ruch społeczny, który walczył tylko i wyłącznie o prawa pracownicze oraz ewentualnie wolność tylko własnego narodu. Solidarność nie walczyła o pokój na świecie, nie walczyła o 8 godzinny tryb pracy w Syrii czy Czeczenii. Dla Solidarności liczyli się jedynie Polacy.

Nie wszyscy muzułmańscy imigranci to terroryści

Oczywiście, że nie. Jednak wszyscy imigranci-terroryści to muzułmanie. Niezależnie od tego jak bardzo mainstream będzie starał się zaklinać rzeczywistość to wydarzenia we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, na Węgrzech a także ostatnio w Polsce dowodzą, że prędzej czy później „pokojowi” muzułmańscy imigranci stają się powodem problemów i zarzewiem konfliktów w tych państwach. Policja pilnująca Szariatu, zamieszki o podłożu religijnym, życie na zasiłkach i mentalność ofiary której obce państwo ma obowiązek finansować całe życie.

W Polsce zaczyna się już to samo. Mam na myśli oczywiście Czeczenów w ośrodku dla imigrantów w Lininie, którzy oświadczyli bez skrępowania, że tam gdzie oni tam Państwo Islamskie więc w ośrodku musi panować Szariat (więcej TUTAJ). Można się spodziewać co się stanie gdy wyjdą z ośrodka.

Nie wszyscy imigranci to nieroby

Znowu prawda. Wystarczy podać przykład Polaków na Wyspach czy gdziekolwiek indziej gdzie są chwaleni za pracowitość i asymilację (która co prawda czasem przychodzi z trudem ale na szczęście jest) z lokalnymi społecznościami.

Ja osobiście nie mam złych wspomnień z zarobkowymi imigrantami. Mam tu na myśli Ukraińców, którzy w latach 90. ubiegłego wieku – przed wstąpieniem Polski do UE – stanowili 90% sprzedawców na targach w moim regionie. Z kolei Ukrainki zajmowały się sprzątaniem polskich domów, bawieniem polskich dzieci itp. Nie tworzyli ukraińskich dzielnic, nie domagali się wprowadzenia w Polsce ukraińskiego prawa i religii. Jedynym irytującym aspektem ich obecności w Polsce było chyba to, że gdy Polacy z nimi pili to patrzyli się na nich spod byka gdy sięgało się po kieliszek zamiast szklanki. Ukraińcy funkcjonowali po prostu tak jak Polacy w Wielkiej Brytanii dzisiaj – nie przyjeżdżali po zasiłki tylko po pracę.

A imigranci z Bliskiego Wschodu? Oni liczą tylko i wyłącznie na zasiłki czego grupka, która przybyła w ubiegłym tygodniu do Polski jest idealnym przykładem bowiem jedynie kilku z nich zadeklarowało chęć podjęcia jakiejkolwiek pracy. Reszta oczekuje opieki i zasiłków.

Nie możemy być obojętni na krzywdę niewinnych ludzi

Ten argument to wyraz największej hipokryzji. Skoro nie możemy być obojętni na krzywdę niewinnych ludzi z innych krajów to dlaczego nie zwozimy do siebie milionów afrykańskich dzieci, które tysiącami umierają codziennie z pragnienia, głodu i w wyniku religijnych konfliktów, które trawią całą Afrykę? Ktoś powie, że przecież im pomagamy w ramach pomocy humanitarnej. Okej. Dlaczego więc nie możemy postąpić tak samo z syryjskimi ofiarami wojny?

Bo to Zachód wywołał wojnę na Bliskim Wschodzie

Kolejny argument, który ma się nijak do Polski. Skoro Zachód wywołał wojnę w Syrii i Iraku to niech Zachód pomaga teraz wojennym uchodźcom. My Zachodem nie jesteśmy o czym zresztą sam Zachód nam przypomina za każdym razem gdy chcemy mieć udział w podejmowaniu ważnych decyzji. USA, UK, Niemcy, Francja to duże kraje gdzie syryjskim i irackim uchodźcom będzie się żyło z pewnością lepiej niż u nas.

Bo co o nas powiedzą?

Zapewne, że jesteśmy narodem ksenofobów i rasistów. Niech mówią, kogo to obchodzi? Gdy premier Anglii rozpętał propagandową wojnę wobec polskich imigrantów (bo tych z ciemniejszą skórą bał się tykać) to raczej nie zastanawiał się zbytnio co pomyśli o nim Polska. Wszystkie kraje zawsze stawiają swój interes ponad inne kraje i narody, tylko my musimy być jak zawsze inni.

Podsumowanie

Dla mnie jednak wystarczającym powodem, dla których powinniśmy bronić się przed przyjmowaniem imigrantów z Bliskiego Wschodu jest to, że po prostu nas nie stać na nich. Nie stać nas na zasiłki dla tysięcy osób, które nie mają zamiaru w najbliższej przyszłości podjąć pracy; nie stać nas na tolerowanie religijnych fanatyków, którzy niestety stanowią wśród nich większość (bez względu czy są to muzułmanie czy syryjscy chrześcijanie).

Najbardziej boli mnie jednak to, że polskie ubogie rodziny, którym państwo z wielką łaską rzuca ochłapy w postaci zasiłków rodzinnych w wysokości od 70 do 100 złotych nigdy nie będą mogły liczyć na tak ogromną i wysoką pomoc jaką dostaną przyjęci imigranci. I to nie jest żaden objaw nacjonalizmu tylko poczucia sprawiedliwości.

Podobał ci się tekst? Polub moją stronę na fb by być na bieżąco!

Zobacz również