UDOSTĘPNIJ

W swoim artykule pt. ?Feminizm i gender = zielone światło dla gwałtu? Sergiusz Muszyński podjął próbę powielenia mitu od pokoleń powtarzanego przez środowiska konserwatywne ? mianowicie, że zgwałcona kobieta sama jest sobie winna, bo zazwyczaj sama prowokuje napastnika wyzywającym strojem. Cóż, jakby się uprzeć to można by przyznać mu rację. Tylko że idąc tym tokiem myślenia, jeśli kieszonkowiec ukradnie komuś drogi telefon komórkowy, należy powiedzieć, że ten ktoś sam jest sobie winien, bo mógł nie kupować drogiego, tylko prosty telefon starego typu, którego pewnie nikt by nie ukradł. Jeżeli zawistny sąsiad przebije mi opony w moim nowym samochodzie, to moja wina ? po co się tak afiszowałem? Mogłem kupić Fiata 126 p albo jeździć autobusem. Przykłady można mnożyć, dlatego chcę stanowczo podkreślić ? każdy może posiadać co chce i za ile chce, jeśli go na to stać, a złodziej zawsze jest złodziejem i tylko on jest winien kradzieży. Tak samo jest z gwałcicielem ? nawet gdyby, czysto hipotetycznie, kobieta szła nago przez ulicę, przechodzący obok mężczyzna może ją upomnieć, a nawet zawiadomić policję, ale NIE MA PRAWA jej dotknąć bez jej zgody. Oczywiście to samo odnosi się do ubioru mężczyzn. Sam autor w końcu przyznał, że dla przemocy seksualnej nie ma usprawiedliwienia, czym sam sobie zaprzeczył.
Pan Muszyński jednocześnie stwierdził, że Kościół nie promuje patriarchalnej kultury i oskarżył o gwałty feministki i gender? Gdzieś już to słyszałem. I nawet wiem gdzie. Od kilku miesięcy jesteśmy karmieni takimi rewelacjami przez dostojników Kościoła katolickiego. Dziwnym trafem ów atak zbiegł się w czasie z narastającą falą ujawniania skandali pedofilskich w Kościele. Tenże Kościół, idąc za ciosem obwinia również o owe przestępstwa seksualne, nie ich sprawców, tylko dzieci, rodziców, feministki i gender właśnie.
Ta antygenderowa histeria dawno już przekroczyła granice absurdu, a słuchając coraz to bardziej wymyślnych bzdur na temat gender studies, mam wrażenie, że niektórzy chcą nasz kraj mentalnie cofnąć do średniowiecza. Atak na naukę (bo tym są gender studies, a nie żadną ?ideologią?) jako żywo przypomina walkę teocentrystów z Kopernikiem lub osławione ?polowanie na czarownice?.
Tym którzy tego nie wiedzą wyjaśniam więc, za Instytutem Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, że „gender studies to studia i badania nad problematyką społecznej i kulturowej tożsamości płci: opisują, analizują, dekonstruują wszystkie przesądy związane ze stereotypami kobiecości i męskości. Tematyka ta dotyczy wszystkich dziedzin życia i nauki, uzupełnia akademicką wiedzę, :odczarowuje? mity, rozszerza perspektywę o spojrzenie na dokonania całej ludzkości, a nie tylko męskiej połowy. Gender Studies stanowi krytykę kultury i niesie propozycję jej zmiany.”
Jest więc owa ?ideologia gender? jest akademicką walką ze stereotypami na temat płci. A przykłady takich stereotypów, to choćby głupie powiedzenie ?chłopaki nie płaczą?, przekonanie że kobieta lepiej zaopiekuje się dzieckiem, niż mężczyzna, bo jest do tego naturalnie predestynowana przez naturę albo że kobiety to słaba płeć, a mężczyzna musi być twardy, gruboskórny i zachowywać się jak macho, czy też że istnieją zajęcia ?typowo? męskie i żeńskie.
Oprócz tego autor obwinia o gwałty edukację seksualną. Jeżeli taką Pan miał w szkole, Panie Sergiuszu to szczerze gratuluję, bo w większości szkół albo jest ?wychowanie do życia w rodzinie? prowadzone przez osoby niekompetentne, czasem nawet przez zakonnice, które ograniczają się do biologicznych aspektów seksualności i zniechęcania do podejmowania współżycia przed ślubem, albo nie ma żadnego przedmiotu, poza biologią, poruszającego te kwestie.
Edukacja seksualna, której wprowadzenie do szkół od lat bezskutecznie postuluje lewica mogłaby nauczyć dzieci, czym jest ?zły dotyk? i jak się przed nim chronić, by w przyszłości nie paść ofiarą gwałtu.
Dalej autor twierdzi, że to właśnie Kościół uznał jako pierwszy równość kobiet i mężczyzn i że kobieta ma duszę. Codo tej równości ? czy to dlatego Św. Paweł w jednym ze swoich ?Listów do Koryntian? nauczał, że kobieta w kościele powinna mieć nakrycie głowy, ponieważ widok lub zapach kobiecych włosów wywołuje niepokój u lubieżnych aniołów i że w ogóle nie powinna nauczać? Czy dlatego Św. Paweł w Liście do Efezjan mówi? ?Żony niechaj będą poddane mężom swym?, zaś sobór nicejski orzekł w 325 r., że ?kobieta jest bramą piekieł, drogą do nieprawości, żądłem skorpiona, tworem nieużytecznym??.Czy to właśnie ze względu na szacunek do kobiet Św. Jan Chryzostom (353-407) twierdził, że ?pośród wszystkich dzikich bestii nie ma szkodliwszej nad kobietę?, a Pius II przestrzegł wszystkich pobożnych ludzi tymi słowy: ?Gdy patrzysz na kobietę, myśl, że to szatan. Kobieta jest jak przepaść piekielna?? Czy dlatego kobiety nie mogą być katolickimi duchownymi? I wreszcie, czy to dlatego Kościół nadal widzi w kobiecie przede wszystkim matkę i gospodynię domową?
Oczywiście, część z tych poglądów została przezeń zrewidowana, ale zawsze działo się to pod presją zmian społecznych, których Kościół już nie umiał zatrzymać. Nigdy z własnej, nieprzymuszonej woli, czy też z dobroci i miłości do kobiet.

5 KOMENTARZY

  1. Thanks for any other great article. Where else may anyone get that type of information in such an ideal way of writing? I’ve a presentation next week, and I am at the look for such information.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ