UDOSTĘPNIJ

Kim był Cham? Jednym z synów Noego, który widząc swojego ojca pijanego i nagiego zareagował w sposób godny potępienia. Zamiast w dyskretnie zakryć nagość swojego rodziciela i o całej sprawie zapomnieć, ten zaczął rozgłaszać informację o ujrzanej sytuacji wszem i wobec. Jednym słowem: zachował się po chamsku!

I właśnie od tego Chama pochodzi wyraz chamstwo, który tak na dobrą sprawę trudno zdefiniować, ponieważ jego znaczenie z każdym stuleciem nabierało pełniejszego kształtu. Autor skłania się ku uznaniu chamstwa za przejaw zachowania wysoce niestosownego, zaznaczając jednak, ze jest ono w dużej mierze reakcją mającą w nieudolny sposób zakryć pewne nieczyste intencje, działania i myśli. Można więc ubierać się wedle najznamienitszych poradników, mieć w jednym paluszku zasady savoir-vivre, uczęszczać regularnie do teatru, filharmonii i kina, czytać wiele książek, legitymować się legitymacją poselską, zasiadać na fotelu ministra, a nawet prezydenta i być najzwyklejszym w świecie chamem.

Podczas niedawnej debaty na temat polskiego górnictwa było niezwykle gorąco. Gdy na mównicę sejmową wszedł poseł Przemysław Wipler, wśród posłów koalicji rządowej rozległy się wrzaski, tupanie i uderzanie w pulpity, a także okrzyki: „Pijak, pijak!”. Pomijam kwestie merytoryczne tej debaty, zajmę się zachowaniem wyżej wymienionych posłów. Po pierwsze, należy zwrócić uwagę na to, że „słoma wyszła z butów” całej bandy rządzącej nazywającej się elitą narodu. To chyba oczywiste. Po drugie, okrzyk „Pijak, pijak!” w ustach niektórych posłów brzmi bardzo niestosowanie i jako przykład chciałbym podać posłankę Śledzińską-Katarasińską. Dlaczego? Bardzo łatwo sprawdzić w sieci. Po trzecie, należy zwrócić uwagę na fakt, w jakich okolicznościach doszło do owych „dantejskich scen”. Poseł Wipler chciał zadać pytanie. Pytania, dociekania, drążenie tematu – na te elementy, elita III RP ma wyraźną alergię, czego objawem jest chamstwo i robienie z siebie niekulturalnych barbarzyńców. Konsekwencje są niestety nieubłagane, zwłaszcza, że aparat państwowy nie poprzestaje na chamskim zachowaniu, ale używa innych środków. Powoduje to zanik jakiejkolwiek formy niezależnej działalności na ogólnopolską skalę i wpływania na przebieg procesów legislacyjnych. I o to chodzi tym, którzy dzierżą ster władzy.

Podczas konferencji prasowej sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy miano zadawać jedynie łatwe pytania. Miano, ponieważ pojawił się na niej także dziennikarz Telewizji Republika, red. Michał Rachoń, który postanowił odbiec od ustalonej przez mainstream „etykiety” i postawić pytanie o poważne kwestie finansowe związane z fundacją p. Jerzego Owsiaka. Na słowa tego ostatniego o „żuliku” robiącym zamieszanie, kilku osiłków wyrzuciło dziennikarza z konferencji. Klasyczne chamstwo ze strony szefa WOŚP, spełniające warunki podanej wyżej definicji. Jeśli tak ma wyglądać elita państwa, to lepiej nie pytać jaką ma ono przyszłość.

„Nie lubię chamstwa”- tak pewnie powie każdy czytający ten felieton. I będzie miał rację. Problem polega jednak na tym, że nie każdy potrafi dostrzec chamstwo, zwłaszcza gdy zasłaniają mu je drogie garnitury, maniery i pozorna elegancja. Dotyczy to również polityków. Co ciekawe, jeden z nich się przyznał mówiąc: „chamem jestem generalnie. Przynajmniej bywam od czasu do czasu. Zwłaszcza wtedy, gdy jestem przekonany, że mam rację”. To właśnie przekonanie o racji, mimo oczywistej jej braku, wydaje się być kluczowe.