Strona Główna Opinie Społeczeństwo NIE Hebdo, czyli rzecz o Jezusie Zdziwionym i wojujących katolikach

NIE Hebdo, czyli rzecz o Jezusie Zdziwionym i wojujących katolikach

UDOSTĘPNIJ
fot. youtube

Co do tego, że Polska jest krajem absurdów nie ma najmniejszych wątpliwości. Wszystko robi się tutaj na opak, myśli się używając pokrętnej logiki, zdrajców narodu nazywa się bohaterami, Śląsk raz jest V kolumną by chwilę później okazać się ostatnią szansą na wygraną w walce o Polskość, związki zawodowe niegdyś walczące o prawa ludu robotniczego niszczą dzisiaj rynek pracy… a były rzecznik komunistycznego rządu PRL walczy o wolność słowa.

O Jerzym Urbanie można myśleć różnie. Troll, zdrajca, cham, nieokrzesaniec, czerwony bękart czy też starszy lewicowiec ze specyficznym poczuciem humoru, bezkompromisowy adwersarz lub człowiek, któremu po prostu zdarzyło się żyć w nieodpowiednim czasie.

Moja prywatna opinia na temat redaktora naczelnego tygodnika NIE jest jednoznacznie negatywna. Już samo bycie Urbanem w PRLu powinno być karalne jednak oskarżenie z powództwa publicznego (tzn. że państwo oskarża a podatnik to sponsoruje), które wystosowano przeciwko temu człowiekowi nie godzi tylko w niego ale w każdego kto już w najmniejszym stopniu ośmieli się mieć inny pogląd niż katolicka część naszego społeczeństwa.

Paradoksem jest też to, że polskie władze maszerują we Francji w obronie wolności słowa i krytyki religii a w tym samym czasie państwo polskie rozpatruje z oskarżenia publicznego przestępstwo bluźnierstwa, czyli opublikowania w niszowej gazecie rysunku przedstawiającego zdziwionego Jezusa.

W jednym z warszawskich sądów, za sprawą osławionego już artykułu 196 kodeksu karnego mówiącego o obrazie uczuć religijnych, rozgrywa się aktualnie seans kpin z polskiego sądownictwa. Mokotowski sąd przymierza się do oceny czy Jezus Chrystus – jeżeli istniał – mógł się dziwić i przede wszystkim czy można go dzisiaj przedstawiać w jakimkolwiek kontekście jako osobę zdziwioną i zafrasowaną.

Chodzi o wizerunek Jezusa Zdziwionego, który został opublikowany w jednym z numerów tygodnika NIE przy tekście o zmniejszającej się co roku liczbie wiernych uczęszczających na msze i innych problemach w Kościele katolickim tj. pedofilia czy finansowe machinacje. Zdziwiony Jezus był ilustracją nierozerwalnie związaną z tekstem, ilustracją pokazującą reakcję Boga na to wszystko co wyczyniają jego „posłańcy”.

 

Jednak najbardziej zaskakującą rzeczą w całym tym absurdzie są zeznania osób, których uczucia religijne zostały obrażone. Z ich zeznań wynika, że w Polsce można być tylko katolikiem a każdy kto w jakikolwiek odmienny sposób traktuje ich religie jednocześnie ich obraża. Jak sami też przyznają – nikt ich nie zmuszał do kupowania tej gazety, nikt im nie wciskał na chama tego pisma do ich rąk. Obrazoburczy rysunek zobaczyli w metrze, u znajomych czy w kiosku. Nie czytali nawet tekstu, który jak już wspomniałem był nierozerwalnie związany z rysunkiem.

Tym samym te osoby walczą o  to by takie wizerunki i tym bardziej takie gazety jak NIE czy jakakolwiek inna gazeta mająca odwagę skrytykować czy zakpić z religii lub Kościoła – nie miała prawa ukazywać się w Polsce. 

Muszę zgodzić się tutaj więc z prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, Jackiem Tabiszem, który porównał ten proces do tego co muzułmanie robią we Francji, czyli próby wyłączenia religii i jej instytucji spod jakiejkolwiek krytyki

To jest właśnie mentalność taliba, o której pisałem w jednym z moich poprzednich wpisów. Ci ludzie, mimo że (jeszcze) nie zabijają to sposób myślenia mają identyczny.

To także kolejny duży krok do oficjalnego państwa wyznaniowego, o którym również pisałem a według które według wielu Polsce nie grozi.

Otóż moi szanowni rodacy – oficjalnie ustanowione państwo wyznaniowe nam grozi, zbliża się do nas po cichu i tylko od nas zależy czy zdecydujemy się na terapię szokową jakie nam z pewnością takie państwo zapewni.

Wszystkim tym, którzy jednak nie chcą przechodzić terapii szokowej proponuję podpisanie petycji o likwidację tego hańbiącego nasz wymiar sprawiedliwości artykułu – LINK.