UDOSTĘPNIJ
fot. tvn24

Na samym przedzie tych rozważań zmuszony jestem zaręczyć, że przyszłość Kamila Durczoka, czy to jaki będzie epilog afery, w której gra główną rolę negatywnego bohatera – kompletnie mnie nie obchodzi. Do sprawy podchodzę całkowicie bez emocji, awersji czy przychylności. Dodatkowo zakomunikować należy, że rozważania jawić się będą absurdalnymi oraz stratą czasu każdemu wierzącemu w demokrację i realny wpływ naszej populacji na decyzje i wydarzenia, których jesteśmy częścią jako obywatele naszego kraju.

Jakkolwiek korzystny (lub niekorzystny) dla Durczoka wynik afery nie zaprząta mi myśli to chwyciłem jednak za pióro bowiem nasza wspólnota – tak jak każda szara masa ludzka – ma okropne trudności z miarkowaniem faktów i zażywa bez popicia wszystko co serwują im publikatory, szkoda nawet zawadzać o autonomiczny i polemizujący obmyślunek całej materii.

Żadnym novum nie będzie stwierdzenie, że przez wiele lat rzeczony żurnalista był obecnej władzy tubą agitacyjną za co – należy suponować – inkasował uposażenie, nie materialne lecz w postaci względów i przychylności właścicieli obecnych czynników władzy. Tak było przez długi czas do momentu gdy „pies obronny zerwał się ze smyczy i ukąsił (kwestia do rozstrzygnięcia to czy umyślnie czy nie) rękę która go karmiła”.

Ową ręką – oczywiście – nie jest władza, którą znamy ale jej właściciele na których wybór nie mamy wpływu. Demokracją wybieramy bowiem jedynie kabotynów, którzy będąc na świeczniku bawią nas i ową ułudę posiadania wpływu na własny los nam dają. Jedyne czego można być pewnym o tajemniczych właścicielach jest to, że ich kieszenie nie są puste i pod swoim zwierzchnictwem mają zastępy podwładnych czyniących innym harakiri i podrzucających różnego gatunku „dowody” na machloje „nieskrępowanym” publikatorom.

W hierarchii posługi właścicielom żurnaliści stoją między kabotynami a pożytecznymi błaznami odgrywającymi rolę opozycji. Jeśli jednak zerwą się ze smyczy i ukąszą jednych lub drugich wbrew ich właścicielom to muszą oczekiwać konsekwencji.

Kamil Durczok, którego w mych rozważaniach przypadek poruszam, zdaje się być właśnie takim żurnalistą, który umyślnie lub nie, zerwał się właścicielom ze smyczy i boleśnie ukąsił jednego z głównych kabotynów. Odświeżając nieznacznie pamięć możemy dotrzeć do jednego z wywiadów między naszym żurnalistą a szefową obecnego „gabinetu świeczników”.

Po owej rozmowie, w której nasz żurnalista skompromitował do cna naszą kabotynkę, pod jego adresem popłynął ogrom pochwał ze strony błaznów chcących zająć miejsce ich odpowiedników z  „gabinetu świeczników”. Owa niesubordynacja i zerwanie się ze smyczy z pewnością nie było w smak właścicielom chcącym utrzymać obecny stan osobowy gabinetu, który świetnie się spisuje wypełniając wszelkie polecenia.

Przeto do gry weszli – na polecenie właścicieli – owi podwładni dostarczający świadectwa machlojek „nieskrępowanym” publikatorom (w przypadku tego konkretnego publikatora bycie na usługach właścicieli jest raczej bezsporne, wszak w przeszłości dawali na to wiele świadectw) .

Nasz żurnalista musi być jednak rad z jednej rzeczy – oto właściciele byli na tyle łaskawi by go najpierw ostrzec co przysłuży się także jako lekcja dla innych tub agitujących na ich rzecz. Lekcja mówiąca, że nie gryzie się ręki, która nas karmi.

Czcigodny czytelnik może się jeszcze zastanawiać dlaczego karą i ostrzeżeniem jest akurat oskarżenie o cielesne molestowanie. Otóż takie oskarżenie jest bodaj najłatwiejszym sposobem na skłonienie wspólnoty, wszelkiego rodzaju środowisk i osób postronnych do wydania zaocznego wyroku bez sądu, a także na ulokowanie delikwenta na cenzurowanym i finalnie na marginesie. Czyli tam gdzie ewentualne zerwanie się ze smyczy jest pozbawione wszelkiego znaczenia bowiem nie ręką się tam karmi a drągiem.

Bądź na bieżąco z moimi wpisami. Kliknij Lubię to!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułOgórek pójdzie w ślady prezydenta? Walka o tytuł najżałośniejszego kandydata trwa
Następny artykułSupernowoczesna broń z USA trafiła do… Rosji
Bogdan Huzar

Przeciwnik ochlokracji i mentalnej bolszewii, poddający krytyce prawicowe wstecznictwo i lewicowe burzycielstwo. Zwolennik mocnego i scentralizowanego przywództwa, swobody gospodarczej i własności prywatnej.

Zobacz również