UDOSTĘPNIJ
fot. Pexels, Wikimedia/Miami Beach Police Department

Justin Bieber rozpoczął karierę muzyczną w bardzo młodym wieku. Ładna buzia i piosenki o miłości sprawiły, że podbił serca milionów nastolatek na całym świecie. Teraz piosenkarz wdał się w podejrzane relacje z pastorem prowadzącym niebezpieczną sektę.

Można powiedzieć, że Justin Bieber ma ten sam syndrom, co większość młodych gwiazd. Do showbiznesu wszedł jako nastolatek i przez lata kreował się na wzór dla młodzieży. Po pewnym czasie na jaw wyszły jego seksualne ekscesy i problemy z prawem.

Obecnie piosenkarz próbuje odczarować wizerunek, pozując z pismem świętym i opowiadając o swojej wierze. Niestety, najprawdopodobniej duchowa przemiana Biebera dokonała się pod wpływem sekty. Piosenkarz pozostaje obecnie w bliskich relacjach z Carlem Lentzem. Pastor jest liderem sekty Kościoła Hilsong.

Prowadzona przez Lentza sekta przyciąga wielu celebrytów. Jej członkowie nie rezygnują bowiem z promowania się i dbania o wygląd.

Bieber póki co zdaje się nie pracować nad żadnym projektem. Przerwał trasę koncertową, by „oddać swoje życie Chrystusowi” i nic od tamtej pory nie nagrał. Podobno bierność wymusza na nim kościół. Sekta nie potwierdza doniesień medialnych.

 – Kościół nie nakazał Bieberowi zakończenia trasy. Podjął decyzję w oparciu o duchowe poszukiwania w głębi własnej duszy oraz o własne spojrzenie na życiową drogę, jaką powinien teraz objąć – cytuje swoje źródło TMZ.

ZOBACZ TAKŻE

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również