UDOSTĘPNIJ

Polska od dłuższego czasu zmaga się z krytyką zachodnioeuropejskich mediów i władz, a także groźbami ze strony Unii Europejskiej. Dotychczas wydawało się, że rząd Beaty Szydło jest twardo popierany przez Grupę Wyszehradzką, ale i w niej doszło do rozłamu. Stało się to powodem do kpin zachodnich dziennikarzy.

Rozłam w V4 spowodowały zmiany kierunków polityki władz Słowacji i Czech. Oba kraje częściowo odcinają się od Warszawy i Budapesztu i pragną jak najlepszych stosunków z Brukselą, Berlinem i Paryżem. Bezpośrednim powodem kpin z Węgier i Polski była decyzja Roberta Fico, premiera Słowacji, który uległ UE i zapowiedział respektowanie orzeczeń unijnego trybunału ws. relokacji uchodźców.

Sytuację wewnątrz dotąd całkiem zgranej Grupy Wyszehradzkiej zauważyła wiedeńska korespondentka szwajcarskiej gazety Neue Zürcher Zeitung, Meret Baumann. Opisując podział, powołała się także na przykład niedawnego spotkania premierów obu państw z kanclerzem Austrii i prezydentem Francji, Emmanuelem Macronem, który to w podróży po Europie Wschodniej Polskę i Węgry pominął.

– Podczas gdy Węgry i Polska stawiają na bezwzględną konfrontację, a rząd premiera Viktora Orbana podkreślił niedawno, że uchroni Polskę przed sankcjami w trwającym procesie o przestrzeganie praworządności, Czechy i Słowacja coraz wyraźniej szukają ostatnio bliższych relacji z Francją i Niemcami – pisze Baumann.

Najbardziej, w czym Szwajcarka upokorzyła Polskę były słowa odnośnie do kierunku, który obierają Czechy i Słowacja. Napisała, że państwa nie chcą psuć relacji z Unią poprzez bycie w sojuszu z „europejskimi obdartusami”, czyli Polką i Węgrami. Baumann użyła w tym celu słowa „Schmuddelkind”, oznaczającego dosłownie brudne i zaniedbane dziecko, wałęsające się po ulicach.

źródło: wrealu24.pl

15 największych sekretów ujawnionych przez WikiLeaks

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również