UDOSTĘPNIJ

Wczoraj zakończył się pewien legislacyjny rajd – prezydent Bronisław Komorowski podpisał uchwaloną w ekspresowym tempie przez Sejm i Senat ustawę o ustanowieniu 8 maja Narodowego Święta Zwycięstwa i jednoczesnym zniesieniu formalnie dotąd obowiązującego dekretu Rady Państwa z dnia 8 maja 1945 roku, który to ustanowił w Polsce Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności obchodzone, zgodnie z radzieckim punktem widzenia 9 maja. Przez pierwsze lata Polski Ludowej był to dzień wolny od pracy, potem już nie, ale nadal obchodzono je z wielkim przytupem. Organizowano marsze, defilady, były przemówienia, radość.

Wszystko skończyło się wraz z transformacją ustrojową. Zdaniem styropianowych antykomunistów nie mogliśmy w nowej Polsce cieszyć się z kapitulacji hitlerowskich Niemiec, bo to dla nas nie było żadne zwycięstwo. Bo to było święto PRL, bo Stalin nam je narzucił (swoją drogą, dobrze że nie przyszło im do głowy znosić Święta Pracy „bo komunistyczne” czy Dnia Kobiet bo np. „feministyczne” albo „godzi w tradycyjną polską rodzinę”), bo tylko zmienił się okupant i to może nawet na gorsze, i tym podobne bzdury.

W zeszłym roku Prawo i Sprawiedliwość próbowało już znieść Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności, ale im się nie udało, bo posłowie PO nie zgodzili się na to by w jego miejsce nie ustanowić żadnego innego święta, jak chciał PiS. Również i teraz był problem bowiem politycy PiSu właśnie twierdzą że po II wojnie światowej żadnej wolności nie odzyskaliśmy i w ogóle to nie mamy czego świętować. Z kolei jeden entuzjasta obchodów 8 maja stwierdził, że powróciliśmy wreszcie do prawdy historycznej, bo wszyscy świętują 8 maja a 9 maja świętuje tylko Rosja.

Gwoli wyjaśnienia, Rosja świętuje 9 maja ponieważ akt kapitulacji Niemcy podpisały w berlińskiej kwaterze marszałka Żukowa 8 maja o godzinie 22:30, ale w Moskwie ze względu na różnicę czasu był już wtedy 9 maja, dlatego i tylko dlatego Rosja rocznicę zakończenia wojny obchodzić będzie jutro, a nie dziś. Tak samo zrobią kraje członkowskie Wspólnoty Niepodległych Państw oraz Izrael, ponieważ z ich punktu widzenia rocznica wypada jutro. Wyjątkiem są tutaj Ukraina i Białoruś, bo u nich również był jeszcze 8 maja kiedy feldmarszałek Wilhelm Keitel składał swój podpis na akcie kapitulacji, ale 9 maja świętowały jako republiki radzieckie i tak już zostało.

Jeśli dobrze rozumiem logikę „prawdziwych Polaków”, to po 1945 roku krematoria nadal pracowały pełną parą, a do ludzi strzelano na ulicach bez powodu. Polska prawica, a zwłaszcza ta skrajna, generalnie ma problem z tym, że Polakom mogli coś wygrać. Oni wolą uprawiać martyrologię narodową, celebrować rocznicę wybuchu II wojny światowej ( naziści jacyś, czy co?) i rozdrapywać rany krzycząc jacy to my jesteśmy biedni, pokrzywdzeni, bo rozbiory, powstania wojny itp. Ale że my coś wygraliśmy? A gdzie tam! My? Nawet wojnę polsko – bolszewicką wygrała dla nas Matka Boska, a nie my sami. Może dlatego tak im ten 8 maja przeszkadza. Ale wiecie co? To jest ich problem. Ja się cieszę że mamy nowe święto i zamierzam świętować. Was również zachęcam.

Zobacz również