UDOSTĘPNIJ

Po drugiej wojnie światowej nastąpił całkowity odwrót od haseł nacjonalistycznych na rzecz odbudowy Europy, której fundamentem miała stać się solidarność narodów europejskich, jawiąca się głównie jako zażegywanie konfliktów dla utrzymania wspólnego interesu. Próba Roberta Schumanna, znana nam obecnie pod postacią Unii Europejskiej, jest tak samo wzniosła, co jednak nieudana, a dobitnie o tym świadczy ostatnie postępowanie Wielkiej Brytanii, przewidującej referendum na 2017 w sprawie jej wystąpienia ze Wspólnoty.

Do tego jednak czasu mają być podejmowane zdecydowane kroki, mające na celu osłabienie więzi z pozostałymi krajami europejskimi. David Cameron znany ze swojego stanowiska w tej sprawie został wsparty również przez swojego ministra pracy, Iaina Duncana Smitha, który wyszedł z propozycją ograniczenia wolnego przepływu osób w Unii. Jest to jeden z pierwszych poważnych kroków, która poczyniła Wielka Brytania na drodze zmniejszenia liczby emigrantów w swoim kraju.

Problem jest poważny i adminstracja brytyjska ma zmiar działać, bo w niedawno opublikowanych danych najpopularniejszym nazwiskiem wśród lekarzy jest nazwisko ?Khan?. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Ostatni wybuch pedofiliski w Rotherham, gdzie pakistańskie gangi więziły i molestowały 1400 nieletnich angielskich dziewcząt, zbulwersował ludzi na całym świecie. Trwają zamieszki na ulicach nie tylko Londynu, ale również innych miast oraz nieustanne konflikty na tle religijnym, niekiedy trącające o granice absurdu. Ludność napływowa, głównie muzułmańska, coraz mocniej dopomina się o swoje prawa mniejszościowe, dążąc do zrównania ich z prawami samych Brytyjczyków. Brytyjczycy jako jedni z pierwszych w Europie mówią dość tolerancji zrównywanej z akceptacją. Ograniczenie ludności napływowej nie jest równoznaczne z całkowitym zakazem. Cameronowi marzy się odzyskanie przez jego państwo kontroli nad tym, kto przekracza granice. Oliwy do ognia dodaje dramatyczny fakt rozrastającego się, fanatycznie nastawionego do ekspansji, Państwa Islamskiego, zasilanego przez bojowników również z krajów europejskich, w tym Wielkiej Brytanii. Warto dodać, że zakładnicy islamskich terrorystów, to przede wszystkim Amerykanie i Brytyjczycy, dlatego nie powinno dziwić tak stanowcze nastawienie Davida Camerona akurat w tej sprawie.

Islam
Źródło: grafika własna

Natomiast we Francji władze borykają się z podobnym problemem. Największe miasta takie jak Paryż czy Lyon, mają dzielnice-getta, zamieszkiwane tylko przez ludność muzułmańską, fakt znany nam do niedawna głównie z miast amerykańskich. W Niemczech masowo osiedlają się Turcy, w Danii Pakistańczycy i Indusi, podobnie jest w Szwecji i Norwegii. W Polsce natomiast, coraz ostrzejsze są konflikty z Romami i Czeczenami (ci ostatni często mają status uchodźców).

Komisja Europejska kategorycznie sprzeciwia się pomysłowi ograniczenia swobody przemieszczania się, bo to godzi w fundamentalne zasady jednolitego rynku. Wtórują jej ministrowie, w tym minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski, który stanowczo stwierdza, że ?nie będzie zgody na dyskryminowanie naszych obywateli i podważanie fundamentalnych zasad jednolitego rynku?. Problem jednak jest coraz silniejszy i to, czego nie widzą, albo nie chcą widzieć politycy poszczególnych krajów, dostrzegają społeczeństwa, których problem emigrantów coraz mocniej dotyka. Świadczą o tym choćby wyniki osiągane przez poszczególne partie o charakterze w mniejszym bądź większym stopniu nacjonalistycznym, antyemigranckim lub antyislamskim do Parlamentu Europejskiego:

Austria ? Freicheitiliche Partei Osterreichs (19,72%)

Dania ? Dansk Folkeparti (26,6%)

Finlandia ? Perussuomalaiset (12,9% )

Francja ? Front National (24,8%)

Grecja ? Złoty Świt (9,4%)

Łotwa ? Zjednoczenie Narodowe (14,52%)

Wegry ? Jobbik (14,68%)

Polska ? Kongres Nowej Prawicy (7,15%)

Doszukiwanie się analogii z sytuacją mającą miejsce w 20-leciu międzywojennym wydaje się być grubą przesadą, jednak należy zwrócić uwagę, że swobodny przepływ osób, tak mocno lansowany przez Unię Europejską, który zredefiniował pojęcie interesu narodowego, powoli przywraca do życie pytanie, czy aby przypadkiem w obliczu islamizacji Europy, nie należy sięgnąć do modelu państwa XIX-wiecznego lub przynajmniej części jego wartości. Rosnące poparcie dla poszczególnych partii do Parlamentu Europjeskiego jest tego pierwszym symptomem. Jeżeli sytuacja społeczna w Europie będzie systematycznie ulegać pogorszeniu, można przypuszczać, że uśpiony do tej pory nacjonalizm na dobre wybudzi się ze snu zimowego.

Źródło: rp.pl

Źródło: wyniki-wybory2014.eu

Więcej tekstów tego autora można znaleźć również w dziale „POLITYKA” na wyszukany.blog.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ