UDOSTĘPNIJ

Politycy Prawa i Sprawiedliwości wypracowali sobie już sposoby na to, żeby nawet najbardziej kontrowersyjne ustawy wprowadzić w życie bez większych problemów. Jak to sobie wymyślili? 

Ewa Siedlecka i Wiesław Gałązka zauważają, że Prawo i Sprawiedliwość wypracowało sobie dobry sposób na to, aby metodą „ustępstw” każda ustawa, na której im zależy została wprowadzona. O co chodzi? Trzy kroki do przodu i dwa kroki do tyłu – rezygnując z zapisów, które są kontrowersyjne, pokazują społeczeństwu, że go słuchają, bo odstępują od niektórych pomysłów, na których tak naprawdę od początku im nie zależało.

Jak rząd się z nami targuje

Ewa Siedlecka na łamach najnowszego numeru „Polityki” pisze o „metodzie na zająca”. Tu działania zazwyczaj są podobne: dziennikarze czy organizacje pozarządowe „gonią za zającem”, czyli skupiają się na najbardziej kontrowersyjnym zapisie ustawy. Apelują o zmiany, informują o ewentualnych konsekwencjach. W końcu władza ustępuje i wycofuje się z nich, zatem zyskuje w oczach opinii publicznej. Oczywiście te zapisy, na których najbardziej im zależało – zostają.

Z kolei metodę powolnego gotowania żaby lub też odkrawania salami po kawałku tłumaczy Wiesław Gałązka. Wiadomym jest, że jeśli wrzucimy żabę do wrzątku to ucieknie, ale jeżeli włożymy ją do zimnej wody i będziemy ją podgrzewać to się ugotuje. Podobnie jest z naszym rządem – w przypadku kontrowersyjnych ustaw, PiS organizuje sondę, chce osiągnąć dużo, a następnie negocjuje, żeby potem ustąpić. Tutaj także buduje zaufanie społeczeństwa poprzez ustępstwa, ale ostatecznie osiąga zamierzone efekty.

Historia lubi się powtarzać

Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że do działań PiS należy szukać odpowiednika w przeszłości. Oni nie wymyślają nowych metod, tylko wykorzystują te historyczne. Kiedy w Polsce powstawał rząd bolszewicki w 44 roku, to Stalin konstytucję napisał dopiero w 52 roku. Sfałszowano nie tylko wybory, ale także referendum natomiast kluczowym słowem dla komunistów była „demokracja”. A historia lubi się powtarzać: ustawa o jawności jest ustawą o niejawności. „Mnie się wydaje, że zastosowano starą bolszewicką strategię przymiotnika niwelującego: jeśli komunista mówi <<demokracja>>, to jest to zaprzeczenie demokracji” – mówi Jabłoński.

Źródło: natemat.pl

Duda z Tuskiem na Święcie Niepodległości? To musiało się tak skończyć... [MEMY]

9 największych kompromitacji rządu PiS

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również