UDOSTĘPNIJ

Nie Ryszard Kalisz, nie Marek Balt, nie Katarzyna Piekarska, tylko Magdalena Ogórek będzie kandydatką SLD w zbliżających się wyborach prezydenckich. W tej chwili ciężko wyrokować, czy decyzja o wystawieniu do wyborczego wyścigu tej młodej historyk Kościoła katolickiego będzie przedłużeniem politycznego żywotu tego ugrupowania, czy też gwoździem do jego postkomunistycznej trumny. Warto jednak pochylić się nad tą, mimo wszystko kontrowersyjną postacią, której kandydatura wydaje się być odzwierciedleniem aktualnej sytuacji, jaka panuje w obozie lewicy.

Magdalena Ogórek urodziła się w 1979 r. w Rybniku, gdzie ukończyła II Liceum Ogólnokształcące. W 2002 r. na Uniwersytecie Opolskim obroniła pracę magisterską z historii, a w 2009 r. uzyskała stopień naukowy doktora nauk humanistycznych, broniąc dysertację naukową pt „Beginki i waldensi na Śląsku i Morawach do końca XIV wieku”. Później pracowała jako wykładowczyni w prywatnych uczelniach wyższych w Warszawie i w Krakowie. Swój pierwszy kontakt z wielką polityką zaliczyła będąc w latach 2002 – 2003 pracownikiem Biura Integracji Europejskiej w Kancelarii Prezydenta RP. Następnie w latach 2004 – 2005 pracowała jako specjalistka w Centrum Informacji Rządowej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Kandydatka lewicy na prezydenta Polski do swojego CV może także wpisać pracę w Departamencie prasowym MSWiA, oraz pracę na stanowisku eksperta w klubie parlamentarnym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ta ostatnia funkcja była początkiem jej głębszego aliansu z SLD, gdyż kolejnym etapem kariery politycznej tej urodziwej kobiety była funkcja szefowej gabinetu politycznego ówczesnego szefa Sojuszu – Grzegorza Napieralskiego. Odtąd Magdalena Ogórek będzie na trwale kojarzona, jako osoba z najbliższego otoczenia Napieralskiego. W 2010 r. Ogórek była członkinią jego sztabu wyborczego, a w 2011 r. bezskutecznie kandydowała do Sejmu z ramienia SLD. Warto także nadmienić, iż Magdalena Ogórek ma na swoim koncie kilka ról w popularnych serialach telewizyjnych. Szczególnie dała się zapamiętać z roli pielęgniarki w serialu „Na dobre i na złe”.

Osobną kwestią jest światopogląd, jaki prezentuje Magdalena Ogórek. Kandydatka SLD – nomen omen partii lewicowej, w stosunku do Kościoła katolickiego przejawia wyraźną sympatię, czemu dała wyraz w debacie zorganizowanej przez „Radio dla ciebie”. Ogórek podkreślała wtedy zasługi Kościoła dla odzyskania przez Polskę wolności, broniła prawa Episkopatu do zabierania głosu w debacie publicznej oraz uzmysławiała słuchaczom radia, iż Kościół jako instytucja broniąca praw moralnych ma w polskim społeczeństwie niezwykle ważną misję do wypełnienia. Jednak z punktu widzenia jej potencjalnego, lewicowego wyborcy najbardziej kontrowersyjną wypowiedzią, była ta opublikowana na jej oficjalnym blogu, w której broniła prof. Bogdana Chazana przed agresywnymi wypowiedziami Magdaleny Środy. Wpis został szybko usunięty, jednak pewna konsternacja w obozie lewicy pozostała. I tutaj należy się zastanowić, co zmusiło Leszka Millera do wystawienia tej politycznej przyjaciółki Grzegorza Napieralskiego jako kandydatki postkomunistów w nadchodzących wielkimi krokami wyborach prezydenckich?

Odpowiedź jest tak naprawdę banalna. Nominacja dla Magdaleny Ogórek jest ciosem wymierzonym w środowisko młodszych działaczy, któremu przewodzi pochodzący z Częstochowy poseł Marek Balt, który de facto sam zgłaszał swoje ambicje prezydenckie ( to, że są one mocno wybujałe, to już temat na inny felieton). Cichym patronem tego środowiska, był Grzegorz Napieralski, który został w dniu ogłoszenia nominacji Magdaleny Ogórek zawieszony. A więc zgoda jego byłej protegowanej na kandydowanie, była dla niego politycznym pocałunkiem śmierci. Ponadto jak doniosła dziś Gazeta Wyborcza zagrożone są także pozycje wspomnianego już posła Balta oraz Krzysztofa Matyjaszczyka – prezydenta Częstochowy, którego nazwisko także przewijało się w przedwyborczych spekulacjach. Choć SLD dryfuje w sondażach i jest blisko wypadnięcia poniżej progu wyborczego, to agresywna walka o władzę w partii nie dziwi. Jej działacze w dalszym ciągu okupują stanowiska w wielu samorządach, co jak wiadomo, wiąże się ze sporą ilością intratnych synekur. Leszek Miller jest zbyt wyrachowanym, politycznym graczem, aby nie zdawać sobie z tego sprawy. Pozostaje jedynie pytanie, czy młodej i atrakcyjnej Magdalenie Ogórek udział w politycznej układance Millera wyjdzie na dobre, czy też na złe?

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również