UDOSTĘPNIJ
źródło/wikipedia.org

Stary Kontynent nieustannie zalewają kolejne fale migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu. Nasi umiłowani przywódcy wymyślają coraz to nowe – nieskuteczne – rozwiązania tego kryzysu. W tle wrze dyskusja o preferowanym kształcie przyszłego społeczeństwa Europy, która przybrała na sile po ostatniej serii zamachów terrorystycznych. W jej trakcie chyba najczęściej używanym słowem jest multikulturalizm – jedni wymawiają je z namaszczeniem, inni zaś wypluwają z obrzydzeniem.

Zwolennicy tej najmocniej promowanej koncepcji zwykli powoływać się na piękno różnorodności kulturowej. Trudno się z nimi nie zgodzić, wszak świat byłby o wiele uboższy, gdyby był pod tym względem jednolity. Właśnie dlatego uczciwość nakazuje przyjąć (tylko na chwilę i tylko teoretycznie), że mogą mieć rację w pozostałych kwestiach.

Zapomnijmy więc o aktach terroru. Zapomnijmy o masowych gwałtach. Zapomnijmy o ekstremistach. W ogóle zapomnijmy o islamie i chrześcijaństwie, Europie, Azji i Afryce. Wyobraźmy sobie sen młodego kosmopolity: ludzie przynależący do różnych (dowolnie wybranych czy wymyślonych) kultur żyją obok siebie, świetnie się dogadują i pracują na rzecz szczęścia całej populacji. Panuje miłość i harmonia. Wizja, być może dla niektórych kusząca, nie jest jednak wewnętrznie spójna.

Społeczność żyjąca w pokoju, stroniąca od konfliktów, w sposób naturalny dążyć będzie do wzajemnego zrozumienia. Nie wystarczy do tego używanie wspólnego języka, co doskonale widać na naszym własnym podwórku, gdzie liberałowie nie potrafią porozumieć się z konserwatystami. Niezbędny do tego jest jednakowy, a przynajmniej wystarczająco podobny, sposób myślenia i odczuwania podstawowych wartości, takich jak dobro, zło, sprawiedliwość. Jest to esencją kultury, a tradycja, sztuka czy cały jej dorobek jest w pewnym sensie odzwierciedleniem tejże mentalności (chociaż oczywiście również ją formuje). W przypadku zbiorowości ludzkiej, pochodzącej z odmiennych cywilizacji, w kolejnych pokoleniach nastąpi unifikacja obyczajowości. Taka homogenizacja zachodziła już w przeszłości, a jej przykładem mogą być Stany Zjednoczone założone przez pionierów z różnych stron świata, czy też nasza rodzima Europa, o której zwykło się mówić, że opiera się na trzech wzgórzach: Akropolu, Kapitolu i Golgocie.

Trudno przewidzieć, ile czasu trwałby ten proces w obecnej rzeczywistości, jednak z całą pewnością skuteczne wprowadzenie projektu multikulti zdecydowanie by go przyśpieszyło. Dodatkowo multikulturalizm nie może być stanem permanentnym, gdyż w ostateczności wszystkie tworzące go nurty zlałyby się w jeden nowy model. Na dzień dzisiejszy globalizację hamuje fundamentalizm i gettoizacja. Wkrótce przekonamy się, czy te czynniki będą na tyle silne by zatrzymać, a nawet odwrócić przemiany kulturowe. Za to zdrowy rozsądek podpowiada, by każda osoba doceniająca różnorodność świata, głośno potępiła omawianą wyżej doktrynę.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również