UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Silar

Miała być wielka kampania polityczna przeciw sąsiadowi Polski, która nie tylko skupi społeczeństwo wokół PiS, ale także doda partii poparcia. „Miała być”, bo jak się okazuje, okoniem stanęło samo Ministerstwo Spraw Zagranicznych. To pokrzyżowało plany Kaczyńskiego i doprowadziło do rozłamu w partii.

Reparacje wojenne od Niemiec miały być kolejnym celem politycznym partii rządzącej, którego realizacja miała dać PiS ogromne poparcie i pieniądze. Jak się jednak okazuje, główny organ, który miał starać się o pieniądze, wcale nie chce brać udziału w tej zabawie. Chodzi o odpowiedź na list posła PiS, Pawła Ołdakowskiego, który zapytał, czy i w jaki sposób Polska będzie starać się o reparacje od Niemiec.

Wówczas MSZ odpowiedziało, że Polska wcale nie będzie starać się o niemieckie pieniądze. Władze zrzekły się reparacji od naszego zachodniego sąsiada już w 1953 roku. Co więcej, resort spraw zagranicznych dodał, że decyzję tę podtrzymano w 2004 roku, gdy w toczącej się dyskusji o reparacjach rząd Marka Belki przypomniał o decyzji z 1953 roku, jako o wiążącej. Ważne jest, że list Ołdakowskiego i odpowiedź na niego pojawiły się jeszcze zanim sprawa walki o odszkodowanie od Niemiec rozkręciła się na dobre.

– Niezależnie od współczesnych ocen tego faktu, w przeważającej części polska doktryna skłania się ku stanowisku, że oświadczenie z 1953 r. stanowi wiążący jednostronny akt Państwa Polskiego – podmiotu prawa międzynarodowego – oświadczył wiceszef MSZ, Marek Magierowski.

Takie stanowisko resortu całkowicie krzyżuje plany Kaczyńskiego o jego wielkiej ofensywie przeciw Niemcom. Co więcej, niespójność między politykami PiS doprowadziła do rozłamu w partii. W takich warunkach dalsze forsowanie pomysłu walki o reparacje tylko pogłębiłoby podziały i skompromitowałoby formację rządzącą.

źródło: dziennik.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również