UDOSTĘPNIJ
foto: Facebook

Współcześni “księża patrioci” wzywają do “przyjęcia uchodźców”, a papież Franciszek apeluje o przyjęcie “rodziny uchodźców” przez każdą parafię. Czy w tej sytuacji katolik powinien się poddać, ukryć słuszny gniew oraz smutek za maską błędnie rozumianej życzliwości i zaprzeć się rozumu? Bynajmniej.

Papież Franciszek, jeśli polskojęzyczne media nie przekłamały jego słów, padł wraz z rzeszą ludzi ofiarą semantyki. Słusznie mówią kapłani, że uchodźców należy przyjmować. O to też apeluje papież Franciszek. – […] kieruję apel do parafii, wspólnot zakonnych, do klasztorów i sanktuariów w całej Europie o konkretne wyrażenie Ewangelii i przyjęcie po jednej rodzinie uchodźców – powiedział papież. I wszystko wydaje się proste. Jednak takie nie jest.

Jego Świątobliwość się myli

Słowa te wypowiedział ksiądz biskup Laszlo Kiss-Rigo. I nie chodzi tutaj o sprzeciwianie się papieżowi i uważanie się za lepszego, lecz w trosce o dobro wspólne i dobro Kościoła, zwrócenie uwagi na błąd. Jak dziecko może powiedzieć: “Tato, mylisz się”, tak my możemy za ks. bpem powiedzieć: “Jego Świątobliwość się myli”.

Kim bowiem jest uchodźca? Jest to osoba, która musi uciekać ze swojego kraju, gdzie grożą mu represje. Właściwie koniec tematu – wśród fal niepożądanych gości niewiele osób pochodzi z takich rejonów. Wbrew mętnemu nurtowi mediów, na nagraniach widać względne bogactwo przybyszów (m.in. smartfony) oraz kolor skóry, który pokazuje wyraźnie, że nie są to Syryjczycy. Co ważne, 75 proc. z nich to młodzi mężczyźni. Kobiety, dzieci czy starcy- to zaledwie 25 proc. tej fali ludzkiej.

Istnieją także dokumenty międzynarodowe, które definiują status uchodźcy. Tutaj zwolennicy przyjmowania “uchodźców” będą także rozczarowani. Zgodnie z Konwencją Genewską z 1951 roku oraz Protokołem Nowojorskim z 1967 roku, jedną z przeszkód w uzyskaniu statusu uchodźcy w jakimś kraju (np. w upragnionych przez imigrantów Niemczech, których jeszcze nazwijmy, za naiwnymi, “uchodźcami”) jest m.in. przybycie z bezpiecznego kraju trzeciego, który zapewnia im dostęp do postępowania o nadanie statusu uchodźcy.

Fale Afrykańczyków (gdzie arabów z Syrii jest naprawdę niewielu, co widać na całym mnóstwie nagrań czy zdjęć) szturmują Europę, by dostać się do Niemiec. Przybywają przez: Grecję, Serbię, Chorwację, Włochy, czy Austrię. Każdy z tych krajów jest sygnatariuszem Konwencji Genewskiej i nie wyrzuca obcych ze swojego kraju z powrotem do państwa, z którego uciekają (zasada non-refoulement). W związku z tym dążeniem do Niemiec i Skandynawii widać wyraźnie, że nie zależy im na bezpieczeństwie, lecz na pieniądzach. Niemcy i kraje Zachodu słyną z bogatych świadczeń socjalnych.

Nie są to więc “uchodźcy”. W związku z powyższym, apel o przyjmowanie tych ludzi jest nietrafiony. Bowiem Pismo Święte, co potwierdza w swym nauczaniu Kościół, faktycznie nakazuje przyjmowanie uchodźców. Owszem, mamy taki obowiązek. Jednak nie dotyczy to tych ludzi, gdyż nie są to uchodźcy. Kim oni więc są?

Nielegalni imigranci zarobkowi

foto: Bela Szandelszky, licencja CC BY 2.0 via Flickr.com
foto: Bela Szandelszky, licencja CC BY 2.0 via Flickr.com

Zawsze zwracam uwagę, by właśnie tak ich nazywać oraz by nie padło wobec nich fałszywe określenie “uchodźca”. Są to w przeważającej większości obcy kulturowo ludzie, którzy chcą pasożytować na organizmie już i tak umierającej Europy. Oczywiście, są wśród nich faktycznie ludzie potrzebujący pomocy. Niestety, ze względu na wielką falę osób, wśród których z jednej strony są ludzie nastawieni na pasożytnictwo, z drugiej zaś terroryści, nie powinno się wpuszczać nikogo. Nie ma bowiem realnej możliwości w tym chaosie rozpoznać, kto pomocy potrzebuje, a kto przybywa, by wyzyskiwać, kraść lub mordować.

Ze względu na zdecydowaną mniejszość, nie można podejmować decyzji o większości. Nikt przecież o zdrowych zmysłach nie będzie bronił komunistów czy nazistów tłumacząc, że wśród jednych czy drugich zdarzali się porządni ludzie. Owszem, z pewnością były takie jednostki. Jednak większość sprawia, że o ogóle – słusznie – mówi się w sposób negatywny.

Nielegalny imigrant nie chce zostać w kraju, gdzie jest całkowicie bezpieczny. On chce otrzymać zasiłek socjalny w postaci mieszkania, pieniędzy i ewentualnie kursu językowego. W praktyce imigrant otrzyma w Niemczech miesięcznie więcej, niż niejeden Polak wypracuje. Czy jest to sprawiedliwe?

Obcy kulturowo ludzie będą narzucać swoje zwyczaje i prawa, jak ma to już miejsce w wielu miejscach na Zachodzie. Jest to zupełnie inna cywilizacja. Ci ludzie nie mają w zwyczaju szanować innej kultury, bowiem szacunek do inności nie leży w ich zwyczaju, podobnie jak u nas nie ma obrzezania czy nie jedzenia wieprzowiny. U nas normalną rzeczą jest szacunek do innej wiary, dla nich zaś to powód do wojny i mordowania. Cywilizacyjne różnice to potężna bariera, której nie przeskoczy się poprzez zalanie Europy milionami obcych przybyszów, którzy nastawieni są na łatwy zysk i życie po swojemu.

foto: Facebook
foto: Facebook

Święty Tomasz wyjaśnia

Znienawidzony przez neomarksistów, więc godny zaufania, św. Tomasz z Akwinu pisał o obcokrajowcach. Przywołany został ostatnio na łamach Pch24.pl w tekście pani Agnieszki Stelmach. W 105 punkcie w artykule trzecim czytamy: “Obcowanie ludzi z obcymi sobie może układać się w dwojaki sposób: pokojowo albo wrogo”. Akwinata rozróżnił “obcych” na kilka grup. Zaznaczył, że każdy naród ma prawo do decydowania, którzy są pożądani.

Zasada naczelna: “Każdy według sił powinien przedkładać dobro wspólne nad dobro prywatne”. Państwo winno więc przyjmować wyłącznie tych, którzy przyczynią się do dobra wspólnego. Należy więc odrzucić tych, którzy realizację tego celu utrudnią. Wyjaśnił to na przykładzie Żydów. “Żydom nadarzała się trojaka sposobność, żeby obcowali z obcymi pokojowo: pierwsza, gdy obcy przechodzili przez ich kraj jako przechodnie (peregrini); druga, gdy przychodzili do ich kraju, aby w nim zamieszkać jako przybysze (advenae). Co do jednych i drugich prawo nadało przykazania nacechowane życzliwością. Księga Wyjścia powiada: <<Przybysza nie będziesz gnębił>> oraz <<Przechodniów nie będziesz uciskał>>. Trzecia zaś, gdy jacyś cudzoziemcy chcieli, żeby ich przyjąć do narodu i do religii. Co do tego trzymano się jednak jakiegoś porządku.

Wielki doktor Kościoła mówi więc wyraźnie, że nie można ot tak nadawać przybyszom obywatelstwa i przyjmować ich do narodu. Byłoby to groźne dla obywateli i kraju. “Gdyby od razu przyjęto jako obywateli obcych przybyszy i dopuszczono do obrad nad sprawami narodu, mogłyby z tego powstać wielkie niebezpieczeństwa. Obcy bowiem, nie mając jeszcze silnego przywiązania do dobra publicznego (kraju, który ich przyjął) mogliby pokusić się o działanie przeciw narodowi” – pisze Akwinata.

Święty Tomasz uważał, że obcych przybywających z wizytą lub chcących zatrzymać się na pewien czas należy przyjąć z miłością. Natomiast ci, którzy chcą zostać na stałe, muszą chcieć zintegrować się w pełni z kulturą i zasadami współżycia w danym państwie. Czy widzimy taką chęć wśród nielegalnych imigrantów zarobkowych, którzy na Zachodzie tworzą swoje getta, a do Niemiec ciągną, by pobierać wysoki socjal? Czy zmierzający do Europy chcą stać się Europejczykami? Czy raczej chcą pobierać pieniądze państw członkowskich Unii Europejskiej (także nasze!) i żyć po swojemu, według afrykańskiego modelu?

Non possumus

Nie tylko możemy powiedzieć papieżowi “Jego Świątobliwość się myli”, ale mamy wręcz obowiązek dbać o to, by nie przyjmowano do nas wszystkich imigrantów, jak leci. Naszym celem w tym przypadku jest dobro wspólne, które może zostać zagrożone. Musimy więc stanąć przeciwko imigrantom.

Należy też podkreślić, że apel papieża o przyjmowanie obcych nie jest nauczaniem ex cathedra. Nie jest więc zobowiązujący wobec wiernych. Niezgodzenie się z nim nie wyłącza nas z z jedności z Kościołem.

Jako Polak, ale także jako katolik, mówię wyraźnie: nie zgadzam się na przyjmowanie nielegalnych imigrantów zarobkowych i wpuszczanie ich w tak ogromnej ilości na teren Europy. Takie działanie przyniesie w perspektywie kilku-kilkunastu lat poważne konsekwencje, które odczujemy wszyscy. I nie będzie to dotyczyło tylko krajów, które imigrantów przyjmą, lecz także ich sąsiadów.

Jak widać, poprawne nazywanie tych ludzi – imigranci, nie “uchodźcy” – wiele zmienia.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również