Strona Główna Opinie Most niezgody

Most niezgody

UDOSTĘPNIJ
fot. Materiały prasowe

Nie cichną kontrowersje wywołane planowaną budową Mostu Krasińskiego, który ma połączyć Żoliborz z Targówkiem. Tak samo nie cichną protesty mieszkańców przeciwko tej inwestycji. W lutym 2010 roku zarząd miasta wystąpił o wydanie decyzji środowiskowej. Jest to pierwszy etap inwestycji budowlanej. Decyzja taka została wydana 8 marca 2011 roku z datą ważności – 31 października 2016 r. Realizacja inwestycji wyceniana jest na prawie 700 milionów zł, a sam projekt wykonany przez francuską firmę Systra, wyniósł 14 mln zł. Projekt, jak można było się spodziewać, największy opór spotkał na Żoliborzu, którego radni jednogłośnie sprzeciwili się budowie uchwałą 25 listopada 2015 r. Część urzędników warszawskiego magistratu przekonuje, że klamka finalnie zapadła, a budowa ruszy w 2021 r. Protestujący jednak się nie wycofują[1]. Ostatecznie przez 5 lat wiele może się zmienić. Jakie argumenty stoją za inwestycją, a jakie przeciw?

Przede wszystkim głównym grzechem powstania Mostu Krasińskiego, jak zwracają uwagę przeciwnicy, będzie rozjechanie Żoliborza przez samochody. Jak stwierdził Dr hab. Andrzej Zalewski z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej – „Obciążone zostaną dodatkowe ciągi komunikacyjne odchodzące od placu Wilsona. Projekt trasy tworzy dużą barierę komunikacyjną, klasa ulic G wymaga znacznie innych parametrów niż dziś mamy. Teren Parku Żeromskiego zostanie odcięty”. Znanym zjawiskiem jest szybkie przeciążenie nowych szlaków komunikacyjnych, na które składają się kierowcy wybierający tę opcję zamiast dotychczasowej oraz ci, którzy wcześniej nie korzystali z samochodu a z komunikacji miejskiej. Koncepcję rozjechanego Żoliborza może potwierdzać również to, że w dzielnicy tej nie ma dużych zakładów pracy ani urzędów, a więc trasa miałaby wyłącznie charakter przelotowy.

Przebija się również argument o finansowej absurdalności budowy mostu. Józef Memes, były burmistrz Żoliborza, zarzucił miastu brak przygotowania do realizacji inwestycji w całości, czyli również jej drugiego etapu (estakady między Jagiellońską a Matki Teresy z Kalkuty). Całość wycenia na około 1,5 mld zł. Według niego w planach finansowych miasta do 2042 roku nie przewidziano środków na realizację odcinka od Jagiellońskiej do Matki Teresy z Kalkuty. Z tego właśnie powodu cały pomysł łączenia Żoliborza z Targówkiem ocenia jako drogą mrzonkę.

Nie można zapominać również o środowisku naturalnym, jak i lokalnej faunie zagrożonej przez tę inwestycję. W miejscu gdzie ma powstać Most Krasińskiego, tuż przy Wiśle, powstała ścieżka spacerowa, prowadząca do mostu Grota – Roweckiego. Teren ten, jak i cała Dolina Środkowej Wisły, objęty jest programem Natura 2000. Obszar ten, zwany również Ptasią Ostoją, jest siedliskiem około 50 gatunków ptaków wodno-błotnych z czego aż 9 jest wpisanych do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Czy po raz kolejny tak unikatowy wycinek środowiska musi być zagrożony inwestycją budowlaną na dużą skalę, jaką jest Most Krasińskiego?

Zwolennicy budowy mostu przekonują, że dzięki temu odciąży się pozostałe trasy prowadzące na Targówek. Wyniki ankiety zorganizowanej przez Urząd Miasta w styczniu obecnego roku sugerują, że przeważająca większość mieszkańców określa inwestycję jako potrzebną. 66 procent ankietowanych uważa, że stolicy przydałoby się więcej mostów. Dodatkowo 86 procent badanych jest zdania, że powinny one powstać jak najszybciej. Przeciwnicy budowy zarzucają miastu skonstruowanie tendencyjnych pytań, a te broni się tym, że ankieta miała na celu zbadanie ogólnych tendencji. Sama sytuacja przypomina jeden z głównych problemów budżetu partycypacyjnego, czyli mieszkańcy z jednego końca dzielnicy decydujący co zbudować pod oknem tych z drugiego. Potwierdza to dobitnie samo badanie, w którym ponad połowa ankietowanych stwierdziła, że z mostu nie będzie korzystała.

Chciałoby się powiedzieć, że zamiast myśleć o mieście z perspektywy kierowców, czas zrobić to z perspektywy mieszkańców i ich potrzeb. Jedną z takich potrzeb jest przemieszczanie się z jednego punktu do drugiego, a który jest wbrew opinii wielu samorządowców możliwy bez samochodu. Czy inwestycji nie można zrealizować właśnie w tym kierunku? Pod kątem pieszych mieszkańców, rowerów czy tramwajów?

Zobacz również